Michael Scofield
Posty: 3495
Rejestracja: 2007-12-07, 15:27
Lokalizacja: z Mahonarium ^^
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: agulec »

AutumnLeaf pisze:Będą ze sobą do końca...tak jak my z Alexem...będziemy trwać razem...wspierać się...pomagać sobie nawzajem...ale też upijać się do nieprzytomności na pseudo wieczorach kawalerskich, przycinać koty windami, tłuc kwiatki, przewracać się o dywany i robić te wszystkie głupie i bezsensowne rzeczy, które robią razem najlepsi przyjaciele. Bo nimi właśnie jesteśmy.
W końcu...jestem dumna z Alexa...który mnie kocha...i choćbym nie wiem jaką głupotę wymyśliła i wprowadziła w życie, kochać mnie nie przestanie...wiem, że mnie nie opuści, bo nasza miłość jest niezniszczalna, przetrwała tyle prób i trwa nadal. Niezmiennie i do końca.
pięęękne podsumowanie w pięknej i znaczącej chwili^^
AutumnLeaf pisze:Ann. Boże, dlaczego ona zawsze musi mi zasadzić taki komentarz, że nie wiem gdzie oczy podziać.
hahahaxD
AutumnLeaf pisze:Miał zmierzwione włosy i przekrzywiona marynarkę. Chyba rzeczywiście wolałam nie wiedzieć co się tam działo.
to byłam ja! xD
AutumnLeaf pisze:Natalia nakładała wszystko co było możliwe.
- tylko dekoracji nie zjedz
hehehehe :D

i ładnie się Alex wyłożył przed swoimi kolegami xD
'pisk Natalii' xD haha
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06
Lokalizacja: from Stata Mind ^^
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: AutumnLeaf »

jak Wy to robicie ?:D
samo wychodzi xD
tylko czy Alex nie będzie miał później przechlapane w pracy? Chodzi o tą glebę XD.
haha już ja zrobię tak, żeby nie miał xD
to byłam ja! xD
nie chciałam już nazywać rzeczy po imieniu xD

pisk...taak... xD
Michael Scofield
Posty: 2945
Rejestracja: 2007-10-27, 18:51
Lokalizacja: Łódź
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: PatuŚ »

hahaha^^ mocny odcinek...nic tylko siedzieć i wyc ze smiechu
AutumnLeaf pisze:Naszą rozmowę przerwał dość mocny huk.
Odwróciłam głowę i zobaczyłąm Alexa na ziemi…
AutumnLeaf pisze:Odskoczyła jak oparzona.
Zdzira.
jak zwykle subtelna :-D
AutumnLeaf pisze:niezły kawałek mięska z niego- szepnęła mi do ucha, oblizując usta.
Chyba odszedł mi apetyt.
łooo :-D nie wytrzymam
Sara Tancredi
Posty: 125
Rejestracja: 2008-01-24, 17:54
Sara Tancredi
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: Sofia »

jak zawsze cudeńko :mrgreen: :-P :-)
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39
Lokalizacja: z łóżka Whistlera
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: Tanira »

