Michael Scofield
ja pierdziu.. oO weź mi daj autograf jakiś.. oO ..za 10 - 15 lat będę się nim chwalić 
Michael Scofield
Wątpię, ale dziękuję ;-)
Michael Scofield
cudowne..ja juz nie wiem jak mam komentowac Wszystkie prace bo wszystkie sa świetne i niepowtarzalne
Tweener
Posty: 94
Rejestracja: 2008-01-15, 17:50
Mnie też podobają się twoje wiersze są takie jedyne w swoim rodzaju xD
Michael Scofield
cudownie piszesz kochana.
Aż łza mi się czasami w oku kręci.
Słowa chwytają za serce
Aż łza mi się czasami w oku kręci.
Słowa chwytają za serce
Michael Scofield
a teraz daję seryjnie wiersze ;-) dzięki za wszystkie komenty, nawet nie wiecie, jaka ja teraz dumna z siebie jestem
Las
Las cieniście rośnie w ciszy.
Szumią wierzby płaczacej gałęzie rozłożyste,
pełne dżwięków i łez usłyszanych.
Szepty te roślinne srebrzyście mruczą
w świetle świtu świata.
Eter
Powietrze ulotnie leci ku niebu.
Eter delikatny jak oddech anioła
wznosi się do tronu Najwyższego,
opiewanego w pieśniach wiatru.
Para cicho Go otula przejrzystym kokonem.
Śpi.
Ogień
Płoniemy. Języki ognia liżą nasze ciała.
Iskry ogniste wyrzuca w powietrze ten żywioł przedziwny.
Iskry niczym rubiny walkę tworzą z diamentami powietrza.
A pośrodku tego my, trawieni sumieniem.
Koniec.
Ognisko się wypaliło.
Las
Las cieniście rośnie w ciszy.
Szumią wierzby płaczacej gałęzie rozłożyste,
pełne dżwięków i łez usłyszanych.
Szepty te roślinne srebrzyście mruczą
w świetle świtu świata.
Eter
Powietrze ulotnie leci ku niebu.
Eter delikatny jak oddech anioła
wznosi się do tronu Najwyższego,
opiewanego w pieśniach wiatru.
Para cicho Go otula przejrzystym kokonem.
Śpi.
Ogień
Płoniemy. Języki ognia liżą nasze ciała.
Iskry ogniste wyrzuca w powietrze ten żywioł przedziwny.
Iskry niczym rubiny walkę tworzą z diamentami powietrza.
A pośrodku tego my, trawieni sumieniem.
Koniec.
Ognisko się wypaliło.
Michael Scofield
Posty: 3654
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12
piekne, szczególnie podoba mi sie ten ostatni^^ no brak słów O_o
Michael Scofield
Takie coś, napisane po oglądnięciu "Katynia".
Marsz
Marsz milczenia, marsz bez słów.
Nie ma po co mówić. Słów zabrakło, by to opisać.
Marsz idzie łzami żegnany, niebo płacze z nimi.
Płacze łzami gorzkimi, smutnymi.
Płacze krwią. Krwią niewinną, niechcianą.
Miasti zbrukane strachem żegna marsz, żegna
Dyskretnie, subtelnie. Kwiatami delikatnymi.
Kwiatami czerwonymi, jak krew.
Kwiatami rzuconymi desperacko nad ramieniem oprawcy.
Kwiaty leżą teraz na ziemi, gdy ich dawca już leży obok.
Leżą deptane na chodniku Tarnowa.
Marsz
Marsz milczenia, marsz bez słów.
Nie ma po co mówić. Słów zabrakło, by to opisać.
Marsz idzie łzami żegnany, niebo płacze z nimi.
Płacze łzami gorzkimi, smutnymi.
Płacze krwią. Krwią niewinną, niechcianą.
Miasti zbrukane strachem żegna marsz, żegna
Dyskretnie, subtelnie. Kwiatami delikatnymi.
Kwiatami czerwonymi, jak krew.
Kwiatami rzuconymi desperacko nad ramieniem oprawcy.
Kwiaty leżą teraz na ziemi, gdy ich dawca już leży obok.
Leżą deptane na chodniku Tarnowa.
Michael Scofield
nie jestem w stanie nic powiedziec sensownego...to jest niesamowite...mk95 pisze:Dyskretnie, subtelnie. Kwiatami delikatnymi.
Kwiatami czerwonymi, jak krew.
Michael Scofield
mk95, dasz mi ten autograf czy nie na przyszłość? xD
'Ogień' i 'Marsz'... brak słów... jestem.. jesteś niesamowita.
'Ogień' i 'Marsz'... brak słów... jestem.. jesteś niesamowita.
