Świeżak
aa sierociniec... oglądałam w kinie
nawet nienajgorszy, zakonczenie ciekawe nawet, ale strasznych rzeczy nie ma xD
nawet nienajgorszy, zakonczenie ciekawe nawet, ale strasznych rzeczy nie ma xD
Michael Scofield
Posty: 3654
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12
'Ciekawy przypadek Benjamina Buttona'
Świetny film. Moj ulubiony reżyser David Fincher nie zawiódł i tym razem
Bardzo ciekawa historia, opowiedziana w oryginalny sposób. I nie chodzi mi już nawet o ten sam pomysł stworzenia bohatera, który rodzi sie starcem a umiera, będąc niemowlęciem...
Ale o to jak na poszczególnych etapach umiejętnie wykreowano zachowanie głównej postaci. Mimo, że widzimy na ekranie pomarszczonego starca, w jego zachowaniu bez problemu można odnaleźć młodego chłopca, nie umiem tego opisać słowami, ale naprawdę wyszło im to rewelacyjnie.
Film zrobiony jest z dużym rozmachem. Pojawiają się piękne widoki, jak wschód słońca nad linią morza, cudownie unosząca się mgła wieczorem, w tle słyszymy muzykę, oddającą klimat czasów, o ktorych ten film opowiada.
Przy tym wszystkim jednak 'Ciekawy przypadek...' nie 'narzuca' się widzom. Często w amerykańskich produkcjach drażni mnie taka wyraźna pompatyczność, aż do przesady...Tutaj tego nie odczułam. Mnóstwo jest tu życiowych mądrości, które wyrażone są jednak w dość subtelny sposób, komponują się dobrze z całością. Widać, że twórcy nie poszli w dosłowność, nie starali się na siłę przekazać jakiejś myśli.
Gra aktorów także zrobiła na mnie wrażenie. Wg mnie Brad Pitt sprawdził się w roli Benjamina. Zagrał bardzo realistycznie. Dodatkowo efekt wzmocniła kapitalna charakteryzacja ;] Oskar w tej kategorii jak najbardziej zasłużony ;] Gra Cate Blanchett również bardzo dobra. Jej postać wniosła wiele emocji do fabuly filmu, a sceny baletowe z jej udziałem niezle urozmaiciły ogólny obraz.
Ogólnie film zrobil na mnie duuuuuże wrażenie. Zakończył się dramatycznie, ale ma jednak pozytywną wymowę. Naprawdę godny uwagi. Nie wiem czy moje kategorie rozpoznawania nadmiernego sentymentalizmu się 'stępiły', ale nie zauważyłam w nim tego negatywnego zjawiska. Jak pisalam wyżej, film nie 'narzuca się' z przekazem widzom, zamiast bezpośredności operuje umiejętnie zauważalnymi półśrodkami i to jedna z jego największych zalet w moim odczuciu.
Piękny, stonowany i mądry film.
Świetny film. Moj ulubiony reżyser David Fincher nie zawiódł i tym razem
Bardzo ciekawa historia, opowiedziana w oryginalny sposób. I nie chodzi mi już nawet o ten sam pomysł stworzenia bohatera, który rodzi sie starcem a umiera, będąc niemowlęciem...
Film zrobiony jest z dużym rozmachem. Pojawiają się piękne widoki, jak wschód słońca nad linią morza, cudownie unosząca się mgła wieczorem, w tle słyszymy muzykę, oddającą klimat czasów, o ktorych ten film opowiada.
Przy tym wszystkim jednak 'Ciekawy przypadek...' nie 'narzuca' się widzom. Często w amerykańskich produkcjach drażni mnie taka wyraźna pompatyczność, aż do przesady...Tutaj tego nie odczułam. Mnóstwo jest tu życiowych mądrości, które wyrażone są jednak w dość subtelny sposób, komponują się dobrze z całością. Widać, że twórcy nie poszli w dosłowność, nie starali się na siłę przekazać jakiejś myśli.
Gra aktorów także zrobiła na mnie wrażenie. Wg mnie Brad Pitt sprawdził się w roli Benjamina. Zagrał bardzo realistycznie. Dodatkowo efekt wzmocniła kapitalna charakteryzacja ;] Oskar w tej kategorii jak najbardziej zasłużony ;] Gra Cate Blanchett również bardzo dobra. Jej postać wniosła wiele emocji do fabuly filmu, a sceny baletowe z jej udziałem niezle urozmaiciły ogólny obraz.
