widzisz? I nawet samoocena mi podskoczyłapatus1905 pisze:oj masz masz trzeba to przyznac
Michael Scofield
Michael Scofield
no to dobrze..najwazniejsze to doceniac sama siebiemk95 pisze:widzisz? I nawet samoocena mi podskoczyła Dzięki:*
Michael Scofield
Dzisiaj taaaaaaaaka wielka porcja mojej radosnej twórczości^^
Pięć minut
Pociąg się spóźnił.
Zawsze muszą być później
od marzeń zaspanych, bo zbudzonych za wcześnie.
Pociąg się spóźnił
i na peronie opustaszałym stoję sama.
Bo ty zdążyłeś wejść do innego
i pomachać mi z drwiącym uśmiechem na ustach.
I koniec, bo stoję tu sama.
I tylko ludzie przechodzą obok powoli,
w amoku nie widząc mnie.
I tylko szepty błyszczą
w chłodnym świetle jarzeniówek.
I stoję i myślę za późno
o rzeczach skrząco urojonych.
Bo pociąg się spóźnił
i jest już pięć minut po.
Czas się skończył.
I tylko szepty migotają
w świetle naszch win.
Stoję,
a woda spływa po mnie
niczym rozgrzane do białości żelazo.
Myślę,
a myśli moje kłębią się
pod włosami splątanymi szkaradnie.
Oddycha,
a oddech mój delikatny
jak para zanika za szybko.
Dlaczego
Dlaczego to on zawsze
jest tym złym, wielkim i nikczemnym?
I to bez względu na okoliczności,
nierzadko uniewinniające.
Dlaczego nie ona?
Bo za ładna.
Bo za zwiewna.
Bo za kobieca i za słaba.
I była delikatna niczym imadło żelazne.
Ale usta jak kolibra skrzydła
prędko oskarżają znowu.
Ale nie tego diabła
ze krzywo przyczepionymi skrzydłąmi,
w za krótkiej sukience.
Nie, jej nigdy nie oskarżają.
Sen
Śpimy.
A nad nami wysoko, ponad zwiewnymi chmurami,
tysiące sępów leci w dół, na żer.
Śpimy.
A w oddali, za górami bezpiecznie schowany
batalion wojska maszeruje dostojnie.
Śpimy.
A na ustach spieczonych przez zimno świata
wiatr gra bezczelnie.
Śpimy.
A śnieg sypie nieustannie, bez przerwy
i przykrywa nas cieniutką warstwą wstydu.
Śpimy.
Ale co to za sen.
Pięć minut
Pociąg się spóźnił.
Zawsze muszą być później
od marzeń zaspanych, bo zbudzonych za wcześnie.
Pociąg się spóźnił
i na peronie opustaszałym stoję sama.
Bo ty zdążyłeś wejść do innego
i pomachać mi z drwiącym uśmiechem na ustach.
I koniec, bo stoję tu sama.
I tylko ludzie przechodzą obok powoli,
w amoku nie widząc mnie.
I tylko szepty błyszczą
w chłodnym świetle jarzeniówek.
I stoję i myślę za późno
o rzeczach skrząco urojonych.
Bo pociąg się spóźnił
i jest już pięć minut po.
Czas się skończył.
I tylko szepty migotają
w świetle naszch win.
Stoję,
a woda spływa po mnie
niczym rozgrzane do białości żelazo.
Myślę,
a myśli moje kłębią się
pod włosami splątanymi szkaradnie.
Oddycha,
a oddech mój delikatny
jak para zanika za szybko.
Dlaczego
Dlaczego to on zawsze
jest tym złym, wielkim i nikczemnym?
I to bez względu na okoliczności,
nierzadko uniewinniające.
Dlaczego nie ona?
Bo za ładna.
Bo za zwiewna.
Bo za kobieca i za słaba.
I była delikatna niczym imadło żelazne.
Ale usta jak kolibra skrzydła
prędko oskarżają znowu.
Ale nie tego diabła
ze krzywo przyczepionymi skrzydłąmi,
w za krótkiej sukience.
Nie, jej nigdy nie oskarżają.
Sen
Śpimy.
