Brad Bellick

Michael Scofield, Lincoln Burrows, T-Bag, Mahone, John Abbruzzi, Fernando Sucre, Alexander Mahone, Agent Paul Kellerman i inni, czyli dyskusje o bohaterach serialu.
Posty: 110 Strona 4 z 5
Aglek
Michael Scofield
Posty: 1481
Rejestracja: 2008-02-23, 10:55


przez kilka odcinków był taki lamusiowaty, a teraz juz się zabrał za siebie... Ja mam takie wrażenie!! Nie narzeka tak bardzo!! :D
Luthien
Fernando Sucre
Posty: 283
Rejestracja: 2008-05-16, 16:33


agulec pisze:
Jaki on się zrobił teraz okropny
Teraz?! Wg mnie wcześniej był okropny i go całym sercem nienawidziłam w 1 i 2 sezonie, a teraz się właśnie całkiem w porządku zrobił - taki bardziej ludzki, choć oczywiście nadal bywa wnerwiający i głupi.
agulec
Michael Scofield
Posty: 3495
Rejestracja: 2007-12-07, 15:27


Luthien pisze:
Teraz?!
hyhyhy :D okropny, w sensie, że straszna maruda i tchórz^^
Ale oczywiście lepszy niż w dwóch pierwszych sezonach, zupełnie inny ;)
Teraz śmieszny jest xD
agulec
Michael Scofield
Posty: 3495
Rejestracja: 2007-12-07, 15:27


Bradzio spadł prawie na sam dół w tabeli i znowu muszę go podnosić z popiołów (taki żarcik sytuacyjny :D)

Tak na serio, to minęło trochę czasu odkąd jest w serialu i naprawdę w tym IV sezonie go polubiłam. Będzie mi brakowało jego wystraszonej miny i "trzęsącej się galarety" w jego wykonaniu^^ W ostatnich odcinkach był naprawdę ludzki, tym bardziej mi go żal.
Poświęcił się dla reszty, za co szacun, ale i tak szkoda.
M. Scofield
Tweener
Posty: 69
Rejestracja: 2008-08-14, 18:50


W 3. sezonie zdobył moją sympatię. Zginął w trochę głupi sposób... :-| Szkoda mi go, bo był taki pocieszny, nie pasował za bardzo do reszty ekipy, ale w końcu udowodnił że potrafi się poświęcić. :-D
Aglek
Michael Scofield
Posty: 1481
Rejestracja: 2008-02-23, 10:55


Tak na serio, to minęło trochę czasu odkąd jest w serialu i naprawdę w tym IV sezonie go polubiłam.
Ja też! Gdy z Linciem gadał to miał takie ludzkie odruchy... Nie jak jakiś... emmm... Brad z I i II sezonu... :P

Ah... ;(
Mahonia
T-Bag
Posty: 964
Rejestracja: 2008-06-09, 16:16


Szkoda mi go że zginął :-( Kiedyś to może by mi to wisiało, ale wczorajszy odcinek był masakryczny jak umarł. Kiedyś mój brat powiedział, że jedną z jego ulubionych postaci jest właśnie Brad, bo przez wszystkie sezony się zmieniał. Na początku grał twardziela, w 2 sezonie już gorzej, a w 3 to już totalnie :-P I całkowicie się z nim zgadzam i gratki dla Wade'a Williamsa :-)
Dominik676
John Abruzzi
Posty: 616
Rejestracja: 2008-03-16, 11:36


No i po co zdecydowali się na jego śmierć!? Przecież był on od samego początku, był jedną z tych postaci, które usunięcie z obsady jest totalnym błędem. Już sam nie wiem, czy Ci aktorzy sami z własnej woli odchodzą z PB, czy po prostu autorom się nudzi i ich uśmiercają. A co do Bellicka: nie lubiłem go, ale uważam że był nieodłączną częścią serialu i, że powinien być tam do samego końca, przecież już chyba niedużo czasu zostało do końca PB, no nie?
B...
Michael Scofield
Posty: 3653
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12


Nie ogladałam jeszcze 9 odcinka bo jakos nie moge sie zebrac, za to lece se po 3 odciny 1 sezonu codziennie i musze stw. ze Bellick był wtedy takim zdrowym kawałem rasowej gnidy i miło było sobie tak obejrzec ta cala metamorfozę jaka przeszedł w serialu, z uwzględnieniem burzliwego etapu cętek sonowych :lol: , no ale cóz...
jak dojrzeje i w koncu zobacze tą jego smierc to jeszce cos skrobnę, bo w ostatnich odcinkach 4 sezonu szturmem podbił moje serce xD na razie stac mnie na tyle^^

a tak btw 4 sezon to taki lekki shit...

