Michael Scofield
obydwa są wgniatające w krzesło^^
Lincoln Burrows
no.... moje krzesło ledwo żyje xDxD
Sara Tancredi
Posty: 125
Rejestracja: 2008-01-24, 17:54
będe milczeć bo brak mi słów ;-)
Lincoln Burrows
jak każdemu kto to przeczytał....
T-Bag
Boskie ^^ czekam z niecierpliwością na więcej 
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
ale erotyk no Karolinko... xD
Michael Scofield
Lustro
Patrzę w lustro.
Odbija się w nim
moja twarz. Zmęczona życiem,
Oczy,
okrążone siateczką zmarszczek.
Usta,
spieczone od słów wysyczanych.
Włosy,
zniszczone przez codzienne tortury.
Twarz,
obraz nędzy i rozpaczy.
Głupie lustro.
Trzeba kupić nowe.
Miasto nocą...
Zasnęliśmy już
tym snem bez snów barwnych
niczym skrzydło motyla. W pastelach skąpanych.
Świat przycichł, ale tylko na chwilę.
Świat tłumiony przez emocje wzburzone
umysłów zbudzonych za wcześnie.
Miasto budzi się i idzie
na wędrówkę trudną i nocną,
ciężką i samotną.
Budynki lśnią tym światłem jaskrwym,
od gwiazd odbitym ludzkich,
co ich pełno w mieście.
Miasto nocą nie śpi wcale.
Patrzę w lustro.
Odbija się w nim
moja twarz. Zmęczona życiem,
Oczy,
okrążone siateczką zmarszczek.
Usta,
spieczone od słów wysyczanych.
Włosy,
zniszczone przez codzienne tortury.
Twarz,
obraz nędzy i rozpaczy.
Głupie lustro.
Trzeba kupić nowe.
Miasto nocą...
Zasnęliśmy już
tym snem bez snów barwnych
niczym skrzydło motyla. W pastelach skąpanych.
Świat przycichł, ale tylko na chwilę.
Świat tłumiony przez emocje wzburzone
umysłów zbudzonych za wcześnie.
Miasto budzi się i idzie
na wędrówkę trudną i nocną,
ciężką i samotną.
Budynki lśnią tym światłem jaskrwym,
od gwiazd odbitym ludzkich,
co ich pełno w mieście.
Miasto nocą nie śpi wcale.
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
omg...cudowne. :*mk95 pisze:Zasnęliśmy już
tym snem bez snów barwnych
niczym skrzydło motyla. W pastelach skąpanych.
C-Note
Mocno zakończone na koniec- prawdziwe.... i piękne.Głupie lustro.
Trzeba kupić nowe.
Michael Scofield
Obydwa są świetne^^
kurde jak Ty to robisz? Tylko pozazdrościć, że potrafisz tyle rzeczy ubrać w słowa :]
kurde jak Ty to robisz? Tylko pozazdrościć, że potrafisz tyle rzeczy ubrać w słowa :]
Michael Scofield
a tak samo przychodzi w nocy ;-) "Lustro" pisałam po analizie własnego odbicia dzisiaj ranoagulec pisze:kurde jak Ty to robisz?
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
ja do Ciebie zaraz jadę.Tak Cie będę torturować aż stwierdzisz że jesteś ładna bo to prawda.mk95 pisze:"Lustro" pisałam po analizie własnego odbicia dzisiaj rano
Michael Scofield
Ałć. A przy pomocy wanny i żelazka?Xaneta pisze:Tak Cie będę torturować aż stwierdzisz że jesteś ładna bo to prawda.
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
i wodymk95 pisze:Ałć. A przy pomocy wanny i żelazka?
skarbie jak bedzie trzeba to tak
Michael Scofield
Czyżby Żanetka chce być następczynią Paula?
Jestem zawsze z tobą.
W cieniu mrocznym ukryty,
czuwam nad tobą.
Twój samotny anioł.
Jestem przy tobie,
schowany w sercu.
Jestem zawsze
o jeden krok bliżej
od światła na skórze odbitego.
I zawsze słychać tylko szum skrzydeł.
Jestem zawsze z tobą.
W cieniu mrocznym ukryty,
czuwam nad tobą.
Twój samotny anioł.
Jestem przy tobie,
schowany w sercu.
Jestem zawsze
o jeden krok bliżej
od światła na skórze odbitego.
I zawsze słychać tylko szum skrzydeł.
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
PiB(pięknie i bosko
) ja sie nie zmienie w Paula xD Ja Ci chce tylko przetłumaczyc do rozumu xD
Michael Scofield
o jaa.. ten ostatni jest super. Bardzo mi się podoba^^
Michael Scofield
Klisza
Rozbierasz mnie wzrokiem.
Wodzisz swoimi wodnistymi oczami
po małym biuście
i zgarbionych, piegowatych plecach.
I to bezkarnie.
Patrzysz na moją bliznę na nodze,
zazwyczaj szczelnie ukrytą
przed spojrzeniami wścibskimi.
Gapisz się na moje pośladki,
na niewykształcone ciało kobiece.
Gwałcisz mnie wzrokiem i dotykiem codziennie.
Bez mojej zgody ani wiedzy.
Bez przerwy.
Zawsze.
I wyglądamy całkiem szczęśliwie.
Niczym niby-szczęśliwa rodzina,
wtrwalona na fałszywej kliszy.
Rozbierasz mnie wzrokiem.
Wodzisz swoimi wodnistymi oczami
po małym biuście
i zgarbionych, piegowatych plecach.
I to bezkarnie.
Patrzysz na moją bliznę na nodze,
zazwyczaj szczelnie ukrytą
przed spojrzeniami wścibskimi.