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
Karolinko cudowne.I masz z czego być dumna;]
PS: też poprosze autograf
PS: też poprosze autograf
Michael Scofield
piękne powinnaś to wydać. Po prostu brak mi słów.
Michael Scofield
wcale nie xDstandart...ona jak widzi imię Danny lub nazwisko Messer to tak reaguje ^^ a wszystko dzieki mnie xD
Wszystkie poprzednie cudowne, a najbardziej Las...kocham drzewa liście itede xD
Takie dwa "cusie", napisane pod wpływem 2 - godzinnego gapienia się w ekran i w kawę ;-) . Nawiasem mówiąc, uznałam, że nie bedę nowych opków, wierszy i miniaturek wklejać do nowych tematów, tylko do tego. Jak macie inne zdanie, to piszcie ;-) A kto odgadnie, kim jest facet w drugim tekscie, wygrywa miejsce w samolocie, którym ja i Xaneta lecimy do Panamy
.
PS. Na poczatku w drugim tekście miała być Sara zamiast Lynn, ale po oglądnieciu 3 sezonu jakoś ta wersja przestała mie się podobać ;-)
PS 2. W pierwszym tekscie ani razu nie pada imię 'Alex". Postęp XD.
[center]Kawa[/center]
Podobno każdy prawdziwy mężczyzna lubi kawę. Ale musi być mocna. Taka ciepła i najlepiej trochę gorzkawa. Absolutnie czarna i bez cukru, z lekkim prochem w smaku. I musi mu ją robić ukochana kobieta. Niekoniecznie żona.
Pamela uwielbiała jednak, gdy to mąż budził ją zapachem świeżej, mlecznej kawy i słodkich bułeczek. Potrafił wstać przed szóstą, by zrobić jej śniadanie. Aż wszystko będzie idealnie.
Tak było w pierwszych latach ich małżeństwa. Teraz Pam musiała się przyzwyczaić, że to ona robi mężowi śniadanie. I kawę. Mocną, czarną. Taką, jaki każdy facet lubi najbardziej.
[center]Twarz[/center]
Lynn pamiętała wiele twarzy. Niektóre należały do jej pacjentów, gdy jeszcze była na praktyce w szpitalu. Z tamtego okresu najlepiej zapamiętała twarz Sary Tancredi. Smutna, zupełnie bez emocji. Twarz człowieka pochłoniętego pracą.
Teraz, gdy Tancredi leżała, pogrążona w śpiączce, bardzo czesto przychodził do niej pewien mężczyzna. Wysoki, w garniturze. Chodzaca tajemnica. Stał tam lub siedział przy niej i tylko patrzył w jej twarz, teraz bladą i spokojną. Zupełnie, jakby uśpioną przez narkotyki. Tamten facet nigdy nie próbował jej obudzić, nigdy nic nie mówił czy pocieszał ją. Tak, jak bliscy innych uśpionych. Po prostu patrzył, a na jego twarzy nie malowały się żadne emocje. Tylko obojetność.
Ale póżniej przestał przychodzić. Potem Sara wyszła i cały personel przez kilka bitych tygodni namietnie obgadywał, kim był już jest ten facet w zyciu rudowłosej, byłej już pani doktor. Robiono nawet zakłady. Istniały przypuszczenia, że to dawna miłość ze studiów lub policjant, który ją wtedy uratował. Albo kumpel od prochów, który martwił sie o klientkę. Lynn przypuszczała, że żadna z teorii nie była prawdą. Tylko, że w każdej było jej odrobina.
PS. Na poczatku w drugim tekście miała być Sara zamiast Lynn, ale po oglądnieciu 3 sezonu jakoś ta wersja przestała mie się podobać ;-)
PS 2. W pierwszym tekscie ani razu nie pada imię 'Alex". Postęp XD.
[center]Kawa[/center]
Podobno każdy prawdziwy mężczyzna lubi kawę. Ale musi być mocna. Taka ciepła i najlepiej trochę gorzkawa. Absolutnie czarna i bez cukru, z lekkim prochem w smaku. I musi mu ją robić ukochana kobieta. Niekoniecznie żona.
Pamela uwielbiała jednak, gdy to mąż budził ją zapachem świeżej, mlecznej kawy i słodkich bułeczek. Potrafił wstać przed szóstą, by zrobić jej śniadanie. Aż wszystko będzie idealnie.
Tak było w pierwszych latach ich małżeństwa. Teraz Pam musiała się przyzwyczaić, że to ona robi mężowi śniadanie. I kawę. Mocną, czarną. Taką, jaki każdy facet lubi najbardziej.
[center]Twarz[/center]
Lynn pamiętała wiele twarzy. Niektóre należały do jej pacjentów, gdy jeszcze była na praktyce w szpitalu. Z tamtego okresu najlepiej zapamiętała twarz Sary Tancredi. Smutna, zupełnie bez emocji. Twarz człowieka pochłoniętego pracą.