edit.
odnoszac sie do ostatniego zdania z posta poprzednika: zabili go teraz bo na koniec sezonu, który rzeczywiscie zbliza sie wielkimi krokami szykuja cos lepszego... hyhyhy...czuję to w kosciach...to bedzie dopiero spektakularny zgon, mówie Wam :573:
agulec
Michael Scofield
Posty: 3495
Rejestracja: 2007-12-07, 15:27


dominik676 pisze:
No i po co zdecydowali się na jego śmierć!?
Myślę, że wybierali pomiędzy Scofieldem - którego śmierć podczas misji z góry odpada, Linciem - który ma syna, Sucre - który ma dziewczynę i malutką córeczkę, oraz Bellickeim - który nie ma nic.. no oprócz matki.
Szkoda Bradzia i na pewno będzie go brakować, ale scenarzyści i tak oszczędzili nam większego "smutku", bo chyba bardziej byśmy się wkurzali, gdyby uśmiercili np. Sucre.
Odszedł przynajmniej z honorem, bo chyba nie ma osoby, która myśli inaczej, więc w zasadzie ładnie zakończyli jego wątek, a z tego co wiem w przyszłym odcinku będzie jeszcze ładniej i ..jeszcze smutniej.
Nero
Lincoln Burrows
Posty: 443
Rejestracja: 2007-10-01, 16:50


Zgodzę się z tym, że odszedł z honorem.
Ale z tym, że jakby zginął kto inny - nie. Ja bym np. wolał, aby zginął Mike albo Sucre. Mike'a nie uśmierciliby. Wiadomo dlaczego.
Ale Sucre? Również byłoby mi przykro, jakby zginął, ale mniej niż Bellick. Bellick był od początku, co sezon się zmieniał aż na końcu był normalny i gdzie go tu porównywać do tego złego Brada z 1 sezonu.
Najbardziej z tej ekipy nie pasuje mi Sara. Nie lubiłem jej a jeszcze bardziej przestałem po tym, jak ją ożywili.
Gina
Świeżak
Posty: 3
Rejestracja: 2008-11-06, 17:23


Bellick zmienił się w osobę zdolną do poświęceń i dzięki temu jego postać będzie mi się dobrze kojarzyć. Każdy bowiem, może mieć drugą szansę ~
Piotras003
T-Bag
Posty: 951
Rejestracja: 2008-02-13, 13:29


no postarał się za wszystkie swoje grzechy które popełnił jako klawisz odkupił je tym jednym uczynkiem ;-)
damian1
Tweener
Posty: 91
Rejestracja: 2008-05-19, 21:02


Pokazał w 3 i 4 sezonie, że jest postacią w gruncie rzeczy pozytywną. Człowieka się ocenia po tym jak kończy.
Ania1991_ck
Michael Scofield
Posty: 1616
Rejestracja: 2008-01-30, 11:10


damian1 pisze:
Człowieka się ocenia po tym jak kończy.
Zgadzam się z tobą. Tą śmiercią naprawił wszystko. I pomyśleć że taki twardzel jak Brad z 1 sezonu, będzie w stanie poświęcić życie dla sprawy. Dobrze że umarł tak a nie w tak głupi sposób jak James.
Wszyscy będą mu wdzięczni za to co zrobił, a najbardziej Sucre.
dawid16n
Świeżak
Posty: 23
Rejestracja: 2007-09-25, 16:42


i nawet T-Bag zapłakał nad nim :P
Ania1991_ck
Michael Scofield
Posty: 1616
Rejestracja: 2008-01-30, 11:10


T-Bag to nie wiem czy płakał tak szczeże czy na pokaz tylko. Z nim to nigdy nic nie wiadomo. On nigdy nie płakał po kimś więc czemu teraz miało by mu się to zmienić.
agulec
Michael Scofield
Posty: 3495
Rejestracja: 2007-12-07, 15:27


Płakał. I to dwa razy. Pierwszy raz kiedy SusieQ dała mu kosza, drugi raz kiedy zabili jego bratanka..? Nie pamiętam co to był za dzieciak, ale zginął razem ze swoim ojcem.
Myślę, że naprawdę zrobiło mu się przykro. Jest jaki jest, ale uczucia też ma, a Bellicka znał więc musiało to w nim wywołać jakiekolwiek emocje.
Ania1991_ck
Michael Scofield
Posty: 1616
Rejestracja: 2008-01-30, 11:10