Gapisz się na moje pośladki,
na niewykształcone ciało kobiece.
Gwałcisz mnie wzrokiem i dotykiem codziennie.
Bez mojej zgody ani wiedzy.
Bez przerwy.
Zawsze.
I wyglądamy całkiem szczęśliwie.
Niczym niby-szczęśliwa rodzina,
wtrwalona na fałszywej kliszy.
Michael Scofield
łoł.. oO nic z siebie nie wyduszę oO No nie da się. No zatkało mnie. No. Uwielbiam te 'Twoje bazgroły'^^
Michael Scofield
Jak wyżej. Nie ma co...no.
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
Karola... no to tak zabrzmiało tak jakby... serio... ale jest po prostu szokujace...
Michael Scofield
Zabić cię za to? ;-)Xaneta pisze:no to tak zabrzmiało tak jakby... serio...
Drabble, raczej krótki urywek, który rozpoczyna nową serię obrazków z życia Mahone'ów. Można do tego zaliczyc całą miśkową trylogię. Napisane pod wpływem pewnego vidu na Tubie. Słońce, ty wiesz, jakiego:*
Saga Mahonowa, część 1
Gdy Pam odebrała telefon, nie wiedziała jeszcze, kto dzwoni. Ale gdy usłyszała głos swojego byłego męza w słuchawce, już wiedziała, że nie dzieje się nic dobrego.
Jej Alex nie dzwoniłby, zeby się upewnic. On by wiedział. Chyba, że coś się stało. Tak. Coś musiało się stać.
Gdy Alex powidział tamte słowa, Pam czuła się, jakby ktoś jej podciął nogi. Nie rozumiała, co się dzieje. Tylko czuła podświadomie, że coś bardzo złego
przytrafiło się jej mężowi. No, teraz już byłemu. Ale Pam wiedziała, że nie zapomni. Nie zdoła, nawet, jeśli by chciała zapomnieć. A nie chce.
A to, czy jeszcze zobaczy Alexa... wszystko jest w rękach Boga. Szkoda tylko, że nie pojadą do Kolumbii. Cam tak się cieszył na tamte wakacje.
Błędy
Chłopak z kamieniem w ręku.
Nadzieja, której umieranie stało się codziennością.
Dziecko ze strachem w oczach.
Wioski wyludnione, bez szans na życie doczesne.
Ręce, wzniesione błagalnie.
Ludzie bez odwagi w sercu.
Miłość z trucizną w oddechu.
Lufy karabinów, wymierzone w Boga i wszelką moralność.
Anioły, odwracające twarze od grzechów.
I oskarżenia... "Tchórze".
Szkło rozbite przez kule.
Ciało niemowlęcia, zmasakrowane okrutnie.
Błedy naszych czasów, nigdy niezapisane na ludzkim oku.
I nasza historia najnowsza,
której krwią poplamione stronice
czas niespiesznie przewraca
z wyraźną drwiną w spojrzeniu.
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19
załatwiłaś mnie tym wierszem<lezy na podłodze>

dobra i tak już zdycham mozesz mnie dobićmk95 pisze:Zabić cię za to?
Tak wiem wiemmk95 pisze:Słońce, ty wiesz, jakiego:*
Michael Scofield
ech, no pięknie ;* zaczynam się o siebie martwić, bo zwykle nie brakuje mi slów xD
Michael Scofield
Umieram
Umieram.
A nad umieraniem moim skromnym
dwa anioły wyniosłe
w suknie barwne ubrane.
Jeden posłaniec (nie wiem, czy od Boga)
w czerwieni śmieje się głośno
z dobrych uczynków ze świadomością śmiertelną popełnionych
i w ukryciu nóż stalowy ostrzy,
aby członki najlepsze odciąć.
Reszta idzie do spalenia.
Drugi w zieleni, co pokoju kolorem ustanowiona nieoficjanie,
ciało okrywa welonem z przezrocza utkanym, ze złotą nitką mgiełki.
I oczy zamyka w wielkim skupieniu,
łzy powstrzymując.
A na ich głowach wieńce z pokrzyw szkarłatnie nakrapianych, na złoto palonych.
A w dłoniach trzymają jabłka rumiane, na wzór oczu, Temidzie zabranych.
A nad nimi, w powietrzu,
już sępy zdradzieckie swój taniec śmierci
zaczynają i wirują,
niby rój os czy chmur gromada.
A obok tych anielic
i całej reszty piekielenej wspaniałości
ja umieram.
I nikt na to nie zwraca uwagi.
Umieram.
A nad umieraniem moim skromnym
dwa anioły wyniosłe
w suknie barwne ubrane.
Jeden posłaniec (nie wiem, czy od Boga)
w czerwieni śmieje się głośno
z dobrych uczynków ze świadomością śmiertelną popełnionych
i w ukryciu nóż stalowy ostrzy,
aby członki najlepsze odciąć.
Reszta idzie do spalenia.
Drugi w zieleni, co pokoju kolorem ustanowiona nieoficjanie,
ciało okrywa welonem z przezrocza utkanym, ze złotą nitką mgiełki.
I oczy zamyka w wielkim skupieniu,
łzy powstrzymując.
A na ich głowach wieńce z pokrzyw szkarłatnie nakrapianych, na złoto palonych.
A w dłoniach trzymają jabłka rumiane, na wzór oczu, Temidzie zabranych.
A nad nimi, w powietrzu,
już sępy zdradzieckie swój taniec śmierci
zaczynają i wirują,
niby rój os czy chmur gromada.
A obok tych anielic
i całej reszty piekielenej wspaniałości
ja umieram.
I nikt na to nie zwraca uwagi.