Michael Scofield
Tylko nie mess xD ;p
Mnie nie pozostaje inne wyjście, jak tylko się pod tym podpisać obiema rękami i nogami ^^ Z tym zostawieniem go w Fox River to w sumie niezły pomysł, ale troche kicha, bo to w końcu jego brat ;p
Mnie nie pozostaje inne wyjście, jak tylko się pod tym podpisać obiema rękami i nogami ^^ Z tym zostawieniem go w Fox River to w sumie niezły pomysł, ale troche kicha, bo to w końcu jego brat ;p
Mahone
Posty: 682
Rejestracja: 2007-12-01, 22:29
Taa, brat nie brat ale jego tępota, głupota i chamstwo staje się coraz bardziej nie do zniesienia ^^.
Alex fakt- jest w rozsypce, ale przynajmniej coś wymyślił z tymi kierowcami, jak znaleźć własciwego,a Lynkoln nic- siedział i był w staie wygłaszać jakieś głupie teksty -,-.
Alex fakt- jest w rozsypce, ale przynajmniej coś wymyślił z tymi kierowcami, jak znaleźć własciwego,a Lynkoln nic- siedział i był w staie wygłaszać jakieś głupie teksty -,-.
C-Note
gdyby go zostawił w fox river to przecież w ogóle by tego serialu nie było 
Michael Scofield
Hehe, takich gdybań to jest mnóstwo ^^
Fakt, ja sama już nie mogę znieść tego bezmózgiego goryla, bo nim się właśnie Linc stał przez te wszystkie sezony, nie da się ukryć. Ale w końcu to rodzina, a jej wybacza się najgorsze niedociągnięcia ^^ Gdyby Majk nie kochał Linca, jako swojego brata, takiego jakim on jest, to miałby w nosie całą tą misję ratunkową i żyłby sobie spokojnie, projektując jakiś drapacz chmur w trakcie żurawia ;pTaa, brat nie brat ale jego tępota, głupota i chamstwo staje się coraz bardziej nie do zniesienia ^^.
T-Bag
W sumie to nie wszyscy muszą być mądrzy, zdarzają się też takie konowały^^ Ludzie są jacy są, ale to nie znaczy że takich myślących inaczej^^ trzeba skazywać na śmierć. Bo nawet jak są ludzie np. niewidomi lub mają tam inne przykrości to nie znaczy, że można się ich pozbyć, bo nie dla nich to życie. A tym bardziej skoro to jest rodzina.
Tak więc nie mamy w pewnym sensie prawa mówić, że Linc jest tu niepotrzebny, bo życie należy się dla każdego i dla tych mądrych i dla tych niemądrych^^ (Przynajmniej możemy się pośmiać z jego głupoty ;-) )
Może Michaela też czasem Linc wkurza, ale to rodzina a rodzinę się kocha bez względu na zachowanie czy inne takie.
Co prawda to jego zachowanie już mnie też wkurza, że nie mogę patrzeć ani słuchać, ale nic nie poradzimy i musimy się męczyć ;-)
PS. Ale referat
Tak więc nie mamy w pewnym sensie prawa mówić, że Linc jest tu niepotrzebny, bo życie należy się dla każdego i dla tych mądrych i dla tych niemądrych^^ (Przynajmniej możemy się pośmiać z jego głupoty ;-) )
Może Michaela też czasem Linc wkurza, ale to rodzina a rodzinę się kocha bez względu na zachowanie czy inne takie.
Co prawda to jego zachowanie już mnie też wkurza, że nie mogę patrzeć ani słuchać, ale nic nie poradzimy i musimy się męczyć ;-)
PS. Ale referat
Michael Scofield
Posty: 3654
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12
'Zlew poczuł zew'
chyba pierwszy raz podobało mi się jego zachowanie, jakie zaprezentował w 3 odcinku
byłam zaskoczona...wiem, ze on tez przez coś podobnego przechodził, wie, domyśla sie, co czuje ojciec po stracie syna,ale mimo wszystko bardziej spodziewałam się takiego gestu ze strony Michaela^^
czyżby twórcy starali sie trochę podreperować stronę emocjonalną jego osobowości?
chyba pierwszy raz podobało mi się jego zachowanie, jakie zaprezentował w 3 odcinku
byłam zaskoczona...wiem, ze on tez przez coś podobnego przechodził, wie, domyśla sie, co czuje ojciec po stracie syna,ale mimo wszystko bardziej spodziewałam się takiego gestu ze strony Michaela^^
czyżby twórcy starali sie trochę podreperować stronę emocjonalną jego osobowości?