Mahonowa

-Alex!Alex podnoś się!I nie rób scen!- darłam mu się do ucha, próbując przekrzyczeć dudniącą muzykę.
Kto mnie pokarał takim mężem...czy on nawet spić się nie potrafi jak człowiek...
-Ann, weź go pod ramię...i...idziemy...do łazienki.- wysapałm, ciągnąc go za sobą.
-Kochchanie...
-Zamknij się.
-Ale ja cię strasznie pszepraszszam...
-Poczekaj. Niech no ja się tylko dorwę do zlewu- warknęłam, zostawiając zdezorientowną Ann i ciągnąc Alexa o własnych siłach. Jeszcze nie wyszłam z sali, kiedy usłyszałam za sobą huk. Odróciłam głowę i zobaczyłam jak na środku parkietu leży Whistler.
-Psss...- przynajmniej nie jestem sama. Uśmiechnęłam się złośliwie i wymaszerowałam z Alexem, który zaczął już co nieco kontaktować.
-Alex dlaczego ty mi to robisz...- Tylko nie rycz, tylko nie rycz. To jego wina a nie twoja. On się spił, nie ty.
Zaciągnęłam go do łazienki dla facetów, z której wychodził właśnie jakiś gościu, spojrzał na Alexa z przerażeniem i...
-Szefie...
O cholera...
Mój mąż oczywiście niczego nie był świadomy, więc dalej w najlepsze śpiewał pod nosem jakąś wesołą piosenkę. O nie, ja twojego honoru ratować nie będę, cierp ciało coś chciało.
Uśmiechnęłam się tylko rozbrajająco, i zatrzasnęłam za sobą drzwi, bez żadnego zbędnego komentarza.
-Alex, usiądź tu...pod ścianą...
-Gdzie jesteśmy...kochanie, dlaczego ty jesteś w moim biurze?
Powtórka z rozrywki. Zmoczyłam jakiś biały, zapewne drogi jak cholera ręcznik w zimnej wodzie i przyłożyłam mu do czoła. Może to go jakoś otrzeźwi.
-Długo tam jeszcze!!!-darł się ktoś z zewnątrz. Ktoś?
-Ann?! Co ty tu robisz?- uchyliłam lekko drzwi i zobaczyłam jak stoi z Jamesem, który zarzucił jej ramię na szyję i spał w najlepsze.
-To samo co ty, posuń się.
Ann wykonała dokładnie taki sam rytuał jak ja i usadziła Whistlera obok Alexa, który chyba zaczął rozpoznawać pomieszczenie, w którym się znajduje.
-Mam nadzieję, że jutro będą mieć jeszcze większego kaca...
-Mackaca- dodałam.
Siedziałyśmy tak chyba z 15 minut, czekając aż dojdą wreszcie do siebie na tyle, żeby z powrotem wprowadzić ich na salę.
-I jak było...
-Co jak było?
-Jak tańczyliście...do swojej piosenki...
-Ach o to ci chodzi...mmm...- rozmarzyłam się- Nieziemsko...ani na chwilę nie oderwałam wzroku od jego oczu...były takie ciepłe i kochające...ja go tak kocham, a on ciągle coś odwala...
-Kochanie- usłyszałam nagle szept Alexa- Ja cię naprawdę przepraszam...
Hmmm...nie bełkocze, składnia poprawna...chyba nie majaczy.
-Alex, co mi po twoich przeprosinach, skoro za chwilę tam pójdziesz i zrobisz to samo?
Spuścił wzrok. Zerknęłam na Ann, która chyba w taki sam sposób rozprawiała się z Jamesem.
-Wiesz, że mam...
-Słabą głowę. Tak, wiem. To po co tyle chlasz!
Nie znał odpowiedzi. Agent specjalny Alexander Mahone, nie umiał mi odpowiedzieć na tak proste pytanie.
-Ślicznie wyglądasz...warto było tyle czekać.
-Ty mi tutaj nie czaruj!- powiedziałam, ale jak zwykle złapałam się na jego czułe słówka.
-Ann...idziemy?- kiwnęła głową zbierając z podłogi Jamesa, który dzięki Bogu tak jak Alex, stanął na własnych nogach.
-Pogadamy sobie w poniedziałek...albo we wtorek...- zapowiedziałam rzucając ręcznik gdzieś w kąt.
-Cholera! Wiesz ile one kosztowały!
-Ann daj spokój, leci moja ukochana piosenka.
-Która już z kolei "ulubiona"?
-Cicho.
-Kochanie...- zaczął Alex- Dlaczego oni się tak na nas patrzą...
-A jak się mają patrzeć! Jeszcze pół godziny temu leżałeś na środku sali, mrucząc coś pod nosem!
Pobladł. Momentalnie.
-Dobrze się czujesz?- zapytała z niepokojem Ann, która podtrzymywała Whistlera, kołyszącego się nieznacznie na nogach.
-Alex, jeżeli przejmujesz się tymi sztywniakami w garniturach- spojrzał na mnie oburzony- No dobra dobra, przepraszam, jeżeli przejmujesz się swoimi kolegami, to daj spokój! Do jutra będą tak spici, żę nic nie zapamiętają!- próbowałam pocieszyć- A teraz proszę, zatańczmy, bo nie przyszłam tu, żeby stać jak kołek, słonko.- i wyciągnęłam go na środek pustej sali, zarzucając mu ręce na ramiona. Obok nas wyskoczyli Ann i Whistler, uśmiechając się do siebie delikatnie. Postanowiłam nie przejmować się więcej incydentem w łazience, ważne, że wszystko dobrze się skończyło.

If tomorrow never comes...anielskie nuty wypełniały mi uszy, kojąc skołatane nerwy.

Alex był przy mnie i nikt mi go nie odbierze. Oparłam mu głowę na ramieniu i wtuliłam się mocniej wdychając zapach jego wody, której nazwy nadal nie znałam.
Odetchnęłam głośno i podniosłam głowę, spoglądając mu prosto w oczy. Cały czas na mnie patrzył.
-Alex...
-Ćśś...kocham cię.
Zaraz chyba zemdleję. Jeżeli jeszcze raz tak się na mnie spojrzy, to będę kolejną osobą, którą będą zbierać z parkietu.
-Alex...nie patrz tak na mnie.
-Jak?
-No...tak...
-Inaczej nie umiem- uśmiechnął się lekko a w jego oczach zatańczyły iskierki radości.
Po raz kolejny zastanawiałam się jak on to robi, że tak na mnie oddziałuje. Zerknęłam w bok i zobaczyłam jak Whistler szepcze coś na ucho Ann, patrząc w naszym kierunku. Po chwili wybuchnęła śmiechem, puszczając mi oko.
-Co to dwa zbereźniki znowu kombinują?- pomyślałam. A co tam.
Nawet nie zauważyłam, jak ponad dwieście osób wlepia w nas oczy, uśmiechając się przyjaźnie. Było jak w bajce. Niech ta piosenka nigdy sie nie kończy...Niech zagrają ją jeszcze raz...niech zatnie się płyta, cokolwiek...niech te cztery minuty staną się wiecznością...

Like it's last night on earth...

