Michael Scofield
Ten kto by cię wyśmiał ma mały mózg xD albo miałby doczynienia ze mną.
Michael Scofield
skoro tak mówicie to zapyspie was moją twórczością ^^Sofia pisze:Ty jesteś głupiutka przez to że wcześniej tego nie dałaśTanira pisze:bo zawsze uważałam, że to jest beznaziejne głupie i ogolnie do d**y. nienawidze byc wyśmiewana...i tego się własnie bałam...wiesz jak mi dreszcze chodzą po przeczytaniu tego
a może ktoś mnie odkryje i zarobie na wycieczke do Australii?
Sara Tancredi
Posty: 125
Rejestracja: 2008-01-24, 17:54
no właśnie może zarobisz kase i pojedzieszTanira pisze:skoro tak mówicie to zapyspie was moją twórczością ^^Sofia pisze:Ty jesteś głupiutka przez to że wcześniej tego nie dałaśTanira pisze:bo zawsze uważałam, że to jest beznaziejne głupie i ogolnie do d**y. nienawidze byc wyśmiewana...i tego się własnie bałam...wiesz jak mi dreszcze chodzą po przeczytaniu tego
a może ktoś mnie odkryje i zarobie na wycieczke do Australii?
Michael Scofield
cudowne..
aż sie rozmarzyłam czytając to wszystko..
aż sie rozmarzyłam czytając to wszystko..
Michael Scofield
Posty: 1452
Rejestracja: 2007-09-25, 21:11
tanira szacun dla ciebie
moze sie nie rozplakalem ale cie normalnie podziwiam ;*
P.S. kurffa no nie chce mi gadu dzialac <wnerw>
P.S. kurffa no nie chce mi gadu dzialac <wnerw>
Michael Scofield
cieszy mnie to ogromnie że wam się podoba
moje wy skarby :*
Mahone
Posty: 704
Rejestracja: 2008-01-01, 14:49
Jeszcze tego nie uczyniłam, ale Wasze komentarze skutecznie zachęciły mnie do przeczytania całej historii

Michael Scofield
Posty: 1452
Rejestracja: 2007-09-25, 21:11
Babydoll, pewnie ze warto oj warto xD
Michael Scofield
oooOOOooo.. Tanira jesteś
wrzucaj kolejną część
:D
Michael Scofield
muszę ja najpierw napisać ^^
Mahone
Posty: 682
Rejestracja: 2007-12-01, 22:29
Pisz, pisz bo tutaj fani czekają z niecierpliwościąTanira pisze:muszę ja najpierw napisać ^^
Fernando Sucre
Posty: 389
Rejestracja: 2007-10-08, 22:03
<tu Mariusz Mix Kolanko, stoję obok gmachu TaniraTV, przed któłrym stoi tłum fanów z transparentami w rękach krzycząc "BUNT!!! BUNT!!!" sytuacja wygląda groźnie, zbiera się policja, która dostała ostrzeżenie dotyczące ewentualnych zamieszek > dziękujemy ci Mariuszu za zdanie relacji, jak widzimy Ann(a) znana tez jako Tanira nie ma łatwego życia, dla Faktów Morgoth1993

Michael Scofield
hahaha
BUNT! BUNT! - krzyczy rozszalały tłum, a ja stoję obok samej Taniry, założycielki stacji TaniraTV. Tanira. Jak idą przygotowania do emisji kolejnego odcinka?
Michael Scofield
eee tak..idą...wolno ale idą...gdzieś nam się zawieruszył Żejms Łistler najprawdopodobniej zaplątał się w jakieś coś więc pędzimy szukać tego niezrównowazonego psychicznie człowieka. Powiem tylko że już jest 1 strona ^^ *krzyczy ostatkiem sił odciągana od mikrofonu*
Michael Scofield
- nad czym tak myślisz? – zapytał Mike gdy siedzieliśmy w nagrzanym samochodzie w centrum Panamy.
Nie odpowiedziałam. Nie odzywałam się w ogóle odkąd opuściliśmy Sonę. Wbiłam wzrok w stragan, który stał w palącym słońcu.
- a tak w ogóle to co to był za facet? – nie dawał za wygraną.
Linc nie reagował. Spojrzałam w boczne lusterko. Patrzył na mnie ale nic nie mówił. Nienawidziłam tego wzroku. On jak mało kto umiał wyczytać z mojej twarzy wszystko. Kosmyk włosów opadł mi na twarz zasłaniając oczy. Odwróciłam wzrok od lusterka i znowu wlepiłam oczy w ten sam stragan.
