denerwuje mnie!
w ogóle go nie trawie, póki co przynajmniej^^
i to nie dlatego, że jest taki zimny i bezwzględny, bo większość czarnych charakterów mimo wszystko przypada mi do gustu w tym serialu
ale on jest jakis dziwny... taki bezbarwny...pojawia się i znika, zabija każdego kto się mu napatoczy...i to zupełnie bez jakichkolwiek emocji...
juz nawet wolałam tego skosnego Kima, bo on przynajmniej zapadał w pamięc przez swój irytujący uśmiech...ten jest jak robot jakis, maszyna zaprogramowana z gory
choć muszę przyznać ze rozwiązanie sprawy z Bruce'm było bardzo pomysłowe^^
zaskoczył mnie też w kwestii Susan, bo zostawił ją przy życiu...bo sam ten fakt specjalnym zaskoczeniem jednak nie był...
a tak w ogóle to nie do końca rozumiem sensu jego "istnienia" w tym serialu...
pełni funkcję jakby likwidatora osób związanych z Jamesem, postacią, której rolę, usmiercając go w taki sposób w 1 odcinku, zredukowali do poziomu postaci 3-planowej ^^co najmniej, a sam jego wątek zaczynają rozbudowywać do jakiegoś niezależnego ciągu zdarzeń, co w efekcie tylko komplikuję akcję...
na razie jeszcze nic z tego nie wynika, moze koło 5-6 odcinka dojdziemy do momentu "zamkniętego kręgu" Wyatt (Firma) sciga Druzynę A, Druzna A sciga Firmę... idąc dalej...Firma ściga Firmę