Cisza.
Po chwili usłyszeliśmy gromkie brawa, gwizdy i życzenia udanej NOCY. Ja nie wiem czy oni wszyscy tylko o jednym myslą?
-No to jak długa noc przed nami?- krzyknęła mi do ucha Ann, szczerząc się niemiłosiernie.
Tak. Myślą tylko o jednym.
Po kolejnych godzinach spędzonych na parkiecie, nogi odmówiły mi w końcu posłuszeństwa.
-Alex...błagam usiądźmy...- jęknęłam, próbując nie ziewać ze zmęczenia.
Podreptaliśmy do naszej ławki, rzucając się na wodę mineralną. Alex pociągnął łyk z butelki, nie kłopocząc się o poszukanie czystej szklanki.
-Eeech...-wzruszyłam tylko ramionami, wyrywając mu butelkę z ręki- Nie myśl, że jesteś sam!- i wypiłam do końca. Zresztą za dużo mi nie zostawił.
-Alex...ja już nie mam siły- wyszeptałam opierając głowę na jego ramieniu.
-Wiem mała, ale jeszcze trochę...Już druga...
-Nie wiem jak ty masz jeszcze siłę w ogóle mówić...- starałam się jak mogłam, żeby nie odpłynąć na tej ławce. Przynajmniej było miękko.Fakt faktem Ann i Whistler postarali się o wystrój. Czarujące były te malutkie świeczki w kształcie serduszek na rogu każdego ze stołów.
-Nie sypiałem już dłużej...
No tak na chwilę zapomniałam kim on jest.
-A jak twoi koledzy?
-Siedzą w łazience ze swoimi dziewczynami. A co martwisz się o moją reputację?- zapytał, łapiąc za jakiś talerz z jedzeniem.
-Ja?Nie. Byłam tylko ciekawa, czy nie podusili się w tym garniakach- powiedziałam złośliwie, na co on przewrócił tylko oczami, odsuwając się ode mnie. Głowa spadła mi z jego ramienia i marzenie o krótkiej drzemce prysnęło.
-Eeejjj...tak mi było dobrze.
-Hej, co robicie?- wydusiła z siebie Ann, rzucając się na jakąś sałatkę. Miała przekrzywiony welon i poplątane falbanki przy sukience. James nie wyglądał lepiej. Mogła mu chociaż zetrzeć te ślady szminki z policzka.
-Co wy robiliście?!- wykrzyknęłam zdumiona, otwierając szeroko oczy.
-Zupełnie nie wiem o czym mówisz- usta miała zapchane pomidorem i ogórkiem, więc nie bardzo rozumiałam co do mnie bełkocze. I tak byłam z niej dumna, że w ogóle zdołała wydobyć z siebie jakikolwiek dźwięk.
-Taki tłok na tej sali, że uuu...- kłamać to ty James nie umiesz.
-Już ty mi tu nie ściemniaj. Boże jaka ja jestem głodna...
Komentarza nie było.

Whistlerowa

- zachowuj się to twoje własne wesele – syknęła mi do ucha Nati gdy wpychałam w siebie tort
- odwal się. Jem – prychnęłam
Zaczęłam wpychać w siebie jedzenie jakbym nie jadła od paru dni.
Nati patrzyła na mnie „tym” wzrokiem więc wolałam nie spotkac jej spojrzenia.
- kurcze…chyba musze się przebrać – westchnęłam wiercąc się na krześle
- chodź pomogę ci – szepnął James chwytając mnie za ręke
- o nie! – krzyknęła Nati – ja z nia pójdę – obdarzyła Jamesa wrogim spojrzeniem
Dopchałyśmy się do wyjścia. Nati ciągnęła mnie za rękę.
Stanęłyśmy w holu.
- poczekaj – wysapałam – już nie mogę.
Oparłam się o zimną ścianę.
- dlaczego nie pozwoliłaś mu iśc ze mną?
- bo znowu byscie tam siedzieli ze 3 godziny! Czy wy nie możecie się powstrzymać?!
Czułam, że robię się czerwona.
- no dalej chodź. Założysz coś lżejszego.
W pokoju było cudownie chłodno. Za oknem widniał piękny, wielki księżyc a na niebie połyskiwało tysiące gwiazd.
Westchnęłam cicho i oparłam się o parapet.
Nati pojawiła się obok mnie.
- cieszysz się? – zapytała
- nawet nie wiesz jak bardzo. To jest najpiękniejsza chwila w moim życiu.
Uśmiechnęła się szeroko i razem patrzyłyśmy na księżyc.
- a jak tam ty i Alex? – zapytałąm po dłuższej chwili milczenia
- cudownie. Jak nigdy…- westchnęła – to chyba ta cała atmosfera tak na niego działą. Na mnie zreszta też.
Objęłam ją delikatnie ramieniem i pocałowałam w policzek
- będzie jeszcze piękniej zobaczysz – powiedziałam z szerokim uśmiechem
- wiem – szepnęła i podała mi sukienkę w kremowym kolorze

Po chwili drzwi otwarły się z trzaskiem. Obróciłyśmy się mechanicznie i naszym oczom ukazał się James.
- cholerny dywan – mruczał – a ty jeszcze nie gotowa? No dalej stękniłem się
Nati wepchnęła mnie do łazienki i zamknęła za mna drzwi
Miałam trudności z założeniem sukienki. Wszystko przez ten szampan i wódkę i…nie pamiętam co jeszcze
Poprawiłam makijaż, fryzurę i wyszłam z łazienki.
Nati i James stali w tym samym miejscu przy parapecie i szeptali o czym zawzięcie.
Nie zauważyli nawet ze wyszłam i usiadłam na łóżku.
W jednej chwili ogarnęła mnie chęć snu.
- jak bym chciała już się położyć…- wyszeptałam
James obrócił się w moją stronę z głupim uśmiechem na twarzy
- jeszcze trochę – wyszeptał usiadł obok mnie i chwycił za rękę
- jestem zmęczona…

Nati wyjęła z szafy przy łóżku butelke i trzy kieliszki.
Patrzyłam na nia z niedowierzaniem
- skąd to masz? – zapytałam
Ona tylko uśmiechnęła się i podała mi napełniony do połowy kieliszek.
- zaraz odechce ci się spać – szepnęła i podała drugi Jamesowi
- jeśli on znowu będzie leżał na podłodze – patrzyłam ukradkiem na Jamesa – ty będziesz go zbierać
- noł problem – odpowiedziała z szerokim uśmiechem i wzięła porządny łyk ze swojego kieliszka
Po kilku chwilach faktycznie odechciało mi się spać. Nie byłam jednak pijana. Byłam jak to nazwała Nati „pobudzona”

