Michael Scofield
Oto opowiadanie, dla Taniry napisane specjalne. Taka mała wariacja na temat jej i Natalii historii prawdziwej. I oto, co wyjdzie z małżeństwa Ann z Dżemykiem ;-)
[center]Problemy imienne[/center]
- Ale on śliczny... - Nati jak zwykle nie mogła powstrzymać entuzjazmu. - I jak śpi, to
wygląda zupełnie jak ty. - dorzuciła z uśmiechem.
- Wiem. Ale za to jak się obudzi, to wyłazi z niego stuprocentowy Whistler. - stwierdziła Ann ponuro.
Takie i inne rozmowy dało się słyszeć w mieszkaniu Ann i Jamesa Whistlerów, do których w odwiedziny przyszli Alex i Natalia Mahone, rodzice chrzestni małego synka tych pierwszych.
MIESIĄC WCZEŚNIEJ:
- Nie ma mowy! Nie zgadzam się!
Natalia skierowała wzrok na sufit, notabene bardzo ładny. Że też Alex musi być
taki uparty z tymi imionami. Ann wybrała Oscara, Dżemyk dorzuciłl Chrisa i wszyscy byli zadowoleni.
No, może oprócz ojca chrzestnego.
- Alex, naprawdę nie rozumiem, o co ci chodzi. Oscar to bardzo ładne imię... - Nati nie skończyła, bo przerwał jej ryk wściekłości męża.
- To imię jest złe! Nie zgadza się żeby mi w bloku jakiś gwałciciel urósł! - nie wiadomo skąd wytrzasnął nagle nowy argument Alex.
- Dobra Mahone. To skoro nie Oscar, to może Michael? - zaatakowała An znienacka.
Alex udławił się ciastkiem, które upiekła Ann. Ann postanowiła tego nie komentować.
- Zgoda. Ale pod jednym warunkiem. - kaszlący i duszący się ciastkiem Alex w końcu wyłonił się spod stołu.
- Jakim? - spytał James podejrzliwie. W końcu Alex to przede wszystkim agent. I to diabelsko dobry. Kto wie co wymyślił.
- Na drugie ma być William.
*
I tym sposobem Michael William Chris Whistler (James jakoś przekonał Ann do tego Chrisa) urodził się dwudziestegomaja. Urodził się i od razu przyprawił rodziców i chrzestnych o szok.
- Ekhem.. Michael to chyba nie był dobry pomysł... - zaczęła Natalia nieśmiało.
Pozostała trójka popatrzyła po sobie. Przed nimi leżał i radośnie majtał nogami
pulchny, czterokilogramowy bobas. Patrzył się na nich elektryzującym spojrzeniem
intrygująco błękitnych oczu, jakich ani Ann, ani James nie mieli. I miał tatuaż.
Mały, na kostce. Jakby się przyjrzeć, przedstawiał plan łóżeczka. Prezent od chrzestnych.
Cóż, zawsze to jakiś początek.
[center]Problemy imienne[/center]
- Ale on śliczny... - Nati jak zwykle nie mogła powstrzymać entuzjazmu. - I jak śpi, to
wygląda zupełnie jak ty. - dorzuciła z uśmiechem.
- Wiem. Ale za to jak się obudzi, to wyłazi z niego stuprocentowy Whistler. - stwierdziła Ann ponuro.
Takie i inne rozmowy dało się słyszeć w mieszkaniu Ann i Jamesa Whistlerów, do których w odwiedziny przyszli Alex i Natalia Mahone, rodzice chrzestni małego synka tych pierwszych.
MIESIĄC WCZEŚNIEJ:
- Nie ma mowy! Nie zgadzam się!
Natalia skierowała wzrok na sufit, notabene bardzo ładny. Że też Alex musi być
taki uparty z tymi imionami. Ann wybrała Oscara, Dżemyk dorzuciłl Chrisa i wszyscy byli zadowoleni.
No, może oprócz ojca chrzestnego.
- Alex, naprawdę nie rozumiem, o co ci chodzi. Oscar to bardzo ładne imię... - Nati nie skończyła, bo przerwał jej ryk wściekłości męża.
- To imię jest złe! Nie zgadza się żeby mi w bloku jakiś gwałciciel urósł! - nie wiadomo skąd wytrzasnął nagle nowy argument Alex.
- Dobra Mahone. To skoro nie Oscar, to może Michael? - zaatakowała An znienacka.
Alex udławił się ciastkiem, które upiekła Ann. Ann postanowiła tego nie komentować.
