Cóż, niektórzy księża odmawiają pochówku zbyt wcześnie narodzonym dzieciom, albo porońcom, że się tak po słowiańsku wyrażę, odmawiali pochówku samobójcom itp, bo jak to ksiądz też jest człowiekiem i zdarza się, że pośród nich bywają kanalie.
Ja ma księdza, jakiego ze świecą szukać. Normalny facet, że się wyraże, tyle, że w sutannie. Pogadać można, śmieje się, nie wywyższa, odpowiada na pytania, szanuje, toleruje, zaciekawia, zaraża rodością. Aż miło się u niego spędza tę godzinkę tygodniowo!
Wydaje mi się, że Kościół popełnia taki najważniejszy błąd, że jest zbyt konserwatywny. Chodzi mi właśnie o radość, o uczucie radości czerpanej z bycia chrześcijaninem. Prościej to ujmę:
skoro Chrystus za nas umarł, żebyśmy żyli, skoro dał nam siebie pod postacią chleba (opłatka na mszy), to chyba to jest dla nas powód do radości, że możemy być przy Nim w niebie, że jestesmy dziećmi Boga, że możemy uczestniczyć w tym cudzie życia, w tym darze od Boga. No a jak ludzie się zachowują na mszy?... Sorry, jak na mszy żałobnej! Ponure miny, ta okropna powaga, ten lamęt zamiast śpiewu...

A jak się idzie po ten opłatek, to jak na ścięcie. Potem ksiądz zalicza otwarte buzie albo dłonie, jak najszybciej, jak najsprawniej, czasami lediwe powiem Amen, i już wciska opłatek. A przecież daje mi Ciało Chrystusa!!!! I to ma być szacunek?...
Dlatego nie lubię chodzić do kościoła. W ogóle nie lubię kościoła. Ale na ten temat mógłbym elaborat napisać. Oszczędzę wam tego.
Miałem lekcję religii, obrazującą największy błąd kościoła.
Uczeń prowokuje:
- No, a jak inkwizycja była, to inkwizytatorzy powinni, tak jak ci, którzy im na to zezwalali, a więc też papież, zostać nazwani mordercami, bo wymordowali setki niewinnych osób, a czasami winnych tylko temu, że mieli odmienne zdanie na temat wiary. Dlaczego nie są mordercami, a w wielu przypadkach świętymi?
Ksiądz rozdrażniony na to:
- Tak, ale działali w dobrej wierze! Mieli dobre intencje!...
Przeczytał chyba tę ksiażkę polecaną przez Gościa Niedzielnego, w której to autor sugerował, że to nie osoby duchowne żądały śmierci heretyków i czarownic, ale tłum, i że gdyby nie oni, to my, prości ludzie mielibyśmy na sumieniu o wiele więcej niewinnych pomordowanych na stosach i w salach tortur.
I to jest podłe, zakłamane i tchórzliwe, że kościół, nie powie: Tak, w przeszłości mordowaliśmy, byliśmy fanatykami, takimi jak dziś fanatycy religijni, których tępi cywilizowany świat. Ci ludzie byli niewinni, my ponosimy winę za wszystko, odwróciliśmy się od nauk Boga i Jego syna, prosimy i wybaczenie, kroczymy właściwą drogą. Mimo, że wielu księży tak uważa, do końca nie wiem jak to z naszym papieżem Janem Pawłem II było, nie mogę uwierzyć, że są osoby, które usprawiedliwiają mord inkwizycji, którzy oczyszczają kościół, którzy przeżucają winę na kogo innego w myśl, że kościół jest nieomylny.
Zatem wierzę w Boga, ale nie katolickiego, nie chrześcijańskiego. To taki mój obraz Boga. Wiem, że jest, że jest jeden, i że dlatego trzeba szanować innych Bogów, Allaha, Śiwę, Wisznu... Bo, jak mówi moja mama, Bóg ma wiele imion, że wystepuje pod iweloma postaciami, ale najważniejsze jest znaleźć tego swojego, który jest Panem lub też Opiekunem ludzi, zwierząt i roślin. I dlatego trzeba szanować ludzi, zwierzęta i rośliny.
Hm. To chyba wszystko...