- teraz będziemy balowac do rana! – krzyknęła schodząc po schodach i prawie potykając się o swoją sukienke
- ty już więcej nie pij – syknęłam gdy trzymała się kurczowo poręczy i dziwnie się wyginała
- z kim ja musze pracować…- szepnęłam i zwiewnym krokiem zeszłam na dół
Moim oczom ukazał się kolejny niespotykany na codzien widok.
Alex z papierosem i szklanka z czyms bursztynowym stał w drzwiach i gadał w najlepsze z jaką kobieta i facetem.
- wszyscy powariowali – westchnęłam i wyszłam na dwór
Było przyjemnie. Tak inaczej. Nie było słychać muzyki…
- pieknie – stwierdził James odpalając przy mnie papierosa
Patrzyłąm na niego i nie mogłam uwierzyc.
- od kiedy ty palisz?
- to tak na rozluźnienie
- ja ci dam rozluźnienie…Wywalaj tego papierosa bo zgasze go na twoim…
- dobra dobra spokojnie – wyrzucił niedopałek gdzieś w snieg
- chodx wracamy do środka – objał mnie ramieniem i po chwili znowu byliśmy w tym wielkim tłumie ludzi.

Nigdzie nie mogłam znaleźć Natalii.
Alexa zreszta tez nie.
James zasmiał się i wypił kolejny kieliszek
- a nam wymawiała
- wiesz ze musza zacieśniać wiezy małżeńskie
- a my nie? – stwierdził oburzony i podniósł do ust kolejny kieliszek, który mu odebrałam i wypiłam sama
- poczekaj jeszcze troche i ty tez będziesz zadowolony – stwierdziłam i dolałam sobie tego czegos bursztynowego. Było naprawdę dobre chociaż nie wiedziałam co to jest. Pewnie jakbym się dowiedziała to przestałoby mi smakowac.

Po chwili w drzwiach pojawili się Nati i Alex z głupowatymi uśmiechami na twarzach.
- no tak…- szepnął James gdy próbowali się przecisnąć przez tłum – wiedziałam…zboczeńcy
- hej! – zaświergotałą Nati siadając obok mnie
- popraw sobie sukienkę…- szepnęłam dyskretnie
- a co z nią nie tak?!
Nie mogłam jej słuchać…
- nie pij już więcej ok.? – powiedziałam gdy zabierała się za ten bursztynowy napój
- dobra, dobra będzie dobrze – rzuciła i nalała sobie cały kieliszek
Westchnęłam i opadłam na krzesło.
Z głosników leciały jakieś smęty…Ale po chwili ozywiłam się gdy usłyszałam pierwsze takty „here with me”
- Dżemyk! – wrzasnęła Nati – chodź zatańczymy!
I z tymi słowami chwyciła go za ręke i wyciągnęła na środek parkietu zostawiając mnie z Alexem
- super…- westchnęłam i dopiłąm resztę tego co miałam w kieliszku
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06
Lokalizacja: from Stata Mind ^^
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: AutumnLeaf »

Alex z papierosem i szklanka
ładnie mi to tak męża rozpijać?xDzresztą już chyba za późno xD
a co z nią nie tak?!
to mnie zawsze rozwala xD
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39
Lokalizacja: z łóżka Whistlera
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: Tanira »

Kod: Zaznacz cały

gdy trzymała się kurczowo poręczy i dziwnie się wyginała 
sie posikam zaraz xD
Michael Scofield
Posty: 3654
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: B... »

woooow co za odcinek, ziansko na całego xD
i co alkohol robi z ludzmi? :-D :-D :-D
Michael Scofield
Posty: 1452
Rejestracja: 2007-09-25, 21:11
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: MarQ »

kurde ja przez jakies dwa tygodnie nie moglem czytac i juz jest za duzo zeby nadrobic straty :( no coz.. trudno sie mowi i zyje sie dalej xDD
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06
Lokalizacja: from Stata Mind ^^
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: AutumnLeaf »

Czekaj no, już ja cię przypilnuję, żebyś przeczytał co do jednej literki xD przyduszę cię na gg xD
Mahone
Posty: 704
Rejestracja: 2008-01-01, 14:49
Mahone
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: Babydoll »

Gdzie jesteśmy...kochanie, dlaczego ty jesteś w moim biurze?
HAHAHA XD Pomylić biuro z kiblem XD XD XD
zwiewnym krokiem zeszłam na dół
Zwiewny krok XD Rozwaliło mnie to XD
Wywalaj tego papierosa bo zgasze go na twoim…


No, na czym??? XD XD XD

Dziewczyny, jesteście boskie! :) Wyobrażanie sobie tego wszystkiego daje mi nieopisaną radochę! Tak trzymać! :*
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: Xaneta »

Tanira pisze:Ann, weź go pod ramię...i...idziemy...do łazienki.- wysapałm, ciągnąc go za sobą.
-Kochchanie...
-Zamknij się.
-Ale ja cię strasznie pszepraszszam...
-Poczekaj. Niech no ja się tylko dorwę do zlewu
to był moment kiedy pierwszy raz wybuchłam śmiechem xD
jak Wy mi humor poprawiacie :)
Michael Scofield
Posty: 3495
Rejestracja: 2007-12-07, 15:27
Lokalizacja: z Mahonarium ^^
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: agulec »