A nad nami wysoko, ponad zwiewnymi chmurami,
tysiące sępów leci w dół, na żer.
Śpimy.
A w oddali, za górami bezpiecznie schowany
batalion wojska maszeruje dostojnie.
Śpimy.
A na ustach spieczonych przez zimno świata
wiatr gra bezczelnie.
Śpimy.
A śnieg sypie nieustannie, bez przerwy
i przykrywa nas cieniutką warstwą wstydu.
Śpimy.
Ale co to za sen.
Michael Scofield
śliczne...
ale jak dla mnie i tak nic nie przebije, 'rocznego opowiadania' ^^
ale jak dla mnie i tak nic nie przebije, 'rocznego opowiadania' ^^
Michael Scofield
Które się może zamieni w 'dwuroczne'AutumnLeaf pisze:'rocznego opowiadania' ^^
Michael Scofield
oooo ja nie mam nic przeciwko, nie protestuję ^^
Mahone
hmn... to 5 minut dokładnie odzwierciedla moje ozcekiwanie na pociąg w ubiegłą niedzielę (normalnie jakbyś tam stałą i na mnie patrzyła...
)
i wiesz co... juz brak mi słów (podziwu) na te twoje prace...
muszę chyba poczytać słownik synonimów pod hasłem "cudowne"

i wiesz co... juz brak mi słów (podziwu) na te twoje prace...
muszę chyba poczytać słownik synonimów pod hasłem "cudowne"
Michael Scofield
Macie i się cieszcie xD Może przerobię tak wszystkie kolory
Szarość
Patrzę na szary świat
przez okno poszarzałe.
Patzrę ospale i nieustannie
dziwię się braku kolorów.
I szyba bezbarwna,
jak ludzie schowani w cieniu,
a wyrzuci z wszelkich barw.
Patrzę i widzę tylko
swoje szare oblicze w szybie.
I stwierdza swe mądre wywody
za aluzyjną zasłoną milczenia.
Bo za oknem ludzie,
co już taktownie nie zauważają.
Bo tak im wygodniej
w tych przepastnych pałacach bezwonnych.
Bo bez sensu i logiki widać widzieć
te nieme wołania o pomoc,
ozięble zagłuszane przez cierpienie.
I tylko szeptane kawałki krzyku
słyszą niektórzy przez sen zbyt krótki,
by zrozumieć treść.
Szarość
Patrzę na szary świat
przez okno poszarzałe.
Patzrę ospale i nieustannie
dziwię się braku kolorów.
I szyba bezbarwna,
jak ludzie schowani w cieniu,
a wyrzuci z wszelkich barw.
Patrzę i widzę tylko
swoje szare oblicze w szybie.
I stwierdza swe mądre wywody
za aluzyjną zasłoną milczenia.
Bo za oknem ludzie,
co już taktownie nie zauważają.
Bo tak im wygodniej
w tych przepastnych pałacach bezwonnych.
Bo bez sensu i logiki widać widzieć
te nieme wołania o pomoc,
ozięble zagłuszane przez cierpienie.
I tylko szeptane kawałki krzyku
słyszą niektórzy przez sen zbyt krótki,
by zrozumieć treść.
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
ja nie wiem jak juz twoje dzieła komentować :*:*
Michael Scofield
Moze tak jak mój moher dzisiejszy apel? Czyli: "Yyyyy..."Xaneta pisze:ja nie wiem jak juz twoje dzieła komentować :*:*
Tragedia
Leży ona cichutko, we mgle wspomnień,
ubrudzona sumieniem, co wypłynęło na wierzch.
Leży i tylko cicho sapie,
wzbudzając jego złość jeszcze bardziej
niż tylko samym istnieniem, mimo szczerej woli
zniknięcia szybkiego.
A on rozparty na fotelu, krwią i skórą
obdartą brutalnie obitym.
I tylko kopie jeszcze ja,
leżącą tam tak cicho, spokojnie,
zupełnie jakby na pogrzebie zabrakło prądu.
Ale to tylko jej pogrzeb, za życia jeszcze,
bo psychopaci oszczędzają czas.
I jeszcze oni patrzą na to wszystko z oddalonego punktu
i mówią później herezje okrutne:
"Z tej całej tragedii pod koniec wyszła komedia".
