Michael Scofield
Posty: 1391
Rejestracja: 2008-01-24, 19:37
Lokalizacja: a zza zasłonki
Tanira, jaki odcinek! Cudowne, jak zwykle zresztą:*
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06
Lokalizacja: from Stata Mind ^^
księgowy haha xD
musiałaś wyjechać z tymi lateksowymi rękawiczkami nie xD?
śmiałam sięna głos na początku, autentycznie!
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39
Lokalizacja: z łóżka Whistlera
bo bosko w nich wygląda ^^
Michael Scofield
Posty: 1391
Rejestracja: 2008-01-24, 19:37
Lokalizacja: a zza zasłonki
Tanira pisze:bo bosko w nich wygląda
Ojj, nie wątpię ;-)
Posty: 713
Rejestracja: 2008-01-16, 19:13
Lokalizacja: Sambo ^^
ehh... karambol koło opery... :) ciekawie... :) coraz bardziej mi sie podoba :P
Michael Scofield
Posty: 3495
Rejestracja: 2007-12-07, 15:27
Lokalizacja: z Mahonarium ^^
kurde to jest ekstra! nie oglądałam tego serialu ale w ogóle mi to nie przeszkadza, żeby wyobrazić sobie to wszystko :]
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06
Lokalizacja: from Stata Mind ^^
Lateksowe rękawiczki to dla mnie taki fetysz jak dla ciebie przewodnik ptakomana xD
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39
Lokalizacja: z łóżka Whistlera
eeeeeej Sean to nie James ^^ dla mnie mógłby latać po tym szpitalu tylko ze stetoskopem i w rękawiczkach :roll:
Michael Scofield
Posty: 1391
Rejestracja: 2008-01-24, 19:37
Lokalizacja: a zza zasłonki
Tanira pisze:dla mnie mógłby latać po tym szpitalu tylko ze stetoskopem i w rękawiczkach
<wyobraża sobie>...<ómiera>
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39
Lokalizacja: z łóżka Whistlera
part IV

Mężczyzna na kozetce zaczął „odpływać” po podaniu leków.
Teraz wszystkich czekało najgorsze.
Ann słyszała krzyki dochodzące z korytarza.
- Sean ja nie dam rady – szepnęła opierając się o kozetkę.
- razem sobie poradzimy. Wiesz co robić – szepnął otwierając drzwi przez które do sali wjechały dwa wózki szpitalne.
Ann widziała już nieraz krew ale nigdy w takiej ilości.
Złapała instynktownie Seana za rękę.
- do roboty! – krzyknął Mike, który wlepił wzrok w Ann – wiesz co robić?
Dziewczyna pokiwała głową co świadczyło o tym, że ma pełną świadomość tego co będzie za chwilę robić.
- to dobrze. Sean ruszaj się!
Ann chwyciła nożyczki i zaczęła rozcinać spodnie mężczyźnie, który wył z bólu chwytając za złamana nogę.

Sean zajął się kobietą, która była w ciąży.
- niech pan uratuje moje dziecko – szepnęła chwytając go zakrwawioną dłonią.
Nie okazywał żadnego uczucia.
Widział już tyle bólu i cierpienia, że czasami śniło mu się to po nocach.
Jak na 32-latka widział za dużo.
Widział jak umierają niczemu niewinne dzieci.
Widział jak zapadają w wieczny sen starzy, schorowani ludzie.
Wiedział jak to jest gdy na stole operacyjnym umiera człowiek, który zgodził się na operację wierząc, że ona uratuje mu życie.
Ten zawód spełniał jego pasje ale był także przekleństwem.
Nie ma nic gorszego od przekazania najbliższym informacji o tym, że ukochana osoba nie żyje.
- zrobię wszystko co w mojej mocy – wyszeptał podłączając kobietę do kroplówki.

- Sean ja nie jestem chirurgiem! – krzyknęła Ann gdy zobaczyła okropne złamanie otwarte.
- jak pani nie jest chirurgiem to co pani robi w szpitalu?! – krzyczał mężczyzna, który był w potężnym szoku.
Sean zostawił na chwilę kobietę i podbiegł do Ann.
- cholera – syknął i złapał za bandaż – podłącz mu kroplówkę!
Ann wygrzebała z szafki zestaw do podłączania kroplówek, złapała za fiolkę z lekiem przeciwbólowym i jednym precyzyjnym ruchem wbiła igłę pacjentowi w żyłę.
Ćwiczyła wcześniej ale nigdy nie czuła takiej pewności jak teraz.
Sean unieruchomił mu nogę na tyle na ile mógł.
- on musi mieć operację – wyszeptał i chwycił za telefon – owijaj mocniej bandażem – szepnął i podał go Ann – tu Everleight. W doraźnej mamy pacjenta z rozległym złamaniem otwartym. Musi być natychmiast przewieziony na salę operacyjną. My nie możemy zrobić nic więcej.
Odłożył telefon i spojrzał Ann prosto w oczy.
Po chwili na salę wpadł Mike i Jack.
- nie mamy chirurgów! – krzyczał Mike
- my mu już więcej nie możemy pomóc! Jack przewieźcie go do jakiejś sali – Sean wskazał na mężczyznę, którego opatrywała Ann jako pierwszego.
- sam go odwieź! Nie mamy czasu i nie mamy ludzi!
Wywieźli pośpiesznie faceta, którego czekała za chwilę operacja.