Tanira pisze:Zaciągnęłam go do łazienki dla facetów, z której wychodził właśnie jakiś gościu, spojrzał na Alexa z przerażeniem i...
-Szefie...
O cholera...
no ładnie xD hahaha :D
Tanira pisze:Zaraz chyba zemdleję. Jeżeli jeszcze raz tak się na mnie spojrzy, to będę kolejną osobą, którą będą zbierać z parkietu.
-Alex...nie patrz tak na mnie.
-Jak?
-No...tak...
-Inaczej nie umiem
mmmm... taaaaaak... :]
Tanira pisze:Alex z papierosem i szklanka
sasasasa.. gdzie taki stoi?!
Tanira pisze:- popraw sobie sukienkę…- szepnęłam dyskretnie
- a co z nią nie tak?!
Tanira pisze:Miała przekrzywiony welon i poplątane falbanki przy sukience. James nie wyglądał lepiej. Mogła mu chociaż zetrzeć te ślady szminki z policzka.
hahaha :D napaleńcy..!! w sumie sie Wam nie dziwię xD

dobrze, że jestem sama w domu, bo mój współlokator pomyślałby, że zwariowałam.. tak się zacieszałam gapiąc się w monitor :D
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06
Lokalizacja: from Stata Mind ^^
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: AutumnLeaf »

agulec ty ty xD

mata. Mój wstrętny suchar, matko ja to chyba w busie pisałam...

moje, bleh.

-To nasza pierwsza piosenka- szepnęłam, a łzy zaszkliły mi się w oczach.
-Twoja i Alexa, tak?
-Uchm...to było tak dawno temu, a ja wciąż pamiętam, jaką miał na sobie koszulę...- uśmiechnęłam się pod nosem, przypominając sobie jak cudownie wtedy wyglądał.
-Gdzie...tańczyliście?- pytał dalej Dżemy, próbując nawiązać ze mną jakikolwiek dialog.
-Mmmm...to była taka mała restauracyjka, ze ślicznymi kolorowymi lampionami, wiszącymi pod sufitem...pamietam, że było dość późno...oczywiście nie było żadnego parkietu, ale kiedy zaczęli ją grać w radiu wpadlismy na szalony pomysł i zaczęliśmy tańczyć koło naszego stołu...był wtedy taki spontaniczny...
-A teraz nie jest?
Pokręciłam tylko głową, poważniejąc natychmiastowo.
-Praca zmieniła go nie do poznania- powiedziałam cicho, wzruszając ramionami- Ale są też i plusy, stał się bardziej odpowiedzialny i...
-To on był kiedykolwiek nieodpowiedzialny?
Zaśmiałam się, przypominając sobie stare dobre czasy, kiedy Alex był jeszcze normalnym facetem.
-Wiesz co, jeżeli dalej będziemy gadać o tych sprawach to się rozkleję, a wiesz jak bardzo tego nie lubię- nawijałam, przemądrzałym głosem, klepiąc go lekko w ramię.
-Ok, koniec piosenki, idź do swojej żony, bo najwidoczniej śpi w najlepsze na moim Alexie- powiedziałam kiwając głową na Ann, która rzeczywiście, opierając się na ramieniu mojego męża, drzemała słodko, nie przejmując się zupełnie tym co się dzieje wokół niej.

-Hej! Śpiąca Królewno!- krzyknęłam jej do ucha, sprawiając, że automatycznie wyprostowała się, mamrocząc coś sennie pod nosem.
-Ja nie śpie...ja nie śpię...
-Yhy jasne. Jest już...o Boże...6 rano.- nie dowierzałam własnym oczom, jak ten czas zleciał! Rozejrzałam się po sali i zobaczyłam, że połowa gości już rozeszła się do swoich sypialni.
-Ok, chyba nikt nie będzie miał nam za złe, jak się stąd po cichutku zmyjemy- powiedziałam, ziewając głośno- Alex, błagam cię pomóż mi dojść do łóżka...- wymamrotałam sennie.
-Jak sobie pani życzy- Nie tego się spodziewałam. Już po chwili byłam w jego ramionach.
- Kochanie, ja jestem ciężka...- nie miałam nawet siły protestować, wtuliłam się w jego marynarkę i musiałam chyba na chwilę przysnąć, bo kolejnym obrazem jaki zobaczyłam przed swoimi oczami, była biała, mięciutka poduszka i oczy Alexa.
-Śpij- szepnął, otaczając mnie ramieniem.
-Yhym...- i odpłynęłam.

Obudziło mnie silne, światło słoneczne, które raniło moje oczy.
-Alex...matko kochana zasłoń te okna!- jeknęłam, naciągając na głowę kołdrę.
Która jest w ogóle godzina, gdzie ja jestem...nie bardzo jeszcze kontaktowałam, kiedy usłyszałam jak drzwi się otwierają i stanęła w nich Ann.
-Żyjesz...-mruknęła, będąc chyba w takim samym stanie, co ja.
-Nie bardzo, gdzie Alex...a James?
-Pojechali do domu, nakarmić zwierzaki. Powinni już wrócić, ale ciągle ich nie ma!
-Nie martw się...pewnie zatrzymali się koło jakiegoś baru na śniadanie...
-Sądząc po ich minach, nie zjedzą nic przez następny tydzień.
-Aż tak źle?- pokręciłam głową, zbierając się do łazienki.

-Muszę dzisiaj przypilnować Alexa!- krzyknęłam, szamocząc się z dżinsami, które jak na złość zrobiły się jakieś...za ciasne. Grrr. Nie powinnam tyle żreć na tym weselu.
-Dzisiaj kończy mu się urlop, więc od jutra znowu zaczyna się cały cyrk.

Samotne ranki, samotne popołudnia i krótkie, ale wspólne wieczory, podczas których Alex, siedzi zmęczony przy stole, a ja staram się go rozruszać jak mogę.

-No nic, sama tego chciałaś- myślałam- Nikt ci męża nie wybierał...nikt cię do tego nie zmuszał...
-A James kiedy wraca?
-Też jutro- mruknęła Ann, najwyraźniej będąc z tej perspektywy tak samo zadowolona jak i ja.
-Damy sobie radę. Razem- powiedziałam wesoło, całując ją w policzek.

W tym momencie wpadł do sypialni James, w rozpiętej kurtce i bez szalika.
-Jak ty łazisz!Przeziębisz się w końcu!- krzyknęłam.
Machnął tylko ręką, doklejając się do Ann.
-Przepraszam!Halo! Ja tu stoję!
-OK ok, chodźcie, jedziemy do domu- powiedział, patrząc w moją stronę.
-Nie, nie ja czekam na Alexa. Za chwilę powienien się tu zjawić, dogonimy was.

Pokiwali tylko głowami, pożegnaliśmy się i zostałam sama.
Słońce zaszło za chmury, ponury dzień wcale nie poprawiał mi humoru,. Byłam zmęczona i coraz bardziej zła. A do tego musiałam jeszcze zrobić zakupy w drodze powrotnej do domu. Nie miałam zamiaru nieść wszystkiego w rękach, ale najwidoczniej nie będę miała innego wyjścia, skoro mój mąż zaginął gdzieś w akcji!
-Czekam jeszcze 10 minut- mówiłam do siebie- I się stąd wynoszę.
Złapałam jeszcze za telefon, ale oczywiście nie mogłam się do niego dodzwonić.
- Szlag by cię...cholera.
Wzięłam kurtkę z łóżka i wymaszerowałam z restauracji, kierując się prosto na przystanek tramwajowy.
-Żeby mieć samochód i jeździć cholernym tramwajem...- warczałam do siebie.
- Alex ty dupku...
Zauważyłam, że ludzie dziwnie się na mnie patrzą...nie wiedziałam dlaczego, może dlatego, że iskry złości wręcz sypały mi się z oczu.
-Przesadziłeś, cholera...

Wpadłam do domu, obładowana torbami, padając z nóg. Alexa nigdzie nie było, telefon nie odpowiadał.
Zadzwoniłam więc do jedynej osoby, która jeszcze mi została.
-Ann...nie wiesz może gdzie jest Alex?
-Nie mam pojęcia...
Zaczęłam kląć na czym świat stoi, aż w końcu mi przerwała:
-Idziemy do pizzerii. Tam będziemy mogły spokojnie pogadać.
-OK. Zaraz będę.

Whistlerowa, jak zwykle w formie xD^^

Odłożyłam słuchawkę i weszłam do pokoju. James mnie nie zauważył tak był pochłonięty cholernymi skokami narciarskimi.
- pffff – prychnęłam i chwyciłam za kurtkę.
- nawet mnie nie zauważył…- mruczałam wciskając „O” w windzie.
Na dworze było przyjemnie chłodno. Śnieg zaczął sypać.
- jutro znowu będą zaspy – pomyślałam i udałam się w stronę pizzerii.
Nati czekała już w środku.
Nie było zbyt dużo ludzi.
Pokiwałam znajomemu za barem facetowi, którego pamiętałam z wesela i usiadłam naprzeciwko mojej przyjaciółki.
- co się stało?
- nie ma go…nie wiem gdzie jest…- mówiła sennie co w tą pogodę wzmagało we mnie chęć natychmiastowego położenia się do łóżka.
- pewnie go coś zatrzymało…- starałam się ją pocieszyć jednak nie przyniosło to oczekiwanych efektów
- taaaak zawsze go coś zatrzymuje…
- James nawet nie zauważył jak wyszłam – szepnęłam i zrobiłam taka sama minę jak ona
- jest jeszcze pod wpływem euforii związanej ze ślubem…przestań wyolbrzymiać problemy
Nic nie odpowiedziałam. Patrzyłam na płomień świeczki i myślałam o niczym.
Nati bawiła się solniczką.
- czy z nami jest cos nie tak? – zapytałam cały czas obserwując płomień
- chyba naszym mężom brakuje kilku kanapek do pikniku ale jak widać zupełnie się tym nie przejmują – rzuciła wywalając solniczkę i rozsypując sól po stole – cholera będzie kłótnia…- westchnęła i zdmuchnęła sól na podłogę.
Zamówiłam sobie gorącą czekoladę. Nie miałam jakoś specjalnie ochoty na jakiekolwiek jedzenie.
Po chwili usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi i poczułam chłodne powietrze na moich plecach.
- co ty odwalasz? – rzucił James stając obok mnie – dzień po ślubie a ty wychodzisz i nic mi nie mówisz?
- nie pytałeś – prychnęłam i wzięłam łyk mojej ukochanej czekolady
James patrzył na mnie dziwnym wzrokiem. Zdjął kurtkę i usiadł obok mnie.
- wytłumaczysz mi to?
- nie ma potrzeby…
- oczywiście, że jest!
Spojrzałam mu w oczy i…
- muszę do toalety – rzuciłam i pobiegłam w stronę łazienki

Oparłam się o zimną ścianę w toalecie i spojrzałam w lustro.
- tylko nie to…- wyszeptałam sama do siebie
Z zewnątrz słyszałam już jakieś krzyki.
Wyszłam z toalety i zobaczyłam Nati, która stoi nad Jamesem i drze się na niego.
- coś ty jej zrobił?!
- zgłupiałaś?! Siadaj i nie rób scen!
Usiadłam obok Jamesa i zamówiłam sobie kawę.
- skarbie już wszystko w porządku?
- nic mi nie jest to tylko…- nie zdążyłam dokończyć. Nati mi przerwałą
- to tylko ciąża James! – wykrzyknęła Nati
To było ponad jego siły. Widziałam to w jego oczach.
Patrzył na mnie tak martwo.
Nati rzuciła mi się na szyję odpychając Jamesa.
- gratuluje ci kochana. Tak bardzo się cieszę.
W moich oczach pojawiły się łzy.
- tylko on się nie cieszy…- szepnęłam jej do ucha
Nati spojrzała karcąco na Jamesa i rzuciła
- nie uściskasz żony?
Stał oparty o ścianę i nie dawał kompletnie żadnego znaku.
- będziesz miał dziecko!
- przestań się wydzierać! – krzyknął – czy to pewne? – zwrócił się do mnie

Patrzyłam na niego ze łzami w oczach….
- on go nie chce – myślałam – on nie chce tego dziecka…on mnie nie kocha

Znowu zawiało mi po plecach. Odwróciłam się i zobaczyłam alexa.
- hej! – pomachałam mu reka – chodź tutaj do nas!
- zgłupiałaś! – syknęła Nati
Obdarzyłam ją zimnym spojrzeniem
- cześć, ja…- pocałował mnie w policzek – dlaczego ty płaczesz?
Spuściłam wzrok. Nie chciałam mu odpowiadać.
Alex spojrzał na Jamesa i na Nati.
- co się dzieję? – zapytał zbity z tropu
- Ann jest w ciąży – wyszeptała Natalia nie patrząc mu w oczy
Poczułam na sobie wzrok alexa.
- no to gratuluje! – uściskał mnie mocno i spojrzał na Jamesa, który był jakby w innym świecie.
- a ty się nie cieszysz? – zapytał go nagle
James usiadł obok mnie i przytulił mocno. Ręką kazał usiąść i Nati i Alexowi.

- będzie dobrze – szepnął mi do ucha
Zrobiło mi się cieplej na sercu chociaż mimo wszystko czułam pewien lęk.
- w końcu – szepnęła Nati – ile ty masz lat? 30?
- to za wcześnie – skwitował James co wywołało lawinę moich łez
- jak za wcześnie?! Chciałbyś być ojcem mając lat 50?!
James spojrzał na alexa
- nie patrz tak na mnie! Nigdy nie byłeś ojcem więc nie wiesz jak to jest!
Przestałam płakać. Chyba przegiął. Zapanowała totalna cisza.
Słyszałam tylko szelest kurtki i słowa Nati
- dość…
Później już tylko trzask zamykanych drzwi…

- jak mogłeś…- wyszeptałam
- co? Ja?!
- wiesz, że starają się o dziecko! Jak mogłeś być tak nietaktowny!
Milczał. Wiedział, że powiedział za dużo.
- wracamy do domu…za dużo cyrku jak na jeden dzień…- rzuciłam i założyłam kurtkę

Home. Sweet home…
Może trzeba sobie kupić taka tabliczkę. Pomoże zapomnieć o złych chwilach.
Robiłam sobie właśnie herbatę gdy zadzwonił telefon
- pojechał gdzieś…- szlochała – nie wiem gdzie. Po prostu pojechał…
- przychodź do nas – rzuciłam i odłożyłam słuchawkę

Po 5 minutach siedzieliśmy w kuchni już razem.
- pojechał…
- sama tego chciałaś więc nie narzekaj – skwitowałam
- ale on pojechał…ja nie myślałam, że pojedzie…
- wypij…- podsunęłam jej kubek – dobrze ci zrobi

Dzwonek…

- o tej porze? – zwlekłam się z krzesła i poszłam otworzyć.
Moim oczom ukazał się przemarznięty alex
- mogę u was przenocować? – zapytał łamiącym się głosem
- jasne…eee…wejdź…
Nati nie czekała długo. Rzuciła mu się na szyję zanim zdążył wejść do przedpokoju.
- przepraszam…- szeptała
Oparłam się o ścianę i patrzyłam na to ich szczęście…
Nagle ktoś mnie objął
- już wiem jak będą mieć na imię – szepnął James
- kto?
- no nasze dzieci…
Spojrzałam mu prosto w oczy i uśmiechnęłam się promiennie.
James jednak patrzył na Nati i Alexa
- HEJ! – krzyknął – tutaj są dzieci! Wynocha do pokoju.
Nie trzeba im było dwa razy powtarzać…