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
a dobra xDxDmk95 pisze:Moze tak jak mój moher dzisiejszy apel? Czyli: "Yyyyy..."
yyyyyyyyyyyyy xDxD nie no cudownie. :*mk95 pisze:A on rozparty na fotelu, krwią i skórą
obdartą brutalnie obitym.
I tylko kopie jeszcze ja,
leżącą tam tak cicho, spokojnie
Michael Scofield
Wspaniałe... wogóle ja czekam na dalsza paletę barwmk95 pisze:te nieme wołania o pomoc,
ozięble zagłuszane przez cierpienie.
T-Bag
Świetne
mam nadzieje że nigdy nie przestaniesz pisać 
Mahone
na pewno wyda chociaż jakiś tomik poezji, choćby z tym co umieściła na forumm... 
Michael Scofield
Dzisiaj macie czerń^^
Cień
Już późna noc zasiada nad światem,
panosząc się i bezdusznie zatruwając powietrze
swym czarnym cieniem.
I tylko błyskawice jasne na krótko
przerywają tą pełną znaczenia ciemność,
co napiera na nas
i żebra brutalnie łamie.
I tylko słychać cichy szept dziecka
w ciszy podniosłej,
co kleistą mazią wszystko zagłusza.
I tylko kilka słów,
pospiesznie wykrzyczanych za cicho.
"Tato, nie odchodź,
gdy cień osiada na blaszanym dachu świata."
To nas....
To nas zabija,
ta nienawiść płonąca wciąż
mimo nieustannego upływu lat.
To nas morduje,
te sny marne o lepszym życiu pozagrobowym.
To nas dusi,
ten brak perspektyw, zaciskający się na naszej wątłej szyi
bez możliwości poluzowania.
To nas spala,
te krzyki pełne toksycznej złości,
co sączy się na zewnątrz strumieniami.
To nas niszczy,
te słowa powiedziane cichym sykiem,
co potem przechodzi do wrzasku duszy.
Cień
Już późna noc zasiada nad światem,
panosząc się i bezdusznie zatruwając powietrze
swym czarnym cieniem.
I tylko błyskawice jasne na krótko
przerywają tą pełną znaczenia ciemność,
co napiera na nas
i żebra brutalnie łamie.
I tylko słychać cichy szept dziecka
w ciszy podniosłej,
co kleistą mazią wszystko zagłusza.
I tylko kilka słów,
pospiesznie wykrzyczanych za cicho.
"Tato, nie odchodź,
gdy cień osiada na blaszanym dachu świata."
To nas....
To nas zabija,
ta nienawiść płonąca wciąż
mimo nieustannego upływu lat.
To nas morduje,
te sny marne o lepszym życiu pozagrobowym.
To nas dusi,
ten brak perspektyw, zaciskający się na naszej wątłej szyi
bez możliwości poluzowania.
To nas spala,
te krzyki pełne toksycznej złości,
co sączy się na zewnątrz strumieniami.
To nas niszczy,
te słowa powiedziane cichym sykiem,
co potem przechodzi do wrzasku duszy.
T-Bag
Superaśne cóż więcej pisać po co się będe powtarzać 
Michael Scofield
Macie jeszcze czerwień.
Modlitwa
Modlę się i modły składam
głosem zsiniałym z rozpaczy.
I oczy zmartwione wznoszę ku niebu,
błagając siłami ostatnimi.
Wznoszę ku niebu,
co zamglone jest burzą szalejącą gniewnie.
I jeszcze chmury mocno zarysowane
krwawą kreską pędzla.
Deszcz ostro wszarpuje się w nasze ciała,
tworząc na skórze szkarłatne plamy.
I jeszcze grad obijający się
o mur naszego wstydu.
Moja skruszona modlitwa.
Modlitwa
Modlę się i modły składam
głosem zsiniałym z rozpaczy.
I oczy zmartwione wznoszę ku niebu,
błagając siłami ostatnimi.
Wznoszę ku niebu,
co zamglone jest burzą szalejącą gniewnie.
I jeszcze chmury mocno zarysowane
krwawą kreską pędzla.
