Strona 10 z 29
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-14, 21:09
autor: AutumnLeaf
W jakim sensie go...chcesz?^^
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-14, 21:10
autor: Tanira
w sensie dosłownym xD
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-14, 22:01
autor: niunia
Tanira pisze:
ja nie mam pojecia skad wy macie takie informacje
no wiesz, trudno sie było nie domyśleć ^^
kiedy nastepna częęść ?

:*
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-14, 22:02
autor: Tanira
jutro

jak zwykle

Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-14, 22:02
autor: niunia
Tanira pisze:
ja nie mam pojecia skad wy macie takie informacje
no wiesz, trudno sie było nie domyśleć ^^
kiedy nastepna częęść ?

:*
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 11:14
autor: Alexxa
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 18:39
autor: AutumnLeaf
Przynajmniej zrobiła to humanitarnie, a nie jak co po niektórzy xD
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 19:06
autor: MarQ
AutumnLeaf pisze:Przynajmniej zrobiła to humanitarnie, a nie jak co po niektórzy xD
no wlasnie, a jak bedzie miala zamiar sie pozbyc sary to tez to zrobi inaczej niz scenarzysci

Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 20:10
autor: Tanira
Jest to mój ulubiony odcinek. Może dlatego ze ann spotyka kogoś...
Epizod 15
Obudziłam się w samochodzie z ogromnym bólem głowy. W środku nie było nikogo. Ogarnęłam się trochę i pomału wyczłapałam się z samochodu. Byliśmy w jakimś lesie nad pięknym jeziorem. Jak na tę porę roku ranek był dość chłodny. Zimny powiew powietrza uderzył mnie w twarz. To było jak błogosławieństwo. Nikogo nie było w koło, za bardzo się zresztą tym nie przejmowałam. Usiadłam na brzegu i patrzyłam w fale, które oddalają się i przypływają coraz bliżej mnie.
- no wreszcie się obudziłaś...- Wyrósł nagle obok mnie Linc, który uśmiechał się promiennie.
Spojrzałam na niego ze złością w oczach. Wcale nie było mi do śmiechu.
- co jesteś taka przybita?
Wybuchnęłam szyderczym śmiechem.
- co nie domyślasz się?
- Ann to nie ja...
- weź przestań dobrze? Nie zwalaj winy na Michaela, bo ty robiłeś dokładnie to samo!
- Ann...
- zostawiliście go tam nie myśląc o tym, co z nim dalej będzie! Gówno was obchodzi czy wróci do Fox River czy ucieknie!
Linc nie patrzył na mnie...
- to nie był mój pomysł...- Wyszeptał po chwili
- ciekawe, od kiedy słuchasz się młodszego brata?! Nie bądź śmieszny...
Nastała niezręczna cisza...Fale tak cudownie odbijały sie od brzeg...
- gdybym wiedziała, że zrobicie coś takiego nigdy bym sie nie zgodziła na ucieczkę. Wolę być z nim w Fox River niż bez niego na wolności.
- oszalałaś. To jest morderca...
- ty podobno też nim jesteś - wypaliłam nie myśląc o tym, co mówię
Linc spojrzała na mnie i nie wiedział, co powiedzieć
- sam mnie uczyłeś, że trzeba walczyć o swoje. Że nie wolno dawać sobą pomiatać. A teraz, co...Widzisz ty masz LJ'a którego kochasz Michael pewnie też niedługo zobaczy swoją ukochaną Sarę...A ja? Przez was straciłam to, co kocham i nie wiem czy kiedykolwiek to odzyskam.
- ty go nie kochasz...- szepnał Linc - i zrozumiesz to szybciej niz myslisz.
Popatrzyłam na niego oburzona. Wstałam, otrzepałam się z piasku i wróciłam do samochodu.
Z lasu wyszedł Michael z resztą uciekinierów.
- byliśmy zbadać teren! - Krzyknął
- drzyj sie jeszcze bardziej inteligencie, myślisz, chociaż trochę?! Może od razu zrób sobie transparent albo jakiś wielki neon i ustaw przed wjazdem do lasu?! - Wycedziłam
Michael nie patrzył mi w oczy...Podobnie zresztą jak każdy...
- ktoś musi iść do sklepu i nakupić jedzenia...- Szepnął
