NAJWIĘKSZA POLSKA BAZA DYSKUSJI I INFORMACJI O PRISON BREAK | Dołącz do nas!

Religia

Filozofia, psychologia, socjologia, religie, historia etc.
Posty: 23 Strona 1 z 1
Nero
Lincoln Burrows
Posty: 443
Rejestracja: 2007-10-01, 16:50


Na początek chciałem poznać Wasze wierzenia. Czy jest to katolicyzm, prawosławie, czy nawet islam lub buddyzm. No i oczywiście wasz stosunek do wiary - głęboko wierzący, czy obojętni? Czy macie jeszcze jakieś swoje wątpliwości co do religii?

No i co myślicie o innych religiach? Tolerujecie je, czy jesteście przeciwni?

Ja jestem katolikiem, ale nie głęboko wierzącym. Co prawda chodzę do kościoła co niedzielę, ale nie zagłębiam się w modlitwy w domu i czytanie Biblii.
Mimo, że jestem wierzący w Boga to mam jakieś pomniejsze przekonanie, że wiara w reinkarnację ma coś w sobie. Oczywiście to jest jedno z części wiary buddyjskiej.

A jak jest z wami?
Alexxa
Mahone
Posty: 682
Rejestracja: 2007-12-01, 22:29


Hm jestem katoliczką. Do kościoła chodzę i na religię uczęszczam. Co do podejścia do wiary- jestem wierząca, ale chyba nie w jakiś bardzo głęboki i poważny sposób, bo niektóre rzeczy są dla mnie niepojęte , albo po prostu niezrozumiałe. Co do innych religii- nie przeszkadzają mi. Póki nikt nikomu nie wadzi, różnorodność wyznań nie jest w niczym przeszkodą.
B...
Michael Scofield
Posty: 3654
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12


Tak właściwie to nie wiem jak ze mną jest w kwestii wiary i religii.
Teoretycznie jestem katoliczką po 4 większych sakramentach (o ile dobrze kojarze^^), ale już dawno religia przestała odgrywać w moim życiu jakąkolwiek rolę.
Ciężko mi powiedzieć czy jestem wierząca...Na pewno nie uznaje postawy: wierzący ale nie praktykujacy. Dla mnie to zupełnie sprzeczne zachowanie, praktycznie wzajemnie się wykluczajace. Moje podejscie do wiary, do Koscioła zaczeło zmieniac sie kilka lat temu. Zaczęłam to traktować naprawde poważnie, a nie tylko tak od niechcenia^^ Wkurzało mnie zachowanie księży, jak i samych wiernych, którzy bardzo często tylko na pokaz eksponowali swoją religijność, pobożność itp. Stwierdziłam, ze nie chce być częscią wspólnoty takich hipokrytów. Potem jednak dotarło do mnie, że problem nie tkwi w innych, ale we mnie, w moim stosunku do pewnych spraw. A ja sama nie jestem od tego, zeby oceniac czyjąś postawe w tym zakresie. Mam bardzo pragmatyczne podejscie do zycia i chyba nie potrafię wznieść się na wyższy poziom 'uduchowienia'...^^ Nie pokładam w nikim nadziei, wolę liczyc na siebie. Nie mówię, ze Boga nie ma, ale jest on dla mnie czystą abstrakcją, która nie ma przełozenia na codzienne zycie. Wiele spraw w kwestii wiary wymaga wysiłku, by je w pełni zrozumiec. A takie zycie 'na ziemi', bez wykraczania poza zakres wyłacznie ziemskich spraw jest, moze niekoniecznie dobre, ale wygodne na pewno.
Co do innych religii to oczywiscie mi nie przeskzadzają, no bez przesady. Dyskryminacja jakakolwiek, a na pewno juz z powodu wierzen religijnych, jest przejawem debilizmu w czystej formie moim zdaniem ;] Swego czasu nawet interesowałam się innym religiami, zwłaszcza tymi bardziej 'egzotycznymi' typu islam czy buddyzm, ale bardziej z takiego kulturowego punktu widzenia. Jestem pełna podziwu dla Muzułmanów i ich stosunku do spraw wiary. Nie pochwalam oczywiscie jakis postaw skrajnych, gdzie religia calkowicie dominuje w zyciu społecznym, ale porównując przykładowo wlasnie katolików i muzułmanów, nie wypadamy na ich tle zbyt korzystnie, jesli chodzi o przywiazanie do wartosci swojej wiary.
Dominik676
John Abruzzi
Posty: 616
Rejestracja: 2008-03-16, 11:36


Jak najbardziej wierzący katolik. Na mszę jeżeli nic nie stoi na przeszkodzie chodzę w każdą niedzielę i w większe święta. W domu zawsze przed pójściem spać się modle, tak zostałem nauczony i po prostu nie wyobrażam sobie jakbym nie mógł tego robić. Ostatnio bardzo zainteresowało mnie przeczytanie biblii i w najbliższym czasie mam zamiar to uczynić, chociaż wiem, że łatwo nie będzie. Na pewno nie mogę powiedzieć, że nie grzeszę, zdarza mi się to bardzo często, ale zawsze staram się ze wszystkiego wyspowiadać.
Co do innych religii: tacy ludzie mi zasadniczo nie przeszkadzają, bo ogólnie mało spotykam ich wyznawców, z czego się jak najbardziej cieszę.
B...
Michael Scofield
Posty: 3654
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12


Dominik676 pisze:
Co do innych religii: tacy ludzie mi zasadniczo nie przeszkadzają, bo ogólnie mało spotykam ich wyznawców, z czego się jak najbardziej cieszę.
a czemu sie cieszysz z tego powodu?
Ania1991_ck
Michael Scofield
Posty: 1616
Rejestracja: 2008-01-30, 11:10


Ja jestem ateistką w tym momencie. Lubie spotykać się z ludzmi innych religi bo szukam w nich odpowiedzi na moje pytania. Jestem w okresie poszukiwania sensu jak to się mówi. Zaiponował mi Buddyzm tą teorią że człowiek jest jakby sam dla siebie Bogiem. Za każdy zwój czyn ponosi odpowiedzialność, ale nikt go z tego nie rozlicza. Chodzi tu o twierdzenie akcj i reakcji. Bardzo chętnie rozmawiam z ludzmi innych wyznań. Denerwuje mnie taka postawa że moja religia jest najlepsza i nic po za tym się nie liczy. Jestem otwarta na nowe poglądy i nie odtrącam ich w żaden sposób.
javelin
Tweener
Posty: 63
Rejestracja: 2007-11-29, 12:12


Mi samemu trudno się określić jeśli chodzi o religię :) Kiedyś określałem siebie jako deistę, dodatkowo nie wyznawałem żadnej konkretnej religii - wierzyłem że jakiś Bóg istnieje, ale nie precyzowałem kto Nim jest - bo skąd mam to wiedzieć? Może to muzułmanie mają rację i Bogiem jest Allah? A może to jednak Budda?

Ale dziś chyba bliżej mi do ateizmu.
MarQ
Michael Scofield
Posty: 1452
Rejestracja: 2007-09-25, 21:11


Dużo z tego co ładnie i sensownie napisala B... zauwazylem u siebie, lecz nie wyszstko :) Na pewno zgadzam sie co do dyskriminacji i podejscia do roli religii w zyciu.
Z literackiego punktu widzenia Niebo jest utopią i tak własnie o religii mysle - nadzieja na lepsze jutro, mniejszy strach przed smiercia. Do kosciola chodze w wieