Ania1991_ck, napisała:
W Fox River ludzie musieli się trzymać przepisów. Jakiś norm obowięzujących tam. Za byle wykroczenie groził karcer.
a no właśnie, że się nie trzymali i to nie trzymanie się przepisów, czyli granie na nosach strażnikom było takie ekscytujące, taka konspiracja, to dłubanie w podłodze, chodzenie w nocy po kanalizacji, pobicia, morderstwa... Ach!
A strażnicy regulamin też mieli w czterech literach. O, Bellick, który szantażując Apolskisa skazuje go na pobyt u Avocado. Geary, który kradnie więźniom ich rzeczy. Pobicie Linca, za to, że uderzył on Geary'ego.
Tak właśnie wszystko mogło się zdarzyć a śmierć mogła przyjść w najbardziej nieoczekiwanym momencie.
- w nieoczekiwanym momencie to padł tylko ten dziwak, który rozpoznał Whistlera i Sammy. A reszta to ginała z powodu kurzej stopki, innej opcji nie było. Bo była to opcja karana automatycznie.
Po za tym ten tropikalny klimat też robił swoje. Już nam się przecież opatrzyło to całe miasto, samochody i normalna pogoda. W Panamie było ciepło jak na wakacjach.
taa, i te plamy potu na wielkich bluzach Michaela

Stróżki potu na czole, brudne ubrania, fuj.
To znaczy
Ania1991_ck, rozumiem, że masz inne zdanie na ten temat (czy Fox czy Sona), i nie podważam. Ja po prostu lubię jesień z pór roku, gorac źle na mnie wpływa...