W końcu trafił się jakiś odcinek, którego można pochwalić, bo ostatnio to dało się tylko krytykować.
W temacie poprzedniego odcinka pisałem już, że jestem pewny, że ten snajper i tak nie zastrzeli Lincolna i oczywiście miałem rację. Cieszę się chociaż z tego, że zostało to jakoś w miarę normalnie wytłumaczone, a nie np. że komuś udało się wcześniej wejść na dach i zdążył zastrzelić snajpera.
Bardzo podobała mi się akcja na lotnisku, twórcy na prawdę to przemyśleli, nie czułem że jest to naciągane. Zdziwiłem się, że Michael w końcu wyciągnął na kogoś pistolet, przecież jak wiemy on nie potrafi zabijać. O, zabawny był moment kiedy ten koleś powiedział, że może za to trafić do więzienia, a Michael taka fajna mina i pyta się: do którego

.
No i w końcu znowu T-Bag się rozkręcił. Mieliśmy w tym odcinku kilka jego śmiesznych tekstów.
Sara jest w ciąży. Ciekawe czemu nie powiedziała o tym Michaelowi, przecież chyba nic by jej nie zrobił. Co najwyżej by się cieszył, bo sam mówił, że oni kiedyś też mogliby sobie robić zdjęcia rodzinne. No chyba, że Sara jest w ciąży z kimś innym, w takim przypadku to się nie dziwie, że nie powiedziała.
Tyle teraz robią nowych wątków, jakbyśmy mieli zobaczyć jeszcze co najmniej jedną serie, a tu przecież za chwilę koniec sezonu. Mam nadzieję, że zakończenie będzie dobre, a nie takie na siłę.
Ogólnie odcinek bardzo ciekawy, do czego w tym sezonie nie byłem jeszcze przyzwyczajony. Nie było chyba ani jednego momentu, w którym się bym nudził. Cała ta akcja ze sprzedażą Scylli równie ciekawa jak wszystkie inne. Teraz to normalnie już się nie mogę doczekać tego co czeka nas w najnowszym odcinku, a tu został jeszcze tydzień.
Na koniec powiem tak: Odcinek jak na razie najlepszy z tego sezonu.
4x18 Vs. 9/10.