- ja pójdę, i tak nie mam nic lepszego do roboty - rzuciłam
Michael podszedł do mnie i wcisnął mi do ręki plik banknotów.
- uważaj na siebie....
- o tak w końcu na wolności jest pedofil - syknęłam
Założyłam jakąś bluzę, którą znalazłam w samochodzie i ruszyłam po zakupy.
Wyszłam na asfaltową drogę dopiero po jakiejś pół godzinie. Dużo pól i łąk...Ogólnie mówiąc wieś...Z daleka było widać jakieś małe miasteczko...
Gdy doszłam do budki telefonicznej, która stała na granicy miasta myślałam, że nie mam nóg...Wszystko mnie bolało...
Dużo ludzi, ale mały tłok nie to, co w innych większych miastach stanu. Nagle przede mną wyrósł ogromny nowoczesny market...
- no, chociaż odrobina cywilizacji w tej dziurze...-Szepnęłam
Weszłam do sklepu...Uderzył mnie przyjemny zapach świeżo upieczonych domowych ciastek. Zabrałam koszyk i zaczęłam maszerować w stronę regałów.
Gdy przechodziłam obok stoiska z gazetami mój wzrok zatrzymał się na ogromnym tytule jednej z tutejszych gazet: "Ósemka z Fox River na wolności!"
- jasna cholera już się zaczyna...
Szarpnęłam gazetę tak, że regał sie prawie rozwalił. Wszyscy, którzy znajdowali się obok mnie spojrzeli na mnie podejrzliwym wzrokiem.
- no, co?..- Szepnęłam a w myślach mówiłam sobie "nie zwracaj na siebie uwagi...Nie zwracaj..."
- pani chyba nie tutejsza? - Zagadał dziarsko jakiś młody, wysoki...Tak...Bardzo przystojny mężczyzna
- nie - odpowiedziałam i zwinnym ruchem wepchnęłam gazetę do koszyka
- jestem James. James Whistler - uśmiechnął się sie przeszywająco i wyciągnął rękę na przywitanie
- a ja Ann - wycedziłam i zaczęłam iść w drugą stronę pchając przed sobą koszyk
Facet dogonił mnie i zaczął iść obok starając się nadążyć za moim tempem.
- a coś więcej? Taka ładna dziewczyna tutaj to niezbyt częsty widok
Stanęłam i spojrzałam na niego z oburzeniem
- a ty co?! Książkę piszesz?! Człowieku nie masz własnego życia tylko zaczepisz każdą napotkana turystkę?!
Koleś odsunął się ode mnie jakbym go oparzyła.
- jestem prostym rybakiem nie wiedziałem, że jaśnie pani będzie sie gniewać - rzucił
- to, że prosty widać na kilometr. A teraz daj mi spokój. Nie jestem tu na wycieczce.
Wkurzona na maksa odeszłam zostawiając Jamesa samego sobie między regałami z Domestosem a papierem toaletowym.
Naładowałam jedzeniem koszyk i ruszyłam do kasy.
Wywaliłam wszystko na taśmę. Kasjerka spojrzała na mnie dziwnie.
- no co? Rodzina mi zgłodniała - rzuciłam jeszcze bardziej wkurzona
Z pieniędzy, które dał mi Michael zostało mi 10 $. Te ciastka...Nawet nie wiem czy mama takie piekła...Pewnie tak, jak każda matka...Ale ja nigdy nie czułam takiego zapachu w domu...Podreptałam do stoiska i kupiłam cała paczkę.
- no i po kasie...- Szepnęłam sama do siebie.
W jednej chwili zrobiło się ciemno. Na niebie zaczęły pojawiać się błyski i lunął deszcz.
- no pięknie...Same niespodzianki...
Wyszłam przed sklep i usiadłam na ławce pod dachem. Kocham powietrze w czasie burzy. Oczyszcza i uspokaja.
- daleko masz do domu?
- czy ty się człowieku nie odczepisz? - Obrzuciłam go wrogim spojrzeniem, gdy usiadł obok mnie na ławce.
- nie sądzę - uśmiechnął się rozbrajająco.
Jego uśmiech był przepiękny. Pełen szczęści i radości z życia.
- no to skoro już tu jesteś...- Rzuciłam, aby za chwile nie zapadła niezręczna cisza - opowiedz coś o sobie.
- jestem rybakiem. Fach po ojcu. Od małego mnie to kręciło i tak juz zostało.
- hmmm - przerwałam mu - podniecający jest facet, który pachnie rybami
- tak myślisz? - Zapytał zawadiacko, po czym znów pojawił się uśmiech
Nie mogłam pozostać obojętna i też mimo woli uśmiechnęłam się.
