Ogygia 5x01
Moim zdaniem serial zaliczył naprawdę dobry powrót - choć przyznam szczerze, że nie spodziewałem się aż tak pozytywnej reakcji z mojej strony po obejrzeniu pierwszego odcinka. Zdaniem mojej skromnej osoby nie można oczywiście porównywać 5 sezonu "Skazanego" do jego pierwotnych sezonów, bo inny klimat czuć już na samym początku.
Powrót starych znajomych z poprzednich sezonów - chyba najlepiej wypadł tutaj jak zwykle T-Bag i moim zdaniem już na starcie wygrał ze wszystkimi. W dalszym ciągu jest psychopatyczny i niezrównoważony, ale z drugiej strony oglądając odcinek miałem wrażenie, że gdzieś tam pod warstwą tego psychola kryje się trochę dobra. Zresztą w którymś z wywiadów Robert Knepper stwierdził, że grana przez niego postać przeszła bardzo dużą zmianę w tym sezonie. Na pewno bardziej ujawni się to w kolejnych epizodach.
Linc wypadł moim zdaniem tak sobie - dalej to ten sam pewny siebie gość, ale z drugiej strony brakuje mu czegoś z tego dawnego Lincolna, chociaż obstawiam, że odnoszę takie wrażenie tylko z powodu tego, że właściwie epizod pierwszy nie przyniósł jakichkolwiek odpowiedzi na pytania co się działo z bohaterami przez te parę lat i liczę, że w następnych będzie to jakoś wyjaśnione, choćby w najbanalniejszy sposób.
Sara - Powiem Wam szczerze, że każdą scenę z jej udziałem miałem ochotę przewinąć.. Serio. Moim zdaniem strasznie wieje od niej nudą. Ten jej nowy mąż też jest wyjęty spoza kontekstu. Mam wrażenie i nadzieję, że z serialu zniknie tak samo szybko jak się w nim pojawił. Od razu widać, że nie wie nic na temat przeszłości Sary, bo nie dość że był zdziwiony, że w domu jest broń (śmiechłem mocno, jak zobaczyłem tą scenę) to jeszcze wita Linca w swoim domu, jak gdyby się widywali codziennie na piwku po pracy. Znowu muszę napisać, że może się rozkręci jakoś dalej jego rola, ale i tak stawiam że ostatecznie Michael wróci do Sary, a nie zdziwiłbym się też, gdyby ten gość okazał się jakąś wtyką głównego złego w tym sezonie. No ale zobaczymy.
Młody Scofield - moim zdaniem świetnie obsadzili tego dzieciaka. Bardzo przypomina swoimi kwestiami Michaela i świetnie wpasowuje się w klimat nowego sezonu serialu.
C-Note - Całkiem fajnie sprawdza się w nowej roli i gra całkiem wyrazistą postać. Moim zdaniem przebija nawet Lincolna.
Michael - Moim zdaniem majstersztyk. To niby nowy Scofield, ale pod warstwą tego nowego czuć dobrego starego Scofielda.
Sucre - narazie nie ma co pisać, bo w odcinku numer jeden może był z 5 min?
Co do samego odcinka - Sporo zagadek już na początku - i chyba największa zagadka kim jest "Kaniel Outis" i dlaczego podpisali tym imieniem i nazwiskiem Scofielda. Tatuaże Mike'a to też ciekawa sprawa. Na pewno są ważne dla fabuły, ale o tym przekonamy się zapewne później. Ogólnie sceną, która najbardziej mną pozamiatała to ta ostatnia, czyli spotkanie braci. Czemu młodszy z nich nie przyznaje się do brata, i czemu uparcie twierdzi, że nie nazywa się Michael Scofield? Odniosłem wrażenie, że ktoś nim po prostu steruje, ale ostatecznie i tak spiknie się z bratem, bo widać było to po trailerze, jak krzyczy do Linca "Brother!" po czym się do niego przytula.
Z tego miejsca chciałem również się ze wszystkimi przywitać, bo jestem tutaj zupełnie nowy
Pozdrawiam!