Jak na razie ucieczka ciekawa, trzymająca w napięciu, aczkolwiek mam nadzieję, że nie będzie się ciągnęła przez kolejne cztery odcinki, bo jednak oczekiwałabym czegoś więcej po tym sezonie. Bardzo podoba mi się przedstawienie tego całego "świata ISIS", fanatyków, walk, przenoszenia ciała Abu Ramala. Cały ten mrok i zamieszanie naprawdę fajnie budują atmosferę. Tak naprawdę mało ważne jest, co tam robią, nastrój trzyma w napięciu.
Koreańczyk - mistrz odcinka

T-Bag - drugi mistrz

"Serduszko aż zaboli"

Doczekaj się człowieku współczucia od T-Baga...
Wyjaśnienie zniknięcia Michaela i całego tego zamieszania bardzo logiczne (aż w sumie sama się dziwię, że da się to tak logicznie wyjaśnić). Trochę to w pewnym sensie banalne... Nie odzywał się siedem lat, bo go szantażowali. Wszystko trzyma się kupy, ale oczekiwałam... sama nie wiem czego, ale czegoś innego.
Stosunki między Michaelem i Linkiem na plus, cały ten "spór o dowodzenie" i ostatecznie załamany Michael. Bardzo realistycznie, jestem na tak. Lubię tę bardziej ludzką twarz Michaela. Chociaż jakbym po siedmiu latach usłyszała "trzeba było jednak przyjść do ciebie po pomoc"...
Szkoda Sida, który był w sumie naprawdę tragiczną postacią. Niestety ktoś zginąć musiał, a w tym sezonie i tak jakoś mało osób uśmiercili (przynajmniej jak na razie).
C-Note - dla mnie postać całkowicie drętwa. O ile jeszcze na początku coś tam z siebie wykrzesał, teraz po prostu ciągnie się jak flaki z olejem.
Sara&Jacob - są tylko dwie opcje: albo Sara go przejrzała (na co moim zdaniem wskazywałoby jej spojrzenie), albo nadal jest przerażająco naiwna, żeby nie powiedzieć głupia (co po tylu sezonach byłoby już naprawdę dziwne). Zaczynam nabierać "szacunku" do Jacoba - okazuje się, że nie jest taki głupi na jakiego wyglądał

Uszył sobie naprawdę niezłe alibi. Coraz bardziej mi pasuje do tego tajemniczego agenta-psychopaty
No i Sara okazała w końcu trochę uczuć względem "zmartwychwstania" Michaela - czego w ostatnich odcinkach mi brakowało.
A teraz największe moje rozczarowanie tego odcinka... Przynajmniej od połowy, odkąd Koreańczyk zaczął bawić się telefonem, czekałam w napięciu aż jakimś cudownym zbiegiem okoliczności wyśle się filmik nagrany przez Michaela

Aż nie chce mi się wierzyć, że całkiem przepadł... Może tylko zaginął "po drodze" i dotrze w kolejnym odcinku?
Odkąd ktoś to napisał, że pewnie Michael zginie i Sara dostanie ten film po jego śmierci, cały czas się tego obawiam

To byłoby najbardziej dołujące zakończenie z możliwych