Ogólnie film zrobil na mnie duuuuuże wrażenie. Zakończył się dramatycznie, ale ma jednak pozytywną wymowę. Naprawdę godny uwagi. Nie wiem czy moje kategorie rozpoznawania nadmiernego sentymentalizmu się 'stępiły', ale nie zauważyłam w nim tego negatywnego zjawiska. Jak pisalam wyżej, film nie 'narzuca się' z przekazem widzom, zamiast bezpośredności operuje umiejętnie zauważalnymi półśrodkami i to jedna z jego największych zalet w moim odczuciu.
Piękny, stonowany i mądry film.
Michael Scofield
Od tygodnia sie zachwycam Gladiatorem. Widziałam juz ten film jakies 3 lata temu, jednak nie caly. Rewelacyjnie nakrecony przez Ridleya Scotta. Mozna wrecz poczuc atmosfere walk Gladiatorów. Świetnie zagrane role Maximusa i Commodusa. Film zasłużenie otrzymal te 5 Oscarów. No i soundtrack! Chyba jeden z najlepszych jakie kiedykolwiek powstaly.
John Abruzzi
No Gladiator na mnie też wywarł badzo duże wrażenie. Nigdy nie zapomne jak pierwszy raz go oglądałem i już sam początek wywołał u mnie taką minę:
. Mogę nawet powiedzieć, że gdyby nie taki początek to cały film nie ciekawił by mnie tak bardzo bo ogólnie to nie przepadam za takimi filmami. Zasadniczo to nawet nie wiedziałem, że dostał on 5 Oskarów. Jak bym jeszcze wiedział za co to bym mógł się wypowiedzieć czy zasłużenie czy nie.
Drabina Jakubowa to kolejny film, który wywarł na mnie wrażenie, może nawet większe niż w przypadku Gladiatora. Spodziewałem się lekkiego horroru jakich pełno teraz można oglądać a tu taka niespodzianka. Scena w wannie choć sama w sobie straszna nie była, ale emocje wywoływała ogromne. No i te wspomnienia z wojny, człowiek się zastanawiał co tam się wydarzyło. Dobrze, że wyjaśnili to dopiero pod koniec, dzięki temu oglądało się z zaciekawieniem.
Wspomnieć tutaj mogę jeszcze Pojutrze. Chociaż film w rankingu jest u mnie niżej niż poprzednie, ale też jest warty obejrzenia. Jest to taka jakby wizja końca świata, chociaż tak na prawdę to nie był koniec świata. Efekty specjalne genialne i to głównie dzięki nim w ogóle ten film został tutaj przeze mnie wspomniany.
Drabina Jakubowa to kolejny film, który wywarł na mnie wrażenie, może nawet większe niż w przypadku Gladiatora. Spodziewałem się lekkiego horroru jakich pełno teraz można oglądać a tu taka niespodzianka. Scena w wannie choć sama w sobie straszna nie była, ale emocje wywoływała ogromne. No i te wspomnienia z wojny, człowiek się zastanawiał co tam się wydarzyło. Dobrze, że wyjaśnili to dopiero pod koniec, dzięki temu oglądało się z zaciekawieniem.
Wspomnieć tutaj mogę jeszcze Pojutrze. Chociaż film w rankingu jest u mnie niżej niż poprzednie, ale też jest warty obejrzenia. Jest to taka jakby wizja końca świata, chociaż tak na prawdę to nie był koniec świata. Efekty specjalne genialne i to głównie dzięki nim w ogóle ten film został tutaj przeze mnie wspomniany.
Sara Tancredi
Enya - Now we are free GladiatorNo i soundtrack! Chyba jeden z najlepszych jakie kiedykolwiek powstaly.
