A jednak gwiazdor "Skazanego na śmierć" wciąż nie ma szczęścia w miłości... BRAVO wie dlaczego!
Super wygląd, bystry umysł i to spojrzenie... Wentworth Miller to po prostu największe ciało show-biznesu! A jednak być ciachem nie jest łatwo. 35 - letni Went, odtwórca roli Michaela Scofielda w serialu "Skazany na śmierć", musiał juz dementować pogłoski, że woli facetów. I nie ułatwiał mu tego fakt, że wciąż trudno go zobaczyć w towarzystwie kobiety. Chociaż od wielbicielek nie może się opędzić.
Sprawdźcie, co ma na ten temat do powiedzenia...
Czujesz się symbolem seksu?
Went: (śmieje sie) Nie, absolutnie nie! Ale oczywiście fajnie jest, kiedy ludzie wyznają mi, że nie przeoczyli ani jednego odcinka "Skazanego na śmierć". To super komplement! Naprawdę jestem częścią ich życia.
Czy musisz trenować do swojej roli?
Went: Przy naszym trybie pracy małe są szanse, żeby skoczyć sobie na siłkę. Nieraz pracujemy po 20 godzin dziennie (wow!). Dlatego to dobrze, że w serialu musze głownie używać głowy - a nie pięści. Rolę mięśniaka zostawiłem mojemu serialowemu bratu, Dominicowi Purcellowi. (śmiech)
Jak w ciągu ostatnich lat zmieniło się przez "skazanego na śmierć" Twoje życie?
Went: Totalnie! Nagle okazało się, że mam "przyjaciół" w każdym mieście. I każdy czegoś ode mnie chce. Wiele osób podchodzi do mnie na ulicy i zaczyna ze mną gadać - chociaż ja ich nigdy wcześniej nie widziałem! Straciłem większość mojego życia prywatnego. A to dziwne, bo właściwie jestem spokojnym kolesiem, który żyje sobie z dala od ludzi.
To prawda, że dziewczyny wciskają Ci swoje numery telefonów?
Went: (uśmiecha się) No cóż, teraz jest mi łatwiej nawiązywać kontakty z kobietami. I to prawda - dają mi swoje numery, choć ja nawet nie pytam o ich imię. Ale szczerze mówiąc: zawsze mam wrażenie, że to nie ja je przyciągam, tylko ten koleś, którego gram...
Nie no, bez przesady...
Went: Oj, tak! E-maile, które dostaję, najczęściej nie są adresowane do mnie, tylko do Michaela z serialu! W tych listach niektóre kobiety posywają się całkiem daleko ze swoimi propozycjami. (śmieje sie) Jako więzień mam w każdym razie zdecydowanie większe powodzenie u kobiet niż na wolności!
Dlaczego tak jest?
Went: Michael ma w sobie coś tajemniczego. Jest odważny - i niegrzeczny. Wiem, ze kobiety na to lecą. Ja już po pięciu minutach pobytu w więzieniu ześwirowalbym!
Ale w Twoich objęciach jeszcze żadna nie powiedziała do Ciebie "Michael"?
Went: (śmieje się) Dobre pytanie! Nie, w takich sytuacjach nie. Może więc nie jestem taki najgorszy. Ale kiedy rozpoznają mnie na ulicy najczęsciej wołają "Michael".
Jaki jest Twój ideał kobiety?
Went: Najważniejszą cechą jest pewność siebie. To też klucz do dobrego związku. Poczucie humoru i fajny wygląd też są ważne, ale najatrakcyjniejsza u kobiety jest właśnie pewność siebie - gdy widzę, że ona czuje się dobrze w swojej skórze. A ja potrzebuję kobiety, która zrozumie, jak wygląda moje życie. Tylko żeby nie była aktorką! Potrzebuję raczej kogoś, kto mi pomoże. Pomoże stąpać twardo po ziemi i poda dłoń, gdy w moim życiu będzie pojawiać się zamęt.
Wolisz blondynki czy brunetki?
Went: Raczej brunetki... (to tak jak ja
Lubisz chodzić na randki?
Went: O ile pozwala mi na to plan pracy, tak. Ale rzadko się tak zdarza. Często bywam samotny! Szczerze: chciałbym stworzyć związek, a potem nawet prawdziwą rodzinę, ale jeszcze nie czas na to. Jestem typem pracoholika i całą energię ładuję w pracę. Inne rzeczy są zwykle na drugim miejscu!
Co by się z Tobą stało, gdybyś nie odniósł sukcesu?
Went: To pytanie mnie przeraża. Odnieść sukces - do tego trzeba mnóstwo szczęścia. I ja je miałem! Ale nawet gdyby mi się nie udało, nie poddałbym się. Nawet gdybym do 45. roku życia musiał sobie dorabiać jako kelner. Na szczęście aż tak długo nie musiałem czekać, sukces odniosłem w wieku 35 lat. Chociaż wcale nie czuję się taki stary (smieję się)! Nauczyłem się cierpliwości. I to dotyczy nie tylko kariery, ale też miłości..
Źródło: prison.org.pl