Widział jak Ann siada na podłodze.
Wiedział, że dopiero teraz zdała sobie sprawę jaki to ciężki zawód.
- nie będę dobrym lekarzem – wyszeptała
- będziesz wspaniałym lekarzem. To jest twój pierwszy dzień. Nie masz doświadczenia. I tak mimo to radzisz sobie świetnie.
Chwile ciszy, która nastała przerwał dźwięk, który zerwał ją na równe nogi.
Dźwięk pochodził z respiratora do którego była podłączona kobieta.
- SEAN!
Podbiegł do niej i zmienił w zastraszająco szybkim tempie kroplówki.
- SEAN ONA UMIERA!
Umierała bo on coś przeoczył.
Umierała bo czegoś nie zauważył.
- krwotok wewnętrzny – wyszeptał – wstrząsy! Pomóż mi! – krzyknął w stronę Ann
Podała mu to co potrzebował i chwyciła kobietę za rękę.
Do sali wpadła Von, która usłyszała krzyki.
- co się tu dzieje?
Spojrzała na Ann
- Boże dziecko…
Von widziała strach w jej oczach. Widziała panikę.
Sean robił co mógł.
Ze szpitalnego łóżka na którym leżała kobieta popłynęła gęsta krew rozpryskując się na śnieżnobiałych kafelkach.
- Sean ona nie żyje – szepnęła Von starając się odciągnąć Ann, która była w szoku.
- chodź skarbie…już jej nie pomożesz…
Przytuliła ją mocno.
Sean zdjął rękawiczki i oparł się o zimną ścianę.
- nie sprawdziłem czy miała krwotok – wyszeptał
- zrobiłeś co mogłeś – szepnęła Von nie wypuszczając z objęć Ann
- nie sprawdziłem
- Sean zrobiłeś wszystko żeby ją uratować – powtórzyła Von.

Nie była przyzwyczajona do takiego widoku.
Nigdy by nie przypuszczała, że w pierwszym dniu pracy będzie świadkiem czegoś takiego.
Wiedziała, że śmierć jest wszechobecna w szpitalu jednak ona miała nadzieję, że nigdy nie stanie z nią twarzą w twarz.
- już lepiej? – zapytała Von z troską.
Ann pokiwała głową i spojrzała na Seana.
Patrzył w plamę krwi na podłodze.
- on nie może tutaj być – szepnęła Von wskazując na śpiącego mężczyznę na kozetce – nie jest mu nic poważnego. Zadzwonię po Dana żeby go zabrał a wy idźcie do dyżurki.
Puściła Ann, która jak duch podeszła do drzwi i wyszła z sali.
Mijała ludzi na korytarzu.
Wydawało jej się, że śni.
W dyżurce było cicho.
Delikatna lampa paliła się w kącie.
Usiadła na kanapie i zamknęła oczy.

