Ponieważ prosiłam o radę w innym temacie a nikt mi nic nie poradził:<, wiec musiałam zebrac sie w sobie, podjąc decyzję i samodzielnie wybrać film na seans weekendowy. W koncu wybrałam 2 filmy z tego wszystkiego :-> z czego jeden zasługuje na odnotowanie w tymże temacie ;]
'American History X'
Świeeeeeeeetny film. Wcale taki nie najnowszy, bo z 1998 roku. Być może kiedyś go nawet widziałam w telewizji, ale pewnie byłam zaćmiona jakimiś glupotami i nie zwróciłam na niego uwagi...^^
W dużym skrócie film opowiada historię Dereka- amerykańskiego neonazisty...'jakby przywódcy' zorganizowanej grupy skinheadów. Z tym, ze jest to własciwie nie tylko historia tej postaci, ale całej jego rodziny, z dużym udziałem jego młodszego brata-Daniela. Derek trafia do więzienia za zabójstwo 2 Murzynów. Daniel idzie jednak w jego ślady, dołącza do skinheadow itd...Nie chce zdradzać więcej szczegółów, bo jeśli ktoś nie oglądał to mogę popsuć zabawę
Film jest naprawdę godny polecenia. Ciekawie zrealizowany i nakręcony. Większa część wydarzeń przedstawiona jest z perspektywy Daniela, piszącego karne^^ opowiadanie o swoim bracie. Sceny z przeszłości, ze zdarzeń sprzed aresztowania Dereka, potem z jego pobytu w więzeniu, przedstawione są w czarno-białym kolorze. Ale nie tylko sposób realizacji jest warty uwagi. Przede wszystkim opowiedziana w nim historia robi wrażenie! Osobiście bardzo interesują mnie tego typu filmy, poruszające problem m.in. neonazizmu, z tym, że sięgając po niego i wiedzą przy tym mniej więcej jak ułoży się akcja, trochę obawiałam się, że film będzie nadmuchany tym irytującym amerykańskim patosem^^. Teraz musze przyznać, że nie bylo aż tak zle. Postacie zostały bardzo realistycznie ukształtowane, problem nienawisci mniedzy białymi i czarnymi również. Szczególną zaletą filmu jest dla mnie gra Edwarda Nortona. Baaaardzo lubię tego aktora, od czasu Fight Clubu jest jednym z moich ulubionych, tutaj tez swietnie wcielił się w postac Dereka. W ogole sam jego wygląd trochę mnie zaskoczył ( ogolona głowa, swastyka na piesi, 'dopakowana' budowa ciała^^), ale pozytywnie. Norton ma dość charakterystyczną urodę- dla mnie trochę 'ciapowatą'^^ i zawsze, gdy gra jakieś silne, dominujące rolę coś mi w nim trochę nie pasuje , ale tutaj jednak nie miałam takiego wrażenia.
< nawiasem mówiąc - bo to bardziej nadaje się do tematu o wzdychaniu- gdy mu włosy odrosły, wyglądał bosko^^. Dzien wczesniej widziałam Jezdza Apokalipsy z pięknym, slicznym i wspaniałym Deppem, który przeciez swoja urodą zostawia Nortona w tyle^^, to jednak ten drugi zbudził we mnie większe emocje, cięzko powiedziec czemu xD >
American History to oczywiscie dramat, o czym przekonuje zakończenie. Dla mnie dość zaskakujace. Spodziewałam sie czegos innego. W ogole przez jakies 15 ostatnich minut, ponieważ wszystko na to wskazywało, wyczekiwałam tylko kiedy nastąpi ten 'krytyczny' moment^^ No i w koncu się doczekałam, z tym, ze dotyczył on nie tej osoby, której się spodziewałam;] Samo zakonczenie jest trochę melodramatyczne, ale ponieważ dla mnie było sporym zaskoczeniem, dlatego też specjalnie ten lekko sztuczny nastrój aż tak nie raził w oczy.
Aha...mimo, ze tak jak pisałam, film nie konczy się zbyt szczęśliwie, a przez cały czas trwania także raczej nie daje powodów do radości, to jednak było kilka scen, ktore mnie totalnie rozbawiły. A to dzieki postaci pewnego goscia, z którym Derek pracował w pralni w więzieniu
Polecam, naprawdę polecam ten film! Na mnie zrobił duże wrażenie i szybko stał się jednym z moich ulubionych
