I Ałtumn
Zaraz po pierwszym dzwonku otworzyłam drzwi a po chwili jeszcze szerzej oczy.
Co do cholery robi przed moim mieszkaniem całe piotrasowo...ekhm...prisonowo.net?!
Wyglądali jak zombie. A przynajmniej przyklejona do kartonowego, naturalnej wielkości Toma z Inwazji, mahonija.
-Eee...dlaczego przyciągnęłaś tu Toma, wiesz że...
-To jest boski Will! Chyba wiem kim jest mój chłopak!- zapiszczała, pakując się bez zaproszenia do środka.
-Ok, ok, ale ciszej bo...- nie dokończyłam.
-Ćśśś...- wysyczała, przykładając palec do ust i rozglądając się ze strachem na boki- Bezszelestnie jak kot...- wyszeptała, stawiając 'kartonowe coś' w kącie i idąc po omacku w stronę salonu.
-Za jakie grzechy...
-Dani! Dani?! Gdzie ten śliczny pan z sygny...chcę mu pokazać swoje koty!- wydarła się- Ta cholerna mgła wszystko mi zasłania...zaparzę wam wody na kawę!
-Panie miej litość...- zamknęłam na chwilę oczy, ale nie miałam dużo czasu na refleksje, bo po chwili stanął przede mną jakiś przykurczony troll z dziwnie wyglądającą laską obok. Zaraz, zaraz, ja ją skądś znam!
-Hand! Coś ty zrobił z Brianą?!
- Sory- burknął, nawet nie zaszczycając mnie spojrzeniem- Źle ją wyciąłem.
-Jeszcze tego tu nie było...
-Ale u was razi to światło!- usłyszałam po chwili wściekłe posykiwania.
Nie zdążyłam mu odpowiedzieć, bo w tym samym momencie poczułam zapach lakieru do paznokci.
-O nie...
-Pauuul...- do moich uszu dobiegły głośne westchnienia edzika.
-Eee...?
-Martinez...
-A kto to...- uciszyła mnie gestem ręki.
-Bez agulca to forum by nie istniało- powiedziała poważnie, mijając mnie.
-agulec? agulec?! To ona też tu idzie?! Annnnnnnn!
II Tanira
Nie miałam wcale ochoty wychodzić z salonu.
mahonija stała nad Jamesem, który niewzruszony oglądał mecz w telewizji.
- jesteś zwykłym rybakiem – mówiła pewnym siebie głosem – i walisz rybami. Jak to rybacy.
Jego mina była bardzo wymowna.
To nie był koniec tego jakże pięknego wieczoru z cyklu „Z kamerą wśród zwierząt”.
To był dopiero początek…
Wygrzebałam się z salonu i w ostatniej chwili wyminęłam Beeee, która mruczała coś pod nosem taszcząc za sobą wór pełen książek.
Miała na sobie koszulkę z napisem „o boshe dramat”.
- to już apokalipsa… - szepnęłam cicho oglądając się za Nią i wpadając w jakiś karton.
- cholera – syknęła Nati – popsułaś Willa.
Przetarłam oczy ustawiając kawał tekturowego pudła na miejsce
- przecież to ten idiota z Inwazji – szepnęłam drapiąc się po głowie.
Natalia uniosła tylko brew do góry.
- ona dobrze wie jak nazywa się jej chłopak – powiedziała tonem znawcy.
Pokiwałam ze zrozumieniem głową i spojrzałam w stronę drzwi do których ktoś ewidentnie się dobijał.
- a teraz kochani…
Usłyszałam znajomy głos i w drzwiach zobaczyłam całą bandę ludzi.
Starszych ludzi.
A na czele wesołej pielgrzymki stała niezastąpiona moderatorka (bez której forum ewidentnie by nie istaniało), która jest wiecznie bizi. Ekhm. Zajęta.
- oddychamy spokojnie. Miarowo. Pamiętajcie, że to dla waszego zdrowia – tłumaczyła dziadkom, którzy trzymali w rękach maty do jogi.
- w tym mieszkaniu będziemy mogli się wspólnie wyciszyć i uwolnić swoje dusze od wszelkiego zła, które panuje na świecie.
Miałam wrażenie, że mieszkanie zamienia się w małą sektę, która zatraciła wszelkie normy społeczeństwa.
- oooooo cześć. Namaste znaczy się – szepnęła patrząc na nas – mówię do Was cicho gdyż nie mogę zbudzić boga Ra, który ładuje podczas snu nasze dusze. Pozytywna energia Nas wypełni.
Cisza, która nastała była straszna.
- prowadzę z moimi podopiecznymi zajęcia jogi. Pokochali mnie za ten projekt, który robiłam tak długo. Nie miałam serca ich zostawić…
Wykonała dziwny ruch ręką i ruszyła w stronę salonu.
- wiedziałam, że ona ma braki w swoim piknikowym koszyku ale nie wiedziałam, że te braki są aż tak duże – szepnęłam cicho gdy minęła mnie cała nawiedzona banda z największą nawiedzoną na czele – całe szczęście, że to nie moje mieszkanie – uśmiechnęłam się szeroko wykonując podobny gest ręką i ruszając w stronę salonu.
Michael Scofield
Michael Scofield
Posty: 3654
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12
hmmmmm....
wartka akcja to to nie jest,zdarzało Wam się pisać lepsze, ale fajnie się czytało, ciekawe doświadczenie, spojrzeć na świat z Waszego 'poziomu pojmowania rzeczywistości".
Liczę na kontynuację, bo ostatnia część II fragmentu nie zachwyca, ale jeszcze motyw z dziadkami jest bardzo udany
wartka akcja to to nie jest,zdarzało Wam się pisać lepsze, ale fajnie się czytało, ciekawe doświadczenie, spojrzeć na świat z Waszego 'poziomu pojmowania rzeczywistości".
Liczę na kontynuację, bo ostatnia część II fragmentu nie zachwyca, ale jeszcze motyw z dziadkami jest bardzo udany
Sara Tancredi
AutumnLeaf, napisała:
myślałem, że padnę, jak to słowo przeczytałem!!! Bizi!!!

biziA na czele wesołej pielgrzymki stała niezastąpiona moderatorka (bez której forum ewidentnie by nie istaniało), która jest wiecznie bizi. Ekhm. Zajęta.
Namaste, to mi się z Lostami kojarzy- oooooo cześć. Namaste znaczy się – szepnęła patrząc na nas – mówię do Was cicho gdyż nie mogę zbudzić boga Ra, który ładuje podczas snu nasze dusze. Pozytywna energia Nas wypełni.
Michael Scofield
Swietne. Jak miło znowy czytać coś waszego. Czekam na kolejne. Szkoda że mnie nie ujęto ale zobaczymy co będzie dalej. Z wami nigdy nic nie wiadomo.
Nie wiedziałam że tak można patrzeć na forum. Ale jakby się tak przyjżeć to jest w tym trochę prawdy.
Nie wiedziałam że tak można patrzeć na forum. Ale jakby się tak przyjżeć to jest w tym trochę prawdy.