- niedługo wyjeżdżam. Szykuję się coś większego. Znajomy polecił mnie znajomemu...Wiesz jak to jest...A ty jak masz zamiar wrócić tam skąd przyszłaś?
- poczekam aż przestanie padać...
- a może cię podwieść?
- kusząca propozycja, ale nie. Zaczekam.
- nie będę cie już o nic pytał obiecuję - uśmiechnął się
Spojrzałam na niego...Dopiero teraz zauważyłam, jakie ma piękne, jasno niebieskie oczy.
- no dobra...Ale to naprawdę jest niedaleko.
- nie ma sprawy. Dla mnie to przyjemność...- Dodał wyciągając kluczyki z kieszeni.
Po chwili siedziałam już obok kierowcy. Siatki szeleściły na tylnim siedzeniu.
- no to dokąd? - Zapytał
- obok lasu jest droga...tam mnie wysadzisz.
- piknik?
- coś w tym stylu.
Wydawało mi się, że to kawałek a tak naprawdę spory kawał drogi. Zza zakrętem stał radiowóz, którego nie zauważyłam wcześniej.
- James jedź.
- muszę sie zatrzymać. To szeryf Cody. Bardzo miły człowiek.
Rozpuściłam włosy i zarzuciłam kaptur na głowę.
Whistler otworzył drzwi by porozmawiać z szeryfem.
- hej James. Jak tam? Nowa koleżanka? - Uśmiechnął się
- witam szeryfie. Znajoma. Coś się stało?
- wiesz o tej wielkiej ucieczce z Fox River?
Z tymi słowami zapadłam się głębiej w siedzenie.
- tak...Słyszałem...Złapaliście ich?
- no właśnie nie...Rozdajemy każdemu, kto przejedzie portrety pamięciowe. Aż trudno uwierzyć,że jest wśród nich dziewczyna.
- szeryfie świat ciągle schodzi na psy - powiedział James i wziął plik kartek, które podawał mu szeryf - jak coś zobaczę dam znać. Jutro wyjeżdżam, więc...
- a pani...- Szeryf zwrócił się do mnie - widziała pani coś ciekawego?
- nie - odpowiedziałam pośpiesznie patrząc w druga stronę - zupełnie nic
- hmmm...No dobrze. W takim razie jedźcie. Zaraz będzie tu Agent z FBI jakiś Mahone czy coś takiego. - Na dźwięk tego nazwiska dziwnie wzdrygnęłam się sie na siedzeniu. - Zobaczymy co zrobi facet z miasta. No jedźcie już. A i życzę miłej i spokojnej podróży James.
- dzięki - rzucił Whistler z uśmiechem. Zamknął drzwi i ruszyliśmy dalej.
Po dłuższej chwili ciszy końcu się odezwał.
- jestem ciekawy czy ich złapią. To w końcu ponoć najgroźniejsi przestępcy w całym stanie.
- nie wiem nie interesuję sie tym.
- ale gdy dostrzegłaś okładkę gazety bardzo sie poruszyłaś.
- dobra stój...Dalej pójdę sama
- ale Ann...
- nie wnerwiaj mnie James. Chcę się zapamiętać jako sympatycznego człowieka a nie jako natrętnego playboya.
- no dobra...Dobra...
Wysiadłam, wzięłam zakupy i już chciałam zamknąć drzwi, gdy naglę on złapał mnie za rękę.
- uważaj na siebie...- Szepnął
- ty też
- może jeszcze kiedyś sie zobaczymy - powiedział z uśmiechem
Nie odpowiedziałam. Zamknęłam drzwi i po chwili zniknęłam w lesie. Dostałam takiego power'u, że już po chwili byłam na miejscu naszego cudownego, rodzinnego "pikniku".
Rzuciłam siatki na ziemię i usiadłam obok jakiegoś drzewa.
- Gdzieś ty była!? - Krzyknęli jednocześnie Mike i Linc
- musimy spadać. Mahone tu jedzie, ale moim zdaniem on już tu jest...
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 20:18
autor: AutumnLeaf
O ty cholera napaleńcu xD
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 20:21
autor: Tanira
no co ^^
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 20:31
autor: agulec
hyhy coraz ciekawiej, coraz ciekawiej :D i na serio dajesz tylko jeden odcinek dziennie, czy tylko tak wczoraj się akurat złożyło..? :]
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 20:33
autor: Tanira
juz teraz odcinek dziennie. musze juz pomalu myslec nad kolejnym xD a tu pustka...oj sobie poczekacie xD
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 20:34
autor: *Madziula*
jak Ann mogła w tak szybkim czasie zapomnieć o Teddym

