Bezsenność
: 2008-02-14, 17:34
Jedno z najdłuższych opowiadań, jakie napisałam. Postęp ;-) I pomyśleć, że miałam go nie wklejać... Satndardowo Alex i Pam. W tle Firma.
PS. Kto znajdzie w tekście nawiązanie do "misia', ten wygrywa roczny zapas pastylek Alexa ;-)
[center]Bezsenność[/center]
Bezsenność. Stan straszny. Niektórzy twierdzą, że to choroba umysłu, inni utrzymują, że twórcze problemy geniuszy. Alexander Mahone miał własną teorię. To wyrzuty sumienia.
Sumienia, które mu bez przerwy wytyka, że mógł ocalić tamte studentki. Pzrypomina
o zbrodniach Shalesa, którego mógł powstrzymać. Mógł, gdyby tylko potrafił oddzielić życie zawodowe od tego prywatnego. Pracę od domu. Ale nie potrafił.
Wtedy rozpadło się jego małżeństwo, które i tak nie było idealne. Cholerne FBI niszczy życie rodzinne. Wtedy kazał się Pam wynosić, wtedy też pojawiły się wizje ciał, które zamieniały się w nią. Wtedy oddalił się od syna, którego i tak rzadko widywał. I zawsze miał jedno wyjaśnienie. Praca. Wtedy też pojawiła się sadzawka w ogródku.
Wtedy przestał sypiać, chcąc uwolnić się od tamtych wizji, które nie minęły. Nie, żeby Alex na to liczył. Nocami zamiast spać wolał przeglądać stare akta niewyjaśnionych spraw. Większość rozwiązał. Wtedy awansował.
I wtedy pojawiły się tabletki. Małe, białe porcje spokoju, które łykał, chcąc zapewnić sobie choć trochę odpoczynku. Małe, niewidzialne okowy, trzymające go w grze. Trzymające w pracy, do której został stworzony. Nic, że wbrew swojej woli.
Tak było półtora roku temu. Teraz Alex zaczął znowu sypiać, Pam coraz częściej dzwoniła (i to nie tylko po to, aby się kłócić), a Cam zaczął nazywać Alexa ,,tata". I znalazł misia. Wszystko było dobrze.
No, może oprócz takiego maleńkiego faktu, że na niejakiego Lincolna Burrowsa Firma właśnie wydała wyrok śmierci. I to bez możliwości apelacji. Biedaczek, nawet o tym nie wie.
Alex miał jakieś dziwne, niewytłumaczalne przeczucie, że znowu zacznie się bezsenność.
PS. Kto znajdzie w tekście nawiązanie do "misia', ten wygrywa roczny zapas pastylek Alexa ;-)
[center]Bezsenność[/center]
Bezsenność. Stan straszny. Niektórzy twierdzą, że to choroba umysłu, inni utrzymują, że twórcze problemy geniuszy. Alexander Mahone miał własną teorię. To wyrzuty sumienia.
Sumienia, które mu bez przerwy wytyka, że mógł ocalić tamte studentki. Pzrypomina
o zbrodniach Shalesa, którego mógł powstrzymać. Mógł, gdyby tylko potrafił oddzielić życie zawodowe od tego prywatnego. Pracę od domu. Ale nie potrafił.
Wtedy rozpadło się jego małżeństwo, które i tak nie było idealne. Cholerne FBI niszczy życie rodzinne. Wtedy kazał się Pam wynosić, wtedy też pojawiły się wizje ciał, które zamieniały się w nią. Wtedy oddalił się od syna, którego i tak rzadko widywał. I zawsze miał jedno wyjaśnienie. Praca. Wtedy też pojawiła się sadzawka w ogródku.
Wtedy przestał sypiać, chcąc uwolnić się od tamtych wizji, które nie minęły. Nie, żeby Alex na to liczył. Nocami zamiast spać wolał przeglądać stare akta niewyjaśnionych spraw. Większość rozwiązał. Wtedy awansował.
I wtedy pojawiły się tabletki. Małe, białe porcje spokoju, które łykał, chcąc zapewnić sobie choć trochę odpoczynku. Małe, niewidzialne okowy, trzymające go w grze. Trzymające w pracy, do której został stworzony. Nic, że wbrew swojej woli.
Tak było półtora roku temu. Teraz Alex zaczął znowu sypiać, Pam coraz częściej dzwoniła (i to nie tylko po to, aby się kłócić), a Cam zaczął nazywać Alexa ,,tata". I znalazł misia. Wszystko było dobrze.
No, może oprócz takiego maleńkiego faktu, że na niejakiego Lincolna Burrowsa Firma właśnie wydała wyrok śmierci. I to bez możliwości apelacji. Biedaczek, nawet o tym nie wie.
Alex miał jakieś dziwne, niewytłumaczalne przeczucie, że znowu zacznie się bezsenność.