- on uratował mi Zycie…- wyszeptałam czując na sobie teraz wzrok obu braci – po tym jak mnie zostawiliście.
- to nie tak…- zaczął Mike ale Lincoln uciszył go ręką.
- o nie – pomyślałam – tym razem twoja cudowna metoda wychowawcza „mów ja ci nie będę przeszkadzał” nie zadziała.
Zawsze tak robił. Zawsze pozwalał mi mówić. Nigdy nie uciszał ale za to gdy skończyłam wyrzucać z siebie słowa pełne żalu do otaczającego świata głosił kazanie o właściwym postępowaniu. Teraz nie miałam jednak ochoty mówić o tym co przeżyłam gdy zobaczyłam „zwłoki” mojego ukochanego brata w telewizji. Nie miałam ochoty mówić o tym co czułam gdy mnie zostawili. Nie miałam ochoty mówić o tym co się ze mną działo gdy zobaczyłam Johna leżącego w kałuży krwi. A tym bardziej nie chciałam im mówić o Jamesie.
- twój nowy super bohater? – zapytał z wyraźną pogarda Michael.
Milczałam. Mike nigdy nie pogodził się z tym, że był tym drugim bratem. Miał żal, że to nie jego prosiłam o pomoc gdy było mi ciężko.
Zapanowała cisza…Tak zbawienna cisza…
- mogę wiedzieć na kogo czekamy? – zapytałam ale po chwili dostałam odpowiedz na moje pytanie.
Drzwi od samochodu się otwarły i obok mnie usiadła ona. Nasze spojrzenia się spotkały. Byłam taka jak wtedy gdy ostatni raz ją widziałam. Uśmiechnęła się do mnie promiennie. Nie odwzajemniłam uśmiechu. Spojrzałam na Michaela.
- zastanawiam się dlaczego mój brat sprowadził cię tutaj? – mówiłam do niej jednak patrzyłam na Mikea – odpowiesz mi na to pytanie Saro? – zwróciłam się w jej stronę.
- czy mój brat zatracił świadomość i mimo tego, że możesz zginąć, sprowadził się tutaj by mieć cię blisko?
Nie odpowiedziała. Patrzyła na mnie tymi pięknymi oczami i milczała.
- dziewczyn jaka ty jesteś głupia – wyszeptałam
- Ann nie przeginaj struny – wysyczał Mike
- dlaczego ty myślisz tylko osobie?! – krzyknęłam – ona może tu zginąć! Sprowadziłeś ją do tego piekła żeby mieć się do kogo przytulić w nocy?!
- sprowadziłem bo ją kocham! – ryknął odwracając sie w moją stronę.
Zapadła cisza.
- szkoda tylko, że mnie musiał tu sprowadzić zupełnie obcy facet – szepnęłam i wysiadłam z samochodu.
Słyszałam za sobą krzyki ale nie zwracałam na nie uwagi. Weszłam w jakąś boczną, opuszczoną uliczkę. Oparłam się o ścianę o zsunęłam w dół. Ogarnęło mnie dziwne uczucie, że James kocha mnie bardziej niż własny brat. Nagle z rozmyśleń wyrwał mnie ten pełen pewności siebie głos.
- nie wiedziałem, że spotkamy się w takich okolicznościach.
Spojrzałam w górę i automatycznie podniosłam się z ziemi.
T-Bag.
- zostaw mnie…- wyszeptałam przesuwając się delikatnie w stronę ulicy.
- kochanie…stęskniłem się za tobą…- wyszeptał i wyciągnął do mnie rękę.
- ja za tobą wcale…
W jego oczach zobaczyłam ogień. Diabelski ogień.
Wiedziałam, że robię źle ale to było jedyne wyjście.
Rzuciłam się pędem w strone samochodu Michaela. Głupia myślałam, ze zdążę. Wybiegłam na ulice gdy poczułam jak chwyta mnie mocno za ramiona.
- MICHAEL! – krzyknęłam.
Nasze spojrzenia się spotkały jeszcze zanim T-Bag wepchnął mnie do samochodu.
- to byłą najgorsza decyzja w twoim zasranym życiu! – ryknął i ruszył przed siebie z takim impetem, że prawie zderzyłam się z deską rozdzielczą. Widziałam w lusterku, że jadą za nami.
- Teddy…błagam wypuść mnie…MICHAEL!
Poczułam zimną stal przy skroni i usłyszałam odgłos odbezpieczanego pistoletu.
