bo ja kobieta pisząca i żadnej krytyki się nie boję
[center]Miś[/center]
Taki zwykły, brązowy, z oklapniętym uszkiem. Przewiązany wstążką z wyblakłą kokardą na środku. Prezent dla Camerona od taty na trzecie urodziny. Zapomniany przez dużego już syna, zakurzony miś leżał pod pajęczyną w piwnicy.
Pam westchnęła. Ot, kolejna niepotrzebna rzecz od jej, już byłego męża. Wrzuciła misia do pudła ze śmieciami i wróciła do porządków w piwnicy.
PS. wiem, że to żadna epopeja pod względem długości, ale miało być drabble i wyszło drabble.