to niewybaczalne
Tanira pisze:- a ty co?! Książkę piszesz?! Człowieku nie masz własnego życia tylko zaczepisz każdą napotkana turystkę?!
fajny tekst

.
Tanira pisze:- podniecający jest facet, który pachnie rybami
doprawdy

pierwsze słyszę

Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 20:34
autor: Alexxa
Eeee..Nadal ciekawe, ale to już nie to po tym wykopaniu Theodora

..Żeby jeszcze jakiś romans był z Johnem, to może spojrzę optymistyczniej na kolejne epizody ^^

Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 20:36
autor: Tanira
łooo to sie potoczy w zupelnie innym kierunku xD
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 20:38
autor: *Madziula*
Tanira pisze:łooo to sie potoczy w zupelnie innym kierunku xD
romans z Alexem?

byłoby fajnie ;-)
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 20:47
autor: Tanira
o nie

Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 20:48
autor: PatuŚ
matko Tanira... nie moge poprostu, się wciągnełam

teraz to jak na głodzie zyje , byle by do kolejnego odcinka w Tanira TV

Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 20:52
autor: *Madziula*
Tanira pisze:o nie

szkoda

Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 20:55
autor: agulec
heheh ja mam przeczucie, że Tanira będzie tak tłukła i poniewierała Alexa ile wlezie xD a T-Bag jeszcze się gdzieś pojawi? bo to do niego byloby nie podobne, gdyby się nie zemścił :]
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 20:59
autor: Tanira
wszystko w swoim czasie xD
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 21:22
autor: Morgoth
biedna Tanira. I po co ci byl ten kontrakt z TaniraTV???
teraz masa fanow zyc ci nie da

Ja ide w pierwszym rzędzie
bym poprosil o jeszcze jeden odcinek ale za tydzien jakby trzeba bylo czeeeekac jak na Boxed in to bym nie wyrobil

Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 21:23
autor: *Madziula*
Tanira pisze:wszystko w swoim czasie xD
brzmi to optymistycznie for me

czekam na Teddyego

(a jak jeszcze się nie pojawił w napisanych częściach to pisz Tanirko, pisz

)
Re: Historia by Ann / Tanira
: 2008-01-15, 21:32
autor: Morgoth