Nie wiem co mam o tym odcinku myśleć. Z jednej strony był bardzo ciekawy, dużo się działo, dużo się też wyjaśniło, ale z drugiej strony to zupełnie to samo co widzieliśmy już wcześniej. Odnoszę wrażenie, że to najbardziej monotonny sezon w historii PB.
Wypisywać swoje wrażenia zacznę może od ostatniej sceny. Wiem, że i tak go nie uśmiercą, naoglądałem się już dużo filmów i seriali, aby w takie coś uwierzyć. Chociaż powiem, że serial miałby u mnie duży plus gdyby zabili teraz Lincolna, nie dla tego, że go nie lubię, ale dla tego, że byłby to niezły powiew oryginalności.
Szkoda, że nie zostało wyjaśnione co się stało z Gretchen, w sumie na ten wątek czekałem chyba najbardziej. Dobra była jeszcze akcja, kiedy weszli do tego kościoła i odkryli tą broń matki braci. No, ale jak zwykle wyszło na to, że to oni wygrali. Natomiast zdziwiło mnie to, że Lincoln powiedział Michaelowi, że go zabije. Jakoś trudno mi jest uwierzyć w to, że z jednego powodu, w sumie nawet błahego zaczął go tak bardzo nienawidzić.
Wspominałem już kiedyś, że przywrócenie matki do życia było jak dla mnie jednym z najgorszych pomysłów twórców i ten odcinek tego zdania oczywiście nie zmienił.
W sumie muszę powiedzieć, ze w tym odcinku podobała mi się chyba tylko akcja z generałem, a właściwie wszystkie sceny z jego udziałem. Chyba tylko dzięki niemu przy oglądaniu mi się nie przysnęło.
No i wyobrażam sobie jak to będzie kiedy spotykają się bracia. Po tym odcinku stosunki między nimi chyba troszkę się popsują, ale i tak mi się wydaje, że się pogodzą.
Podsumowując: po odcinku mam bardzo mieszane uczucia, w PB na pewno było już nie raz ciekawiej. Po takiej przerwie oczekiwałem czegoś wyjątkowego, a otrzymałem odcinek niemal identyczny jak wszystkie poprzednie. Było kilka z scen, dzięki czemu nie uważam jednak, że to tragedia i nie warto było na to czekać. Mam nadzieję, że kolejny odcinek będzie ciekawszy, dużo ciekawszy.
4x17 The Mother Lode 6+/10 (plus za zamach na generała

).
PS.
dmc, to chyba nie temat na dodawanie linków.