- Zgoda. Ale pod jednym warunkiem. - kaszlący i duszący się ciastkiem Alex w końcu wyłonił się spod stołu.
- Jakim? - spytał James podejrzliwie. W końcu Alex to przede wszystkim agent. I to diabelsko dobry. Kto wie co wymyślił.
- Na drugie ma być William.
*
I tym sposobem Michael William Chris Whistler (James jakoś przekonał Ann do tego Chrisa) urodził się dwudziestegomaja. Urodził się i od razu przyprawił rodziców i chrzestnych o szok.
- Ekhem.. Michael to chyba nie był dobry pomysł... - zaczęła Natalia nieśmiało.
Pozostała trójka popatrzyła po sobie. Przed nimi leżał i radośnie majtał nogami
pulchny, czterokilogramowy bobas. Patrzył się na nich elektryzującym spojrzeniem
intrygująco błękitnych oczu, jakich ani Ann, ani James nie mieli. I miał tatuaż.
Mały, na kostce. Jakby się przyjrzeć, przedstawiał plan łóżeczka. Prezent od chrzestnych.
Cóż, zawsze to jakiś początek.
Ostatnio zmieniony 2008-02-10, 13:37 przez mk95, łącznie zmieniany 1 raz.
Michael Scofield
to jest urocze boskie śliczne...aż brakuje mi słów :* jesteś aniołem :*
Michael Scofield
Aniołem??? prędzej diabełkiem : 
Michael Scofield
hahaha XD dobre!
się uśmiałam!
walnęłabym cytaty, ale musiałabym zacytować prawie całość, a to bezsensu.. :] super!
Michael Scofield
ale będziemy mieć słodkiego bobasa xD hehe xD
Michael Scofield
Posty: 3654
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12
haha xD świetne to było, gratuluje pomysłu ;-)
Mahone
fajne...
koniec chyba najlepszy... zresztą co ja mówię... całość jest po prostu wspaniałą 
Michael Scofield
o boże...jak dziwnie się czyta o sobie xD cuuudowneee to jest xD ;*
Michael Scofield
no nie xD taka schiza trochę xD ale i tak jest boskie ^^AutumnLeaf pisze:o boże...jak dziwnie się czyta o sobie xD cuuudowneee to jest xD ;*
Michael Scofield
Najlepsze było jak Mahon zadławił się ciastkiem.
Dzidziuś z tatuażem na kostce to innego imienia być nie może.
Michael Scofield
oo men ... ^^hahah swietne , widze coraz dłuzsze opowiadanka tworzysz- tak dalej ;*mk95 pisze: I miał tatuaż.
Mały, na kostce. Jakby się przyjrzeć, przedstawiał plan łóżeczka.
Michael Scofield
A jakby kogoś interesowało, to kolejną część do "misia" wkleiłam. Pod moim ostatnim postem jest ;-) Planuję jeszcze wkleić kolejną część do "strachu". szukać niedługo. Dziękuję za bardzo optymistyczne komentarze 
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
o ja xDxD rzeczywiśie Michael xDmk95 pisze:
I miał tatuaż.
Mały, na kostce. Jakby się przyjrzeć, przedstawiał plan łóżeczka.
Michael Scofield
tja. tylko kto mu ten tatuaż zrobił? Hmm... <myśli> chyba w szpitalu pracował taki jeden lekarz... i to chyba był Paul jakiśtam... Kellerman chyba 
Michael Scofield
T-Bag nie był w firmie. w każdym razie nie był, kto go wie, czy teraz nie jest.
Michael Scofield
w sumie "współpracował" przez chwilę z nimi- kiedy miał wystawić michaela... ale to chyba był jedyny , chwilowy epizod. 
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
nom chyba takpatus1905 pisze:w sumie "współpracował" przez chwilę z nimi- kiedy miał wystawić michaela... ale to chyba był jedyny , chwilowy epizod.
Sara Tancredi
Mi też się podoba 
Lincoln Burrows
hmn,mmm.... Fajne;););) Z tym tatuażem to pojechałaś...
:P
Tweener
Posty: 94
Rejestracja: 2008-01-15, 17:50
Najleprze jest to
hehe świetne opowiadanie^^
taki mały a już planował ucieczkęmk95 pisze:I miał tatuaż.
Mały, na kostce. Jakby się przyjrzeć, przedstawiał plan łóżeczka.
co to za ciastka byłymk95 pisze:Alex udławił się ciastkiem, które upiekła Ann.
hehe świetne opowiadanie^^