Absolutny mój debiut, więc nie spodziewajcie się kwiecistych opisów natury, ponieważ mój kompletnie a-humanistyczny umysł nie był w stanie wygenerować żadnych głębokich i skomplikowanych zdań xD
Mam nadzieję, że się nie gniewacie - wykorzystałam część Was w tym czymś poniżej :]
WSZELKIE PODOBIEŃSTWO DO PRAWDZIWYCH POSTACI I ZDARZEŃ JEST PRZYPADKOWE
- Lincoln wchodzimy.
- Dobrze Aniu tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt jeden.
- Przestań do mnie mówić Aniu tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt jeden.
Minęli mnie w drzwiach nawet nie zauważając. Kogo my tu mamy dalej..
- Joł Nati, Danny! Jednak przyszliście, pomimo deszczu?
- A nie widać? - wysyczała Nati. Była przemoknięta do suchej nitki. I chyba nie była z tego zadowolona. Przełknęłam tylko ślinę i zaprosiłam ich do środka.
Ooo..i jest Aleeex.. mmmm.. a za Alexem sznureczkiem B i Patuś. Mam nadzieję, że pamięta nasze ostatnie spotkanie i to, co mi powiedział.
Za nimi Sofia... aaa za nią Marq i Kevin. Są i Tanira i James. Niunia i Michael.
Jest i szeroko uśmiechnięty Teddy, pomiędzy swoimi dwoma kobietami^^ Nie wiem czemu, ale ciąglę się go boję.
- Cześć Hbc, Teddy, Alexxa! Wchodźcie wszyscy!
Rozsiedli sie wygodnie na moim nowiutkim zestawie wypoczynkowym i zaczęli rozmawiać. Korzystając z okazji zaczęłam..
- A suchary są? - zapytała Nati.
- Są - odpowiedziałam - są też chrupki i parówki..
- A jest margaryna?
- Lincoln? Po co Ci teraz margaryna? - zapytała Ania.
- A nic, tak pytam.. z ciekawości.. - powiedział Linc kiwając głową i patrząc na nią jak na wariatkę.
Przemilczę to. Odwróciłam się i zaczęłam wyciągać z szafek żarcie.
- Miło, że zaprosiłaś nas do swojego domu, Agulec - zaczął Michael wstając z kanapy - wszyscy jesteśmy Ci bardzo wdzięczni. Gdyby nie Ty, nie było by dzisiejszej imprezy i nie spotkalibyśmy się w tak licznym gronie.
Niunia patrzyła na niego jak na obrazek. Nie mogła wyjść z podziwu, że ma tak wspaniałego męża. Ech.. zazdroszczę jej. Ja nigdy nie poderwę Alexa, chociaż ostatnio wyznał mi coś bardzo miłego. I coś, co dawało nadzieję.
- Oj daj spokój.. cała przyjemność po mojej stronie, że w końcu mam dom, do którego moge zaprosić wszystkich moich znajomych. Czujcie się jak u siebie!!
Rozległy się okrzyki zadowolenia i wznieśliśmy pierwszy toast.
Potem drugi.. trzeci.. siódmy.. dwunasty.. dwudziesty czwarty.. eee..
- Osochozii.. - wymamrotałam, kiedy nagle coś mnie przebudziło. Obraz powoli mi się wyostrzał.. coraz bardziej.. o! wróciły kolory.. łapię ostrość.. jeszcze troszkę..
- O mój Boże. - powiedziałam do siebie. Z bardzo niewyraźną miną leżąc na kanapie obok wcale nie bardziej wyraźnej Patuś, zaczęłam rozglądać się w koło. Muzyka dudniła na cały regulator.. ogromne zamieszanie.. słyszałam tysiąc głosów na raz.. ale zaraz.. co to..?
Teddy i Alexxa urządzili sobie zawody 'Kto więcej razy trafi MOIMI naczyniami do basenu', który jest jakieś 15m stąd. Za drzewami. Michael z przymrużonym wzrokiem oglądał mój dopiero co zbudowany dom, zaznaczając czarnym długopisem jakieś kropki i inne symbole na ścianach. Odwróciłam głowę w stronę kuchni, lekko wspierając się rękami. Lodówka pusta, resztki jedzenia na podłodze. Lincoln najwyraźniej jest głodny. Przekręciłam się jeszcze bardziej w prawo.. Kevin był bardzo zajęty zwijaniem mojego dywanu.. a Marq korzystając z jego nieuwagi najwyraźniej przystawiał się do Sofii. Usłyszałam brzdęk tłuczonego szła. O właśnie.. Alex.. gdzie jest Alex..
Jeszcze nie do końca świadoma tego co się dzieje w koło, wstałam i zaczęłam rozglądać się po domu. Drapiąc się po głowie myślałam..
- James! Zdejmuj koszulę..! – nagle wyrwało mnie ze skupienia.
Skoro Patuś jest tu.. to..
- Hej Nati, nie widziałaś gdzieś B? – zapytałam.
- Soo..? Jakiego Alexa..? Danny widziałeś gdzieś mojego byłego męża..? Bo ja nieeee.. widziałam nigdzie tego narkomana, alkoholika.. furiata..!
Najwyraźniej jeszcze nie do końca jej przeszło..
Nagle usłyszałam dźwięki dobiegające z szafy w przedpokoju. Zerkając w tamtą stronę podeszłam bliżej i łapiąc za drewnianą klamkę rozsunęłam drzwiczki..
- O żeż Ty kurrrrr...
- O.. Agulec.. nie spodziewaliśmy się, że.. to znaczy ja się nie spodziewałem.. – plątał się Alex wymachując ręką, w momencie kiedy B zsuwała mu się z.. - przez gardło mi nie przejdzie.. - bioder.
- Skarbie nie gniewaj się..
„Skarbie”..?
- Wynocha. Z mojej. Szafy. – wycedziłam przez zęby zamykając ją z powrotem.
Muszę się napić, bo chyba właśnie wytrzeźwiałam.
..............................................................
Chcecie dalej, czy mam się schować?^^