Mnie się strasznie oba odcinki podobały

Cudownie jest ich znowu zobaczyć i to wszystkich razem

Michael, Sucre, Alex... No i oczywiście Sara.
Chyba wszystkie sceny z Michaelem i Sarą mi się podobały, a zwłaszcza ta, jak mu mówi, że to myśl o nim podtrzymywała ją przy życiu, bo wiedziała, że będzie się obwiniał itd.itd. Piękne to było, nawet jeśli trochę przesłodzone ;-) Strasznie się cieszę, że ona wróciła!
I uwielbiam jak Michael z Alexem współpracują, bo oni tak fajnie do siebie pasują. Dwaj geniusze ;-)
Nie umiem wyrazić, jak strasznie mi żal Alexa! Uważam, że grubo przesadzili zabijając Pam, a do tego jeszcze Camerona!

Biedny Alex!!!
Natomiast co do Gretchen, to od początku byłam pewna, że nie zginie tak szybko, o czym zresztą nie raz pisałam. Byłam tego pewna, bo przecież mamy się jeszcze dowiedzieć o jej córce itd. Dużo jeszcze jej będzie. Za dużo było z nią wywiadów, zdjęć itd. jak na to, żeby miała się pojawić tylko w jednym odcinku. Sama ciągle mówi w wywiadach, że nadal gra. Ciągle jest mowa o jej współpracy z T-Bagiem itd. A w dodatku sprawdza się zasada, że w PB każda prawdziwa śmierć jest pokazywana, a nie tak jak tu było.
Ależ się rozpisałam!

Pewnie nikomu nie chce się tego czytać
Podsumowując - jak na razie wszystko mi się podoba, poza uśmierceniem Pam i Camerona, bo to przesada (choć nie zaskoczenie).