- jeszcze raz krzykniesz a odstrzelę ci łeb – wysyczał gdy wyjechaliśmy z miasta.
Przez łzy zobaczyłam jakiś gęsto zarośnięty teren. Las…
Zatrzymaliśmy się przed jakims starym budynkiem, który w otoczeniu drzew był prawie niewidoczny.
T-Bag wysiadł trzaskając drzwiami. Miałam cichą nadzieję, że mnie zostawił. Po chwili poczułam jak chwyta mnie za włosy i wyciąga na siłę z samochodu.
- ty dzi**o – szeptał – ze mną się tak nie pogrywa.
Zaciągnął mnie do środka budynku i wepchnął do jakiegoś pokoju.
- zaraz wrócę…- wyszeptał i trzasnął drzwiami.
To brzmiało jak wyrok śmierci.
Osunęłam się po ścianie i zaczęłam płakać.
- albo idziesz ze mną albo tu zginiesz.
Usłyszałam cichy szept. Znajomy szept.
- Alex? – zapytałam podnosząc głowe i ocierając łzy.
Spojrzałam w jego oczy.
- pomóz mi błagam…- wyszeptałam i bez wahania podałam mu rękę,
- tylko spokojnie…wyciągnę cię stąd tylko musisz mi zaufać.
Wyszliśmy cicho z pokoju. Nigdzie nie było T-Baga.
Po chwili usłyszałam szyderczy śmiech.
- niby agent a taki głupi…- wyszeptał T-Bag
- niby człowiek kochający prawdziwą miłością…- głos Michaela był jak zbawienie.
Już nic się nie stanie…już nic…
Strzał.
Wyrwałam się Alexowi i wybiegłam z budynku. Miałam gdzieś to czy ktoś mi zaraz wpakuje kulke w tył głowy.
Wpadłam w ramiona jakiegoś policjanta.
Odwróciłam głowę i zobaczyłam jak wpychają Michaela i Alexa do furgonetki.
Moje oczy ogarnęło nagłe przerażenie.
- gdzie… - zapytałam ale przerwał mi.
- Sona…
„Powiedz czy jest raj?
Powiedz czy jest?
I czy kiedyś będę mogła tam wejść?
Powiedz czy jest raj?
No powiedz, że tak…
A on tulił tylko mnie we łzach…”
***
Taka mała innowacja.
Trailer xD
- jak się czujesz? Zapytałam dotykając jego ręki.
Nie odpowiedział.
- uratowałeś mi życie…
- to był mój obowiązek.
- kiedy wyjdziesz?
- kiedy wyciągnę stąd pewnego człowieka, którego znasz.
- Alexa?
Zaśmiał się cicho i puścił moją dłoń.
- Jamesa Whistlera
Nie odpowiedziałam. Nie odzywałam się w ogóle odkąd opuściliśmy Sonę. Wbiłam wzrok w stragan, który stał w palącym słońcu.
- a tak w ogóle to co to był za facet? – nie dawał za wygraną.
Linc nie reagował. Spojrzałam w boczne lusterko. Patrzył na mnie ale nic nie mówił. Nienawidziłam tego wzroku. On jak mało kto umiał wyczytać z mojej twarzy wszystko. Kosmyk włosów opadł mi na twarz zasłaniając oczy. Odwróciłam wzrok od lusterka i znowu wlepiłam oczy w ten sam stragan.
- on uratował mi Zycie…- wyszeptałam czując na sobie teraz wzrok obu braci – po tym jak mnie zostawiliście.
- to nie tak…- zaczął Mike ale Lincoln uciszył go ręką.
- o nie – pomyślałam – tym razem twoja cudowna metoda wychowawcza „mów ja ci nie będę przeszkadzał” nie zadziała.
Zawsze tak robił. Zawsze pozwalał mi mówić. Nigdy nie uciszał ale za to gdy skończyłam wyrzucać z siebie słowa pełne żalu do otaczającego świata głosił kazanie o właściwym postępowaniu. Teraz nie miałam jednak ochoty mówić o tym co przeżyłam gdy zobaczyłam „zwłoki” mojego ukochanego brata w telewizji. Nie miałam ochoty mówić o tym co czułam gdy mnie zostawili. Nie miałam ochoty mówić o tym co się ze mną działo gdy zobaczyłam Johna leżącego w kałuży krwi. A tym bardziej nie chciałam im mówić o Jamesie.
- twój nowy super bohater? – zapytał z wyraźną pogarda Michael.
