Źle, okropnie, słabo, marnie i wszystko mnie boli.
22 czerwca usiadłam do komputera o 10.00 rano po 3h godzinach snu z poprzedniego dnia, a odeszłam od niego wczoraj o 13.00, nie spałam tym razem całą noc, ale oddałam dwa projekty - a oddanie trwało kur@#$!@ 5h, prawie umarłam z głodu, wróciłam o 18.00 - zadzwoniłam do domu i ostatnie co pamiętam to głos mamy mówiący do taty "ona chyba już śpi", obudziłam się o 22.00 z głodu zdając sobie sprawę, że ostatni raz piłam kefir o 2.00 w nocy poprzedniego dnia, zjadłam biały ser, napisałam jednego posta podczas gdy wypływały mi oczy i poszłam znowu spać, wstałam dzisiaj o 14.00, ledwo siedzę nie mówiąc już o staniu, nie mogę patrzeć na światło i jutro mam egzamin. Aaaaaaaahahahahahahahaha.
Dziękuję, to by było na tyle.
