Najgorsza postać w całym serialu. Lincoln (moim zdaniem) sprawia wrażenie bezmózgiego osiłka, ktory mając do dyspozycji dwie ręce i latarkę nie odnalazlby własnego tyłka, ale mimo to potrafiłby go solidnie skopać.
Napisałem te dwa zdania i trudno mi się więcej produkować. Za mało w nim bólu i emocji jak na skazańca, tym bardziej, że nie jest do końca przekonany do planu Michaela. Nie ma w tej postaci absolutnie nic, co by mnie zainteresowało. Godne podziwu jest oddanie bratu (finansowanie studiów itd), ale bohater jest pusty jak wydmuszka. Już się boję trzeciego sezonu. Skoro on się teraz bierze się za ratunek to serial, będzie musiał iść w stronę science fiction jeśli cokolwiek ma mu się udać.