Teraz, gdy Tancredi leżała, pogrążona w śpiączce, bardzo czesto przychodził do niej pewien mężczyzna. Wysoki, w garniturze. Chodzaca tajemnica. Stał tam lub siedział przy niej i tylko patrzył w jej twarz, teraz bladą i spokojną. Zupełnie, jakby uśpioną przez narkotyki. Tamten facet nigdy nie próbował jej obudzić, nigdy nic nie mówił czy pocieszał ją. Tak, jak bliscy innych uśpionych. Po prostu patrzył, a na jego twarzy nie malowały się żadne emocje. Tylko obojetność.
Ale póżniej przestał przychodzić. Potem Sara wyszła i cały personel przez kilka bitych tygodni namietnie obgadywał, kim był już jest ten facet w zyciu rudowłosej, byłej już pani doktor. Robiono nawet zakłady. Istniały przypuszczenia, że to dawna miłość ze studiów lub policjant, który ją wtedy uratował. Albo kumpel od prochów, który martwił sie o klientkę. Lynn przypuszczała, że żadna z teorii nie była prawdą. Tylko, że w każdej było jej odrobina.
Michael Scofield
Zasadniczo to byłam ja, ale mnie wylogowało ;-)
Michael Scofield
po pierwszych słowach chyba każdy i tak się zorientował..a z tą kawa ...mryy jakby mi tak Alex kawcię robił to bym nie miała żednych przeciwwskazanmk95 pisze:Zasadniczo to byłam ja, ale mnie wylogowało
o ja .. padłam xD świetne , cudowne, wspaniałe..i yyyyy niesamowiete... nic więcej z siebie nie wykrztuszeGość pisze:Lynn przypuszczała, że żadna z teorii nie była prawdą. Tylko, że w każdej było jej odrobina.
Michael Scofield
niesamowicie to opisujesz..
uwielbiam to czytać
uwielbiam to czytać
teraz dokładnie to bym mogła napisać..mk95 pisze:Nie ma po co mówić. Słów zabrakło, by to opisać.
Michael Scofield
Napisane podczas przeprowadzki.
Pudełko
W pudełku małym,
brązowym, drewnianym
cały świat mój dawny
zamknęłam na klucz.
Pajacyk kolorowy i misiu skudlony
bez ucha.
Latawiec, co nigdy nie poleciał.
Lalki wyniosłe, w aksamity na alabastrowej skórze spowite
i ich meble hebanowe.
Domek, niczym willa przestronny, rzeżbiony w delikatne ornamenty.
A pośrodku tego wszystkiego
stoi ramka. A w niej
zdjęcie poszarzałe od dotyku rąk spragnoinych
ciepła.
To zapakowałam.
Ale tylko na jakiś czas.
Potem, po wszystkim, inne dłonie, mniejsze, drobniejsze
uniosą wieko.
I wtedy nowy świat sie narodzi.
Pudełko
W pudełku małym,
brązowym, drewnianym
cały świat mój dawny
zamknęłam na klucz.
Pajacyk kolorowy i misiu skudlony
bez ucha.
Latawiec, co nigdy nie poleciał.
Lalki wyniosłe, w aksamity na alabastrowej skórze spowite
i ich meble hebanowe.
Domek, niczym willa przestronny, rzeżbiony w delikatne ornamenty.
A pośrodku tego wszystkiego
stoi ramka. A w niej
zdjęcie poszarzałe od dotyku rąk spragnoinych
ciepła.
To zapakowałam.
Ale tylko na jakiś czas.
Potem, po wszystkim, inne dłonie, mniejsze, drobniejsze
uniosą wieko.
I wtedy nowy świat sie narodzi.
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
pięknie Karolciu.A co do poprzednich wierszych.Twierdzę ze to był Kellerman;]
Michael Scofield
to nie był Kellerman. Myśl dalej ;-)Twierdzę ze to był Kellerman
John Abruzzi
to był Alex 
Michael Scofield
Gratulacje, wygrałaś miejsce w 1 klasie tuż obok mnie i Xanety! W wycieczkę wliczone jest: rzucanie się na wybranych zbiegów z Sony (Alex jest zaklepany dla mnie^^), poznanie Susan i zobaczenie oryginalnej, niepowtarzalnej głowy Sary! 
Ostatnio zmieniony 2008-02-26, 17:52 przez mk95, łącznie zmieniany 1 raz.
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
gratuluję jedziesz z nami do Panamy 
John Abruzzi
Wolę wpaść do wnętrza Sony spotkać T-Baga xDmk95 pisze:rzucanie się na wybranych zbiegów z Sony
i oczywiście lecę z wami xD
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
toż oczywiste że jedziesz z nami xDxD