Michael Scofield
Posty: 3654
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12
Ponieważ prosiłam o radę w innym temacie a nikt mi nic nie poradził:<, wiec musiałam zebrac sie w sobie, podjąc decyzję i samodzielnie wybrać film na seans weekendowy. W koncu wybrałam 2 filmy z tego wszystkiego :-> z czego jeden zasługuje na odnotowanie w tymże temacie ;]
'American History X'
Świeeeeeeeetny film. Wcale taki nie najnowszy, bo z 1998 roku. Być może kiedyś go nawet widziałam w telewizji, ale pewnie byłam zaćmiona jakimiś glupotami i nie zwróciłam na niego uwagi...^^
W dużym skrócie film opowiada historię Dereka- amerykańskiego neonazisty...'jakby przywódcy' zorganizowanej grupy skinheadów. Z tym, ze jest to własciwie nie tylko historia tej postaci, ale całej jego rodziny, z dużym udziałem jego młodszego brata-Daniela. Derek trafia do więzienia za zabójstwo 2 Murzynów. Daniel idzie jednak w jego ślady, dołącza do skinheadow itd...Nie chce zdradzać więcej szczegółów, bo jeśli ktoś nie oglądał to mogę popsuć zabawę
Film jest naprawdę godny polecenia. Ciekawie zrealizowany i nakręcony. Większa część wydarzeń przedstawiona jest z perspektywy Daniela, piszącego karne^^ opowiadanie o swoim bracie. Sceny z przeszłości, ze zdarzeń sprzed aresztowania Dereka, potem z jego pobytu w więzeniu, przedstawione są w czarno-białym kolorze. Ale nie tylko sposób realizacji jest warty uwagi. Przede wszystkim opowiedziana w nim historia robi wrażenie! Osobiście bardzo interesują mnie tego typu filmy, poruszające problem m.in. neonazizmu, z tym, że sięgając po niego i wiedzą przy tym mniej więcej jak ułoży się akcja, trochę obawiałam się, że film będzie nadmuchany tym irytującym amerykańskim patosem^^. Teraz musze przyznać, że nie bylo aż tak zle. Postacie zostały bardzo realistycznie ukształtowane, problem nienawisci mniedzy białymi i czarnymi również. Szczególną zaletą filmu jest dla mnie gra Edwarda Nortona. Baaaardzo lubię tego aktora, od czasu Fight Clubu jest jednym z moich ulubionych, tutaj tez swietnie wcielił się w postac Dereka. W ogole sam jego wygląd trochę mnie zaskoczył ( ogolona głowa, swastyka na piesi, 'dopakowana' budowa ciała^^), ale pozytywnie. Norton ma dość charakterystyczną urodę- dla mnie trochę 'ciapowatą'^^ i zawsze, gdy gra jakieś silne, dominujące rolę coś mi w nim trochę nie pasuje , ale tutaj jednak nie miałam takiego wrażenia.
< nawiasem mówiąc - bo to bardziej nadaje się do tematu o wzdychaniu- gdy mu włosy odrosły, wyglądał bosko^^. Dzien wczesniej widziałam Jezdza Apokalipsy z pięknym, slicznym i wspaniałym Deppem, który przeciez swoja urodą zostawia Nortona w tyle^^, to jednak ten drugi zbudził we mnie większe emocje, cięzko powiedziec czemu xD >
American History to oczywiscie dramat, o czym przekonuje zakończenie. Dla mnie dość zaskakujace. Spodziewałam sie czegos innego. W ogole przez jakies 15 ostatnich minut, ponieważ wszystko na to wskazywało, wyczekiwałam tylko kiedy nastąpi ten 'krytyczny' moment^^ No i w koncu się doczekałam, z tym, ze dotyczył on nie tej osoby, której się spodziewałam;] Samo zakonczenie jest trochę melodramatyczne, ale ponieważ dla mnie było sporym zaskoczeniem, dlatego też specjalnie ten lekko sztuczny nastrój aż tak nie raził w oczy.