Deszcz ostro wszarpuje się w nasze ciała,
tworząc na skórze szkarłatne plamy.
I jeszcze grad obijający się
o mur naszego wstydu.
Moja skruszona modlitwa.
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
ślicznie Karola :* No i jednak ja mam rację widzisz? ^^
Michael Scofield
Wiem, że oczka już były, ale się powstrzymać nie mogłam xD Lecim przez wszystkie wcielenia Willa, jakie miałam na dysku^^
Wpatrujesz się w nas tak przenikliwie.
Wpatrujesz się bez najmniejszego mrugnięcia,
nawet tak niewychwytywalnego jak skrzydło motyla.
Patrzysz tak i mnie wzrokiem pożerasz.
Pożerasz tak, bezlitośnie nie pozwalając zblizyć się
choćby na jeden krok blizej.
Spoglądasz na mnie tymi zmrużonymi oczami,
a ja marzę, byś mnie zauważył.
I te niebieskie oczy w kosmosie...
Nawet obcy to widzą.
Twoje spojrzenie ulecza i koi
mą zszarganą przez świat psychikę,
koi swoim szafirowym ciepłem,
emanującym delikatnie i mgielnie.
I jeszcze wwiercasz we mnie
te chłodne otchłanie szaleństwa,
gdy spoglądasz na mnie tak chłodno,
niczym lodowiec największy.
I jeszcze widzę te źrenice czarne,
wpatrujące się we mnie
z pogardą nad okularami czerniejszymi od węgla.
Wpatrujesz się w nas tak przenikliwie.
Wpatrujesz się bez najmniejszego mrugnięcia,
nawet tak niewychwytywalnego jak skrzydło motyla.
Patrzysz tak i mnie wzrokiem pożerasz.
Pożerasz tak, bezlitośnie nie pozwalając zblizyć się
choćby na jeden krok blizej.
Spoglądasz na mnie tymi zmrużonymi oczami,
a ja marzę, byś mnie zauważył.
I te niebieskie oczy w kosmosie...
Nawet obcy to widzą.
Twoje spojrzenie ulecza i koi
mą zszarganą przez świat psychikę,
koi swoim szafirowym ciepłem,
emanującym delikatnie i mgielnie.
I jeszcze wwiercasz we mnie
te chłodne otchłanie szaleństwa,
gdy spoglądasz na mnie tak chłodno,
niczym lodowiec największy.
I jeszcze widzę te źrenice czarne,
wpatrujące się we mnie
z pogardą nad okularami czerniejszymi od węgla.
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
cudownie słonko :* ja nie chce drążyć tego tematu ale znasz moją opinie ;]
Michael Scofield
oczeta wspaniałe... achh Czerń, czerwien ...wszystko miodzio 
Michael Scofield
mmm.. świetny cały^^ ale ten fragment jest najboski...mk95 pisze:I jeszcze wwiercasz we mnie
te chłodne otchłanie szaleństwa,
gdy spoglądasz na mnie tak chłodno,
niczym lodowiec największy.
Mahone
wiersz....
aaa...
szkoro tak jedziesz przez kolory to dlaczego tu zielonego nie ma, co??? ;]
ojoj...
i przestań pisać takie dołujące wierszyki (chociaż i tak piękne.. )
daj troszkę zieleni w twoją poezję
aaa...
szkoro tak jedziesz przez kolory to dlaczego tu zielonego nie ma, co??? ;]
ojoj...
i przestań pisać takie dołujące wierszyki (chociaż i tak piękne.. )
daj troszkę zieleni w twoją poezję
Michael Scofield
Mi pasują takie klimaty, bardzo je lubię....
A wierszyk bardzo mi się podoba.

A wierszyk bardzo mi się podoba.
Michael Scofield
Wiersze oficjalnie inspirowane The KIll. I jeszcze mały powrót do prozy.
madamebutterfly, na zielony sobie jeszcze trochę poczekasz ;-)
Lot
To jest długi lot.
Lecę,
a pode mną przewijają się całe
miasta marzeń niespełnionych i wsie ze snów utkane.