Sean stykał się ze śmiercią wiele razy jednak każda śmierć była dla niego szokiem.
Wszedł za Ann do dyżurki i zamknął drzwi, które nie wpuszczały do środka hałasu.
Usiadł obok na kanapie.
Dochodziła 20.
Czas jeszcze nigdy tak szybko nie płynął.
- Ann? – zapytał cicho.
Ona nie odpowiedziała.
Przytuliła się do niego najmocniej jak tylko mogła.
Poczuł na swoim ramieniu łzy.
Jej łzy.
Przytulił ją jeszcze mocniej szepcząc do ucha, że wszystko będzie dobrze.
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06
Lokalizacja: from Stata Mind ^^
Boże, jak się słucha do tego smutnej piosenki, to jeszcze bardziej potęguje efekt...;*
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39
Lokalizacja: z łóżka Whistlera
ja to taśmowo zaczynam pisać OO Dżizas Krajst Sean ratuj mnie OO
Michael Scofield
Posty: 1452
Rejestracja: 2007-09-25, 21:11
:shock: :shock: :shock: to jest supeeeer :D
T-Bag
Posty: 988
Rejestracja: 2007-09-18, 18:38
Lokalizacja: Szczecin
Zgadzam się z Marqiem ;) pisz dalej.
Michael Scofield
Posty: 1391
Rejestracja: 2008-01-24, 19:37
Lokalizacja: a zza zasłonki
Cudownee... i wystarczy, że polazłam do koscioła i od razu zaczynają pisać :-P
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
cudowne.taka akcja.piękne no nie wiem co powiedzieć ;]
Mahone
Posty: 682
Rejestracja: 2007-12-01, 22:29
Cuudoo :mrgreen: . Pisz dalej, pisz pisz :mrgreen: , bo jesteś w tym świetna.
Michael Scofield
Posty: 1391
Rejestracja: 2008-01-24, 19:37
Lokalizacja: a zza zasłonki
Alexxa pisze:bo jesteś w tym świetna.
toż to oczywiste :-D a Tanira jest po prostu genialna:*
John Abruzzi
Posty: 587
Rejestracja: 2007-11-07, 10:57
Lokalizacja: Poznań City^^
Tanira ---> super xD twoje opko + obejrzenie dzisiaj 6 odcinków Ostrego Dyżuru i czuję się jakbym zamieszkała w szpitalu xD
Fernando Sucre
Posty: 389
Rejestracja: 2007-10-08, 22:03
jak na mój gust to to jest najlepsze opowiadanie jakie do tej pory nam ujawniła Tanira ;)
Ma swój KLIMAT, dobrze oddaje położenie w jakim znajdują sie bohaterowie, i to co dzieje sie w najgorszych momentachw szpitalu i reakcję na śmierć... cud miód i orzeszki :)
Tanira mam pytanie: Ty te opowiadanie piszesz na podstawie jednego krótkiego snu i sama reszte napisałaś czy co noc nowe epizody ci sie śnią, czy w pierwszym śnie widziałaś kilka sezonów ? :D
Michael Scofield
Posty: 2945
Rejestracja: 2007-10-27, 18:51
Lokalizacja: Łódź
Przeczytałam wszystkie częsci jednym ciagiem ! Umarłam- Cudowne, Wspaniałe, Realistyczne, Ujęte w taki sposób że nie moge tego opisac słowami, az się czuje zapach którym sa przesiąkniete szpitalne mury.

WSPANIAŁE
Tanira - jestes boska :-D
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39
Lokalizacja: z łóżka Whistlera
morgoth1993 pisze:piszesz na podstawie jednego krótkiego snu i sama reszte napisałaś
dokładnie tak...moje dziwne wizje po namolnym wpatrywaniu się w Seana sprawiły że powstało to co obecnie czytacie ^^

Part V

Czuła się w jego ramionach jak dziecko.
Była bezpieczna.
Usłyszała dźwięk otwieranych drzwi.
Wtuliła się w ramię Seana jeszcze bardziej ukrywając twarz.
- Yvonne powiedziała mi co się stało – szepnął Frank – krwotok nie pojawił się z twojej winy Sean.
Obok Ann usiadła Gabrielle.
Sean rozluźnił uścisk.
- nie przedstawiono nas wcześniej ale teraz to nie ma znaczenia – szepnęła kładąc jej rękę na ramieniu – byłaś bardzo dzielna.

Sean spojrzał na Von, która patrzyła gdzieś w dal.
Na Jacka, który był pochłonięty myślami.
Na Mike’a.
Stał oparty o ścianę wbijając wzrok w Ann.
W końcu spojrzał na Frank’a.
- zabierz ją do domu – szepnął – ten dzień był dla niej za ciężki.
Sean chwycił Ann, do której nadał mało co docierało, za rękę. Złapał swoją kurtkę i pociągnął do wyjścia.
Nie miał samochodu. Zawsze chodził na piechotę ale widząc jej stan wsiadł z nią w taksówkę.
Zatrzymali się pod jej domem.
- jakbyś…nie mogła zasnąć i chciała pogadać – szepnął i wcisnął w jej dłoń kartkę z numerem telefonu.

Wysiadła z samochodu.
Ruszyła powolnym krokiem w stronę schodów, które prowadziły do jej domu.
W dłoni ściskała kartkę od niego. Odwróciła się dopiero gdy usłyszała, że samochód odjeżdża.
W domu było cicho.
Ann słyszała jednak ciągle przeraźliwy dźwięk respiratora zwiastujący koniec.
Wzięła szybki prysznic i położyła się do łóżka.
Za każdym razem gdy zamykała oczy widziała kobietę, która błagała by uratować jej dziecko. Widziała jej zakrwawione ręce, które chwytają jej dłoń.
Podniosła się i chwyciła za telefon wykręcając numer.
- tak? – odpowiedział zaspany głos.
- Sean boję się…
- będę za 10 minut.