Michael Scofield
Ech.. ten Lincoln. Wkurzający jest jak zwykle swoim głupim gadaniem tym głupim głosem i komentarzami. Ktoś mówi co jak trzeba zrobić, następnie Linc burknie: "To idź to zrób" bo sam na nic jeszcze nie wpadł, a przecież coś mówić musi
No ale jak widać taki mięśniak też jest w ekipie potrzebny żeby czasami kogoś 'przekonać' do czegoś, ustawić na swoim miejscu lub uratować
No i w końcu doczekałam się przejawu uczuć u Burrowsa. Było widać, że się przejął Mahonem, nawet go obronił. Masakra, jeszcze go polubię.
No ale jak widać taki mięśniak też jest w ekipie potrzebny żeby czasami kogoś 'przekonać' do czegoś, ustawić na swoim miejscu lub uratować
No i w końcu doczekałam się przejawu uczuć u Burrowsa. Było widać, że się przejął Mahonem, nawet go obronił. Masakra, jeszcze go polubię.
Michael Scofield
Posty: 3654
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12
Masakra, jeszcze go polubię.
własnie też zauważyłam...co nie trudne jest z resztą, ze robi tam za wielkiego paroba xD
w sumie Sucre i Bellicka takze zepchneli do takiej roli^^
ale prowadzic potrafi...scena pościgu z 3 odcinka była dość emocjonująca
Mahone
Posty: 682
Rejestracja: 2007-12-01, 22:29
O kurczę..Po kim jak po kim, ale po Lynku takiego zachowania bym się nie spodziewała . Niby przechodził różne ciężki rzeczy(śmierć Veronici, porwanie LJa), ale jakoś zawsze był przedstawiany jako umięśniony brutal bez uczuć. Z Mahonem od początku się nie znosili, a tu taka zmiana. Jeszcze jedno takie szlachetne zachowanie, i -tak jak Agulec- obawiam się, że go polubię ^^.
Michael Scofield
I'm proud off you Lynkyln o,O
Niesamowite, co tam Scylla, co tam Sara w opałach, co tam nawet ucieczka Drużyny A?! Linc to było zaskoczenie odcinka! Twórcy, albo sam aktor przejęli się chyba ocenami naszego kochanego, dorodnego buraka, jakie krążą po necie ^^ Ale to dobrze, koniec tego jego kozaczenia, niech pokaże, że jest człowiekiem, a nie manekinem, chodzącą kukłą od walenia w mordę. Chociaż pana taksówkarza nieźle załatwił ^^
Brawo Linc ^^
Niesamowite, co tam Scylla, co tam Sara w opałach, co tam nawet ucieczka Drużyny A?! Linc to było zaskoczenie odcinka! Twórcy, albo sam aktor przejęli się chyba ocenami naszego kochanego, dorodnego buraka, jakie krążą po necie ^^ Ale to dobrze, koniec tego jego kozaczenia, niech pokaże, że jest człowiekiem, a nie manekinem, chodzącą kukłą od walenia w mordę. Chociaż pana taksówkarza nieźle załatwił ^^
Brawo Linc ^^
T-Bag
Co tu dużo mówić o zachowaniu Linca w 3 odcinku wobec Mahone'a, po prostu bardzo mi się to podobało i chyba jeszcze do tego dojdzie, ze
Ale w pewnym sensie i tak nie zmienię wobec niego zdania z sezonów 2 i 3, co najwyżej w tym czwartym ;-)
No właśnieagulec pisze:Masakra, jeszcze go polubię.
Michael Scofield
Posty: 3654
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12
ja się tam o to nie boję jakos xD
Linc to Linc, niestety
czasem ma jakis przebłysk, ale nie miałabym wielkich nadziei, że zbyt często będziemy mieli okazji je podziwiać^^
Linc to Linc, niestety
czasem ma jakis przebłysk, ale nie miałabym wielkich nadziei, że zbyt często będziemy mieli okazji je podziwiać^^
Michael Scofield
a mi sie właśnie wydaje, że zaserwują nam więcej takich wzruszających scen z Alexem i Linciem.. no może nie takich jak ta, ale myślę, że jeszcze parę razy Linc będzie miał ten przebłysk człowieczeństwa 
W sesnie że tam.. np. obroni go jakoś, wesprze i takie tam.. Chryste zaczynam wierzyć w Linca ..oO
W sesnie że tam.. np. obroni go jakoś, wesprze i takie tam.. Chryste zaczynam wierzyć w Linca ..oO
T-Bag
Agulec ja chyba też ;-)Chryste zaczynam wierzyć w Linca ..oO
Tylko oby było faktycznie lepiej. fajnie było jakby właśnie kilka takich scen się pojawiło, jak to Linc pomaga Alexowi czy odwrotnie.