- muszę sobie zrobić herbaty…za dużo wrażeń jak na jeden dzień…- rzuciłam
Michael Scofield
Posty: 3495
Rejestracja: 2007-12-07, 15:27
Lokalizacja: z Mahonarium ^^
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: agulec »

kurde nie dosyć, że tyle czekałam, to jeszcze zadzwonił telefon i znowu musiałam czekać aż przeczytam.. wrrr...
agulec ty ty xD
no co.. xD
AutumnLeaf pisze:Kochanie, ja jestem ciężka...- nie miałam nawet siły protestować, wtuliłam się w jego marynarkę i musiałam chyba na chwilę przysnąć, bo kolejnym obrazem jaki zobaczyłam przed swoimi oczami, była biała, mięciutka poduszka i oczy Alexa.
-Śpij- szepnął, otaczając mnie ramieniem.
taaaaakk... mmmm.. xD silny i opiekuńczy Alex... :D
AutumnLeaf pisze:-Sądząc po ich minach, nie zjedzą nic przez następny tydzień.
o żeż Ty xD
- jak mogłeś…- wyszeptałam
- co? Ja?!
- wiesz, że starają się o dziecko! Jak mogłeś być tak nietaktowny!
Milczał. Wiedział, że powiedział za dużo.
o ja.. sasasasa.. nie dobry James^^

Ech.. tyle napiętych sytuacji w tym odcinku.. na szczęście dobrze się skończyło :] i wcale ale to wcale nie było 'bleh'^^
A Natalia i Alex to co w ogóle.. gdzie są dzieci, małe Natalio-Alexy? :D
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06
Lokalizacja: from Stata Mind ^^
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: AutumnLeaf »

A Natalia i Alex to co w ogóle.. gdzie są dzieci, małe Natalio-Alexy?
czekaj czekaj już ja się tu wpakuje w całe to bagno xD
pojechał gdzieś…- szlochała – nie wiem gdzie. Po prostu pojechał…
- przychodź do nas – rzuciłam i odłożyłam słuchawkę

Po 5 minutach siedzieliśmy w kuchni już razem.
- pojechał…
- sama tego chciałaś więc nie narzekaj – skwitowałam
- ale on pojechał…ja nie myślałam, że pojedzie…
kocham ten fragment! mam identyczny tok myśleniowy xD
Michael Scofield
Posty: 2945
Rejestracja: 2007-10-27, 18:51
Lokalizacja: Łódź
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: PatuŚ »

hahah .. boshe kocham to opowiadanie ...;-D ... zawsze mam takie ryki... cudo
Mahone
Posty: 704
Rejestracja: 2008-01-01, 14:49
Mahone
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: Babydoll »

Odcienk BOSKI... No po prostu... Tyle emocji za jednym razem... Czytałam to z zapartym tchem. Jesteście cudownie nieprzewidywalne Kochane! :)

Mam takie jedno pytanko małe:
- przepraszam…- szeptała
Czemu Nati go przeprosiła? Bo chyba czegoś nie zrozumiałam albo nie nadążyłam ^^
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06
Lokalizacja: from Stata Mind ^^
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: AutumnLeaf »

To nie moja część, ja się nie tłumaczę ^^ ;p Tanirrrrra xD
Mahone
Posty: 704
Rejestracja: 2008-01-01, 14:49
Mahone
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: Babydoll »

Ok, zapytam jak się pojawi ;) A tak w ogóle to wiek bohaterów jest taki sam jak w realu? :)
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06
Lokalizacja: from Stata Mind ^^
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: AutumnLeaf »

Ech...no chyba tak...dlatego się na młodszego przerzuciłam ;p w sumie to było pisane na spontan, nigdy jakoś szczególnie się nad tym nie zastanawiałam, szczerze mówiąc...
Mahone
Posty: 704
Rejestracja: 2008-01-01, 14:49
Mahone
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: Babydoll »

No właśnie się tak nad tym zastanawiałam... Bo w tym odcinku był wspomniany wiek "50" i tak pomyślałam, czy Alex u Was tyle ma ;)
-To nasza pierwsza piosenka- szepnęłam, a łzy zaszkliły mi się w oczach.
-Twoja i Alexa, tak?
-Uchm...to było tak dawno temu, a ja wciąż pamiętam, jaką miał na sobie koszulę...- uśmiechnęłam się pod nosem, przypominając sobie jak cudownie wtedy wyglądał.
-Gdzie...tańczyliście?- pytał dalej Dżemy, próbując nawiązać ze mną jakikolwiek dialog.
-Mmmm...to była taka mała restauracyjka, ze ślicznymi kolorowymi lampionami, wiszącymi pod sufitem...pamietam, że było dość późno...oczywiście nie było żadnego parkietu, ale kiedy zaczęli ją grać w radiu wpadlismy na szalony pomysł i zaczęliśmy tańczyć koło naszego stołu...był wtedy taki spontaniczny...
A tak w ogóle to ciekawe, jak to było wszystko od początku... Może kiedyś zrobicie jakiś mały flashback? ^^
John Abruzzi
Posty: 587
Rejestracja: 2007-11-07, 10:57
Lokalizacja: Poznań City^^
John Abruzzi
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: *Madziula* »

jak zwykle nie zaskoczyłyście mnie... spodziewałam się, że będzie cudowne i było xD
Ann gratuluję ciąży xD
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06
Lokalizacja: from Stata Mind ^^
Michael Scofield
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: AutumnLeaf »

A tak w ogóle to ciekawe, jak to było wszystko od początku... Może kiedyś zrobicie jakiś mały flashback? ^^
hmmm...a to całkiem niezły pomysł jest ^^

ano widocznie ma te 5 dych...kurde no, z dziadkiem jestem xD

dziękujemy za miłe słowa...;*
Mahone
Posty: 704
Rejestracja: 2008-01-01, 14:49
Mahone
Re: Historia by Nati & Ann

Post autor: Babydoll »

AutumnLeaf pisze:kurde no, z dziadkiem jestem xD
Ale z JAKIM "dziadkiem" XD XD XD

Co do flashback'a - pomyślcie o tym kiedyś ;) :* :* :*
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fan Fiction - Twórczość własna”