Milczałam. Mike nigdy nie pogodził się z tym, że był tym drugim bratem. Miał żal, że to nie jego prosiłam o pomoc gdy było mi ciężko.
Zapanowała cisza…Tak zbawienna cisza…
- mogę wiedzieć na kogo czekamy? – zapytałam ale po chwili dostałam odpowiedz na moje pytanie.
Drzwi od samochodu się otwarły i obok mnie usiadła ona. Nasze spojrzenia się spotkały. Byłam taka jak wtedy gdy ostatni raz ją widziałam. Uśmiechnęła się do mnie promiennie. Nie odwzajemniłam uśmiechu. Spojrzałam na Michaela.
- zastanawiam się dlaczego mój brat sprowadził cię tutaj? – mówiłam do niej jednak patrzyłam na Mikea – odpowiesz mi na to pytanie Saro? – zwróciłam się w jej stronę.
- czy mój brat zatracił świadomość i mimo tego, że możesz zginąć, sprowadził się tutaj by mieć cię blisko?
Nie odpowiedziała. Patrzyła na mnie tymi pięknymi oczami i milczała.
- dziewczyn jaka ty jesteś głupia – wyszeptałam
- Ann nie przeginaj struny – wysyczał Mike
- dlaczego ty myślisz tylko osobie?! – krzyknęłam – ona może tu zginąć! Sprowadziłeś ją do tego piekła żeby mieć się do kogo przytulić w nocy?!
- sprowadziłem bo ją kocham! – ryknął odwracając sie w moją stronę.
Zapadła cisza.
- szkoda tylko, że mnie musiał tu sprowadzić zupełnie obcy facet – szepnęłam i wysiadłam z samochodu.
Słyszałam za sobą krzyki ale nie zwracałam na nie uwagi. Weszłam w jakąś boczną, opuszczoną uliczkę. Oparłam się o ścianę o zsunęłam w dół. Ogarnęło mnie dziwne uczucie, że James kocha mnie bardziej niż własny brat. Nagle z rozmyśleń wyrwał mnie ten pełen pewności siebie głos.
- nie wiedziałem, że spotkamy się w takich okolicznościach.
Spojrzałam w górę i automatycznie podniosłam się z ziemi.
T-Bag.
- zostaw mnie…- wyszeptałam przesuwając się delikatnie w stronę ulicy.
- kochanie…stęskniłem się za tobą…- wyszeptał i wyciągnął do mnie rękę.
- ja za tobą wcale…
W jego oczach zobaczyłam ogień. Diabelski ogień.
Wiedziałam, że robię źle ale to było jedyne wyjście.
Rzuciłam się pędem w strone samochodu Michaela. Głupia myślałam, ze zdążę. Wybiegłam na ulice gdy poczułam jak chwyta mnie mocno za ramiona.
- MICHAEL! – krzyknęłam.
Nasze spojrzenia się spotkały jeszcze zanim T-Bag wepchnął mnie do samochodu.
- to byłą najgorsza decyzja w twoim zasranym życiu! – ryknął i ruszył przed siebie z takim impetem, że prawie zderzyłam się z deską rozdzielczą. Widziałam w lusterku, że jadą za nami.
- Teddy…błagam wypuść mnie…MICHAEL!
Poczułam zimną stal przy skroni i usłyszałam odgłos odbezpieczanego pistoletu.
- jeszcze raz krzykniesz a odstrzelę ci łeb – wysyczał gdy wyjechaliśmy z miasta.
Przez łzy zobaczyłam jakiś gęsto zarośnięty teren. Las…
Zatrzymaliśmy się przed jakims starym budynkiem, który w otoczeniu drzew był prawie niewidoczny.
T-Bag wysiadł trzaskając drzwiami. Miałam cichą nadzieję, że mnie zostawił. Po chwili poczułam jak chwyta mnie za włosy i wyciąga na siłę z samochodu.
- ty dzi**o – szeptał – ze mną się tak nie pogrywa.
Zaciągnął mnie do środka budynku i wepchnął do jakiegoś pokoju.
- zaraz wrócę…- wyszeptał i trzasnął drzwiami.
To brzmiało jak wyrok śmierci.
Osunęłam się po ścianie i zaczęłam płakać.
- albo idziesz ze mną albo tu zginiesz.
Usłyszałam cichy szept. Znajomy szept.
- Alex? – zapytałam podnosząc głowe i ocierając łzy.
Spojrzałam w jego oczy.
- pomóz mi błagam…- wyszeptałam i bez wahania podałam mu rękę,
- tylko spokojnie…wyciągnę cię stąd tylko musisz mi zaufać.