Masz racje płakał ale po kimś bliskim. Ale ja mimo wszystko wątpie czy on naprawde płakał od serca. Może jak o nim mówił to mu się tak zebrało. On jest takim człowiekim, po którym wszytko spływa. Przynajmniej takie wrażenie robi.
agulec
Michael Scofield
Posty: 3495
Rejestracja: 2007-12-07, 15:27


Aaaa.. na sali, przed tymi ludźmi to może rzeczywiście było w tym więcej aktorstwa niż szczerego smutku, ale mimo wszystko, kiedy pierwszy raz usłyszał, że Bellick nie żyje, jego mina nie wyglądała wtedy na sztuczną. Przede wszystkim był mocno zaskoczony i nie spłynęło to po nim jak po mokrym śledziu, a to już coś ;)
Ania1991_ck
Michael Scofield
Posty: 1616
Rejestracja: 2008-01-30, 11:10


jak po mokrym śledzu - dobre dobre
Dopiero by się bradzio zdziwił że po nim płacze najwiąkszy psychopata jakiego znał.
Luthien
Fernando Sucre
Posty: 283
Rejestracja: 2008-05-16, 16:33


Kto by pomyślał, oglądając 1,2 sezon, że tak będzie wszystkim smutno po jego śmierci?! Dawniej go nienawidziłam, ale to było dawno, dawno temu ;-)
Jego postać wspaniale ewoluowała - w pierwszych dwóch sezonach jego jedynym ludzkim odruchem była miłość do mamusi, a poza tym nic dobrego nie dało się o nim powiedzieć; w trzecim sezonie zaczął stawać się człowiekiem, zaczął zastanawiać się nad swoim życiem; no a Bradzia z 4 sezonu to już chyba nie muszę komentować.
Na początku 4 sezonu uważałam, że tylko im tam zawadza, ale potem stał się bardzo pomocny, no a ta jego śmierć to dosłownie ukoronowanie całego jego życia i wynagrodzenie za wszystkie grzechy. W pełni zgadzam się ze stwierdzeniem, że człowieka ocenia się po tym, jak kończy. A Brad skończył na prawdę pięknie - niezwykle szlachetnie i bohatersko. Uważam, że jego śmierć przebiła nawet śmierć Abruzziego, która dotychczas była najwyżej oceniana pośród zgonów w tym serialu.
Pięknie rozwinęli i zakończyli jego wątek!
Conroe91
Tweener
Posty: 56
Rejestracja: 2008-11-18, 16:00


[*] dla niego
upodlony
Świeżak
Posty: 8
Rejestracja: 2008-11-13, 18:00


Z pierwszego sezonu nie zabardzo go lubialem, znecal sie nad Scofildem... Z jego powodu Michael stracil palce u nog... :) Swinia.
Ale w ostatnich czesciach serialu pokazuje swoje oblicze, ratujac akcje... Nikt inny chyba nie mialby na to odwagi. Oddajac swoje zycie za druzyne udowodnil swoja "skruche" hehe :) Smierc ta pokazuje nam tez postawe pozostalych bohaterow...
Sucre - bardzo przezywa jego smierc... jak i reszta zespolu.
Nawet Bagwell opowiada na spodkaniu z kupcami corporacji "GATE" o naszym bohaterze pozytywnie... co prawda zmieniajac swoja pozycje w tej histori :):)

[*] - Wyrazy szacunku.
Laraa
Tweener
Posty: 73
Rejestracja: 2008-11-14, 22:38


Widzę Brad przeszedł niezłą metamorfozę. W IV sezonie zaczęłam czuć do niego sympatię...(nigdy bym się tego nie spodziewała :P), zrobił się na prawdę odważniejszy, zaczął mieć jakieś ambicje i honor, w końcu chociaż raz nie okazał się ciotą i głąbem...jego miłość do mamy była wzruszająca...Biedak pewnie nie miał nikogo innego...poświęcił życie praktycznie dla reszty, żeby dokończyli zadanie, żeby mogli być wolni...to było wielkie z jego strony i myślę że reszta to doceniła. Uważam że to było jakby takim ''odkupieniem'' za to co robił w Fox River czy jaką szują był kiedyś.
Posty: 110 Strona 4 z 5
Wróć do „Postacie”