Świeżak
Hejka. Cchiała bym wiedzieć czy Lincoln zginie w III seri ??? 
Fernando Sucre
nie zginiemelka24 pisze:Hejka. Cchiała bym wiedzieć czy Lincoln zginie w III seri ???
Michael Scofield
Powiem Wam, że Linc przeszedł jakąs metamorfoze chyba (albo ja) xD
w tym 4 sezonie ja go uwielbiam xD
na ten czas oczywiście
w tym 4 sezonie ja go uwielbiam xD
na ten czas oczywiście
Michael Scofield
Ehehe, no to nam się stworzy jakiś mini fanclub, bo też go polubiłam, nawet nie wiem za co oO Stoi u mnie zaraz po Bradziku xD
Sara Tancredi
Posty: 147
Rejestracja: 2007-08-28, 17:10
Link taki cichciemny ale za pomoc dla Alexa nawet duzy plus ode mnie 
Michael Scofield
Całkowity szok, po tym jak gadał z Alexem mozna było wnioskowac ze ..( o zgrozo) ma uczucia i jakąs moralnośc. Ale serio wielki szacun za to co zrobił dla Alexa - że z nim porozmawiał jak meżczyzna i zaoferował swoją pomoc.
Michael Scofield
Lincoln zaskakuje mnie z odcinka na odcinek. I znowu muszę mu coś przyznać.
Scena, w której patrzył na Michaela bez słowa, w tym biurze, gdzie wiercili dziurę, po tym jak widział u Mike'a krew - miał taką minę, że chyba po raz pierwszy szło odczytać prawdziwe zmartwienie, troskę a zarazem podziw dla młodszego brata z jego twarzy.
Przynajmniej ja to tak odebrałam
Scena, w której patrzył na Michaela bez słowa, w tym biurze, gdzie wiercili dziurę, po tym jak widział u Mike'a krew - miał taką minę, że chyba po raz pierwszy szło odczytać prawdziwe zmartwienie, troskę a zarazem podziw dla młodszego brata z jego twarzy.
Przynajmniej ja to tak odebrałam
Michael Scofield
Ja też...agulec pisze:Przynajmniej ja to tak odebrałam
Zawsze kiedy się martwił to najchętniej by komus walnął!!
Kiedys jeszcze w 1 sezonie kiedy Mike się go zapytał dlaczego mu nie powiedział, ze to nie były pieniądze ich matki tylko wyciągnięte przez Linca to jakos tez trochę bardziej przejęty się wydawał...
Fernando Sucre
Ja tak samo! Bardzo mi się ta scena podobała oraz to ujęcie wcześniej - ten jego wzrok w ciemnościagulec pisze:miał taką minę, że chyba po raz pierwszy szło odczytać prawdziwe zmartwienie, troskę a zarazem podziw dla młodszego brata z jego twarzy.
Przynajmniej ja to tak odebrałam
[ Dodano: 2008-09-24, 16:17 ]
Wg mnie w 1 sezonie stosunkowo często okazywał uczucia, głównie troskę.Aglek pisze:Kiedys jeszcze w 1 sezonie kiedy Mike się go zapytał dlaczego mu nie powiedział, ze to nie były pieniądze ich matki tylko wyciągnięte przez Linca to jakos tez trochę bardziej przejęty się wydawał...
John Abruzzi
Nie lubię go, ale zdecydowanie są w Pb postacie, które lubię jeszcze mniej.
Fernando Sucre
Posty: 304
Rejestracja: 2008-02-15, 20:13
Ach ten Lincus...chyba z większością z Was muszę się zgodzić
Nawet powiem, że nie wkórza mnie już tak bardzo jak było do tej pory i to nawet nie za sprawą przebłysków człowieczeństwa przestałam mieć na niego alergię (bo człowieczeństwo było widoczne nie raz) ale w ogóle coś mi się zaczyna w nim podobać....może zaczynam rozumieć sens jego postaci...
ale właśnie zatroskanego człowieka...i aż przez ten jego wyraz twarzy strasznie żal mi się Michael'a zrobiło
Reasumując...chyba zaczynam skubańca lubić, choć Linc zawsze Linc'iem pozostanie 
Lepiej bym tego nie ujęłą...na tej scenie normalnie ujrzałam Linca w zupełnie innym świetle...bez pięści, porywczości, gwałtowności...siekieryagulec pisze:Scena, w której patrzył na Michaela bez słowa, w tym biurze, gdzie wiercili dziurę, po tym jak widział u Mike'a krew - miał taką minę, że chyba po raz pierwszy szło odczytać prawdziwe zmartwienie, troskę a zarazem podziw dla młodszego brata z jego twarzy.