Wyszliśmy cicho z pokoju. Nigdzie nie było T-Baga.
Po chwili usłyszałam szyderczy śmiech.
- niby agent a taki głupi…- wyszeptał T-Bag
- niby człowiek kochający prawdziwą miłością…- głos Michaela był jak zbawienie.
Już nic się nie stanie…już nic…
Strzał.
Wyrwałam się Alexowi i wybiegłam z budynku. Miałam gdzieś to czy ktoś mi zaraz wpakuje kulke w tył głowy.
Wpadłam w ramiona jakiegoś policjanta.
Odwróciłam głowę i zobaczyłam jak wpychają Michaela i Alexa do furgonetki.
Moje oczy ogarnęło nagłe przerażenie.
- gdzie… - zapytałam ale przerwał mi.
- Sona…
„Powiedz czy jest raj?
Powiedz czy jest?
I czy kiedyś będę mogła tam wejść?
Powiedz czy jest raj?
No powiedz, że tak…
A on tulił tylko mnie we łzach…”
***
Taka mała innowacja.
Trailer xD
- jak się czujesz? Zapytałam dotykając jego ręki.
Nie odpowiedział.
- uratowałeś mi życie…
- to był mój obowiązek.
- kiedy wyjdziesz?
- kiedy wyciągnę stąd pewnego człowieka, którego znasz.
- Alexa?
Zaśmiał się cicho i puścił moją dłoń.
- Jamesa Whistlera
Michael Scofield
Kochanie ;*
Alex miodny, Majkel cudo, chociaż jest wredny,
ogardliwy:, upierdliwy itede, ale I TAK jest fantastyczny, Linc u Ciebie wyszedł na człowieka...Teddy do odstrzału, i dobrze...trailer cudny w połączeniu z tym esemesowym wymiata w kosmos, orbitę i chybą narobię pod siebie jak będę to czytać xD;*
Alex miodny, Majkel cudo, chociaż jest wredny,
Michael Scofield
o ja o ja jest akcja!! opłacało się tyle czekać! nawet Linc jest w Twoim opowiadaniu zarąbisty..! XD no i jedziemy do Sony xD
Michael Scofield
świetne i w końcu Alex się pojawił ..taki był bohaterski..rzeczywiście z Michaela zrobiłas takiego wrednego upirdliwego brata. odcinek cudowny ;* ja kcem więcej 
Michael Scofield
Posty: 1452
Rejestracja: 2007-09-25, 21:11
jezuuuu
to bylo cudne, miodne, boskie, zajebis*e, za mocne, switne, po prostu masakłaaaaa 
ja kcem wiecej ;***
ja kcem wiecej ;***
John Abruzzi
o ja...... umarłam
zajedwabiste... 
Mahone
Posty: 682
Rejestracja: 2007-12-01, 22:29
Wow, boskie
. T-bag powrócił w swoim wielkim stylu
. O, i jednak Alex potrafi być dobry w Twoim opowiadaniu xD.
Fernando Sucre
Posty: 389
Rejestracja: 2007-10-08, 22:03
zajedwabiste
dobre 
Tanira jest dobrze^^ choc stracilo troche TEGO
po pojmaniu Whistlera
Narazie tłum spod gmachu TaniraTV sie wycofał
Tanira jest dobrze^^ choc stracilo troche TEGO
Narazie tłum spod gmachu TaniraTV sie wycofał
Michael Scofield
dla mnie to było beznadziejne...ciekawe co powiedzie jak bedzie reszta 
Michael Scofield
pewnie to samo co teraz ;-)
ja sie zgadzam z reszta: bardzo fajnie zalatwilas akcje, NAWET Linc (ktorego normalnie nie lubie) wydal mi sie ludzki, Alex jak zwykle genialny, z Michaela zrobilas takiego nadopiekunczego brata a kwestia T-Baga rozwiazana cudnie.
i teraz czekac na nastepny odcinek trzeba
ja sie zgadzam z reszta: bardzo fajnie zalatwilas akcje, NAWET Linc (ktorego normalnie nie lubie) wydal mi sie ludzki, Alex jak zwykle genialny, z Michaela zrobilas takiego nadopiekunczego brata a kwestia T-Baga rozwiazana cudnie.
i teraz czekac na nastepny odcinek trzeba
Michael Scofield
Ja pierdziele,,,już cię więcej nie pochwalę...dla mnie to było beznadziejne...ciekawe co powiedzie jak bedzie reszta
;P