Aha...mimo, ze tak jak pisałam, film nie konczy się zbyt szczęśliwie, a przez cały czas trwania także raczej nie daje powodów do radości, to jednak było kilka scen, ktore mnie totalnie rozbawiły. A to dzieki postaci pewnego goscia, z którym Derek pracował w pralni w więzieniu
Polecam, naprawdę polecam ten film! Na mnie zrobił duże wrażenie i szybko stał się jednym z moich ulubionych
'American History X'
Świeeeeeeeetny film. Wcale taki nie najnowszy, bo z 1998 roku. Być może kiedyś go nawet widziałam w telewizji, ale pewnie byłam zaćmiona jakimiś glupotami i nie zwróciłam na niego uwagi...^^
W dużym skrócie film opowiada historię Dereka- amerykańskiego neonazisty...'jakby przywódcy' zorganizowanej grupy skinheadów. Z tym, ze jest to własciwie nie tylko historia tej postaci, ale całej jego rodziny, z dużym udziałem jego młodszego brata-Daniela. Derek trafia do więzienia za zabójstwo 2 Murzynów. Daniel idzie jednak w jego ślady, dołącza do skinheadow itd...Nie chce zdradzać więcej szczegółów, bo jeśli ktoś nie oglądał to mogę popsuć zabawę
Film jest naprawdę godny polecenia. Ciekawie zrealizowany i nakręcony. Większa część wydarzeń przedstawiona jest z perspektywy Daniela, piszącego karne^^ opowiadanie o swoim bracie. Sceny z przeszłości, ze zdarzeń sprzed aresztowania Dereka, potem z jego pobytu w więzeniu, przedstawione są w czarno-białym kolorze. Ale nie tylko sposób realizacji jest warty uwagi. Przede wszystkim opowiedziana w nim historia robi wrażenie! Osobiście bardzo interesują mnie tego typu filmy, poruszające problem m.in. neonazizmu, z tym, że sięgając po niego i wiedzą przy tym mniej więcej jak ułoży się akcja, trochę obawiałam się, że film będzie nadmuchany tym irytującym amerykańskim patosem^^. Teraz musze przyznać, że nie bylo aż tak zle. Postacie zostały bardzo realistycznie ukształtowane, problem nienawisci mniedzy białymi i czarnymi również. Szczególną zaletą filmu jest dla mnie gra Edwarda Nortona. Baaaardzo lubię tego aktora, od czasu Fight Clubu jest jednym z moich ulubionych, tutaj tez swietnie wcielił się w postac Dereka. W ogole sam jego wygląd trochę mnie zaskoczył ( ogolona głowa, swastyka na piesi, 'dopakowana' budowa ciała^^), ale pozytywnie. Norton ma dość charakterystyczną urodę- dla mnie trochę 'ciapowatą'^^ i zawsze, gdy gra jakieś silne, dominujące rolę coś mi w nim trochę nie pasuje , ale tutaj jednak nie miałam takiego wrażenia.
< nawiasem mówiąc - bo to bardziej nadaje się do tematu o wzdychaniu- gdy mu włosy odrosły, wyglądał bosko^^. Dzien wczesniej widziałam Jezdza Apokalipsy z pięknym, slicznym i wspaniałym Deppem, który przeciez swoja urodą zostawia Nortona w tyle^^, to jednak ten drugi zbudził we mnie większe emocje, cięzko powiedziec czemu xD >
American History to oczywiscie dramat, o czym przekonuje zakończenie. Dla mnie dość zaskakujace. Spodziewałam sie czegos innego. W ogole przez jakies 15 ostatnich minut, ponieważ wszystko na to wskazywało, wyczekiwałam tylko kiedy nastąpi ten 'krytyczny' moment^^ No i w koncu się doczekałam, z tym, ze dotyczył on nie tej osoby, której się spodziewałam;] Samo zakonczenie jest trochę melodramatyczne, ale ponieważ dla mnie było sporym zaskoczeniem, dlatego też specjalnie ten lekko sztuczny nastrój aż tak nie raził w oczy.
Aha...mimo, ze tak jak pisałam, film nie konczy się zbyt szczęśliwie, a przez cały czas trwania także raczej nie daje powodów do radości, to jednak było kilka scen, ktore mnie totalnie rozbawiły. A to dzieki postaci pewnego goscia, z którym Derek pracował w pralni w więzieniu
Polecam, naprawdę polecam ten film! Na mnie zrobił duże wrażenie i szybko stał się jednym z moich ulubionych
Tweener
1) Szeregowiec Rayan
2) Gladiator
3) Troja
[ Dodano: 2009-06-01, 21:46 ]
2) Gladiator
3) Troja
[ Dodano: 2009-06-01, 21:46 ]
Dokladnie jak go zobacze w Tv to pozniej sciagam i moge ogladac go tygodniami rewelacja film xdedzik pisze:Od tygodnia sie zachwycam Gladiatorem. Widziałam juz ten film jakies 3 lata temu, jednak nie caly. Rewelacyjnie nakrecony przez Ridleya Scotta. Mozna wrecz poczuc atmosfere walk Gladiatorów. Świetnie zagrane role Maximusa i Commodusa. Film zasłużenie otrzymal te 5 Oscarów. No i soundtrack! Chyba jeden z najlepszych jakie kiedykolwiek powstaly.