Lecę,
A we włosach wiatr gwiżdże
skoczną melodię wolności utraconej wraz ze skokiem.
Lecę bez skrzydeł,
ale nieubłaganie zbliża się koniec. Głupia grawitacja.
Spadam,
a myśli moje ze świstem wirują w powietrzu.
Upadłam,
a myśli uderzyły o beton boleśnie tak...
I juz nigdy więcej nie będzie
cichego kolorowania mojego płaczu,
co i tak zawsze był biało-czarny.
Leżę,
a krew rolana nęci
sępy z gazet ulepione.
Ale był to długi lot.
W końcu skoczyłam
z prywatnego pałacu
wszelkiej kultury.
I tyeraz tylko gołąb szary na parapecie przystanął
i gruha żałośnie.
Taniec
Twoje ciało tańczy,
wstrząsane drgawkami szaleńczymi.
Zmysły pracują,
próbując zdobyć nowe kolory na białym tle doświadczenia.
I oczy migające
za czarnymi, przydymionymi jakby szkłami.
Włosy w nieładzie,
rozrzucone w powietrzu.
I usta spieczone
od żaru upadku za ciężkiego.
Bo upadłąś
i leżysz teraz na dnie skalistym, wyboistym,
pomazanym słodką krwią.
I tylko oczy błyszczą nadal
w twarzy zapadłej od strachu.
Saga Mahonowa, część 5
Leżała na łóżku. Zwykły poranek, jakich wiele jest w życiu. Ale ten miał być inny.
Była zupełnie sama. Bez rodziny. Nie mogła się ruszyć. Zauważyła tylko, że była naga. I ruszała tylko zaschnietymi wargami, bezgłośnie powtarzając imiona bliskich i szeptając tylko dwa słowa: "Gdzie jesteś?"
Pam obudziła się z krzykiem. Kolejny koszmar, odkąd Alex pojechał do Panamy. Pojechał, ale już nie wrócił. Pam miała nadzieję, że sen nie okaże się jawą.
madamebutterfly, na zielony sobie jeszcze trochę poczekasz ;-)
Lot
To jest długi lot.
Lecę,
a pode mną przewijają się całe
miasta marzeń niespełnionych i wsie ze snów utkane.
Lecę,
A we włosach wiatr gwiżdże
skoczną melodię wolności utraconej wraz ze skokiem.
Lecę bez skrzydeł,
ale nieubłaganie zbliża się koniec. Głupia grawitacja.
Spadam,
a myśli moje ze świstem wirują w powietrzu.
Upadłam,
a myśli uderzyły o beton boleśnie tak...
I juz nigdy więcej nie będzie
cichego kolorowania mojego płaczu,
co i tak zawsze był biało-czarny.
Leżę,
a krew rolana nęci
sępy z gazet ulepione.
Ale był to długi lot.
W końcu skoczyłam
z prywatnego pałacu
wszelkiej kultury.
I tyeraz tylko gołąb szary na parapecie przystanął
i gruha żałośnie.
Taniec
Twoje ciało tańczy,
wstrząsane drgawkami szaleńczymi.
Zmysły pracują,
próbując zdobyć nowe kolory na białym tle doświadczenia.
I oczy migające
za czarnymi, przydymionymi jakby szkłami.
Włosy w nieładzie,
rozrzucone w powietrzu.
I usta spieczone
od żaru upadku za ciężkiego.
Bo upadłąś
i leżysz teraz na dnie skalistym, wyboistym,
pomazanym słodką krwią.
I tylko oczy błyszczą nadal
w twarzy zapadłej od strachu.
Saga Mahonowa, część 5
Leżała na łóżku. Zwykły poranek, jakich wiele jest w życiu. Ale ten miał być inny.
Była zupełnie sama. Bez rodziny. Nie mogła się ruszyć. Zauważyła tylko, że była naga. I ruszała tylko zaschnietymi wargami, bezgłośnie powtarzając imiona bliskich i szeptając tylko dwa słowa: "Gdzie jesteś?"
Pam obudziła się z krzykiem. Kolejny koszmar, odkąd Alex pojechał do Panamy. Pojechał, ale już nie wrócił. Pam miała nadzieję, że sen nie okaże się jawą.