Sean założył na siebie jakąś koszulkę. Chwycił kurtkę i wyszedł z mieszkania.
Taksówka już czekała.
Po krótkiej podróży przez puste ulice Sydney znalazł się pod jej domem. Spojrzał w okna. Nie paliło się ani jedno światło.
Zapukał delikatnie.
Otworzyła wpuszczając go do środka.
- jestem – wyszeptał patrząc w jej zapłakane oczy.
Poczuł jak chwyta go za rękę.
Zamknął drzwi i ruszył za nią.

Ann usiadła na łóżku.
- nie mogę zasnąć. Widzę ją za każdym razem gdy zamknę oczy.
Sean zdjął kurtkę i rzucił ją na fotel siadając obok Ann.
- śmierć w szpitalu jest rzeczą naturalną. Wiem, że to brzmi dziwnie ale tak jest. Dobrze wiem co czujesz. Gdy uczestniczyłem przy pierwszej w swoim życiu operacji pacjent tez umarł. To był dla mnie szok. Pamiętam, że przesiedziałem wtedy pół dnia w toalecie.
- to jest straszne.
- jest. Ale jeśli chcesz być lekarzem musisz się do tego przyzwyczaić.
Przysunęła się do niego bliżej i przytuliła.
- mogłam ja uratować.
- jeśli ktokolwiek jest winien jej śmierci to tylko ja. Nie możesz zrzucać na siebie winy.
- ona była w ciąży…
- oprócz krwotoku wystąpiło także poronienie. My naprawdę…
Ann ukryła twarz w dłoniach. Czuła w ustach smak łez.
- nie chcę być lekarzem. Nie chcę. Napisz w tej opinii, że…
- napisze w niej to co będę uważał za słuszne – nagle zmienił ton – to był twój pierwszy dzień. Twoje pierwsze zetknięcie ze szpitalem od tej strony. Nie możesz na podstawie jednego dnia przekreślać całej swojej przyszłości. Przecież ten zawód jest czymś co kochasz.
- ale nie daję rady.
- jesteś silna. Dasz sobie radę ze wszystkim. Do takich sytuacji jak ta trzeba się przyzwyczaić. To nie był pierwszy taki wypadek. I nie ostatni. Ty masz w sobie siłę żeby walczyć.

Wiedział co czuje.
Był w identycznej sytuacji.
Jemu pomogła Von.
Wbiła do głowy, że jest niezastąpiony.
Dzięki tej decyzji, którą wtedy podjął, szpital ma najlepszego chirurga.
Ann położyła mu głowę na kolanach.
Nie dotykał jej. Pozwolił zasnąć.
Zasnęła cichym, spokojnym snem. Zdjął ją delikatnie z kolan i położył jej głowę na białej, puchatej poduszce. Chwycił za klucze, które leżały na nocnej szafce. Wyszedł cicho z mieszkania i zamknął drzwi. Jutro musi po nią przyjść by oddać klucze. Wiatr szalał wesoło po pustych ulicach Sydney. Sean Everleight czuł coś w tym wietrze. On oplatał mu dłonie i rozwiewał idealnie ułożone włosy.
Coś w nim było.
Czuł się inaczej niż zwykle i to nie było spowodowane wydarzeniami z…
Spojrzał na zegarek. 1 w nocy.
To nie były wydarzenia z wczorajszego wieczora.
Na dłoniach miał jej zapach.
Na koszulce.
Na spodniach.
Trzymał w ręku jej klucze, które nie pachniały metalicznie.
Pachniały nią.
Doszedł do swojego mieszkania. Zamknął drzwi.
Rozebrał się i położył do łóżka.
Teraz on nie będzie mógł zasnąć.
Z zupełnie innego powodu.
Stateczny Sean Everleight się zakochał.
Wiedział, że jego stan zaraz zostanie wychwycony gdy rano minie bramę szpitala.
Wiedział, że Jack nie da mu jutro spokoju.
Wiedział, że Von, jego kochana Von, będzie chciała znać jak najwięcej szczegółów.
Zamknął oczy i uśmiechnął się delikatnie do swoich myśli.
- i tak nic im nie powiem – szepnął.

Było po 2.
Port w Sydney o tej godzinie zaczyna żyć.
Żyje własnym niezachwianym, harmonijnym życiem.
Żyje z dnia na dzień.
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06
Lokalizacja: from Stata Mind ^^
Kochanie kocham Twojego kochanego Seana ;*
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39
Lokalizacja: z łóżka Whistlera
mój kochany Sean jest strasznie kochany ^^
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06
Lokalizacja: from Stata Mind ^^
Taki inny od tego wstrętnego szujowatego Jamesa xD
ODPOWIEDZ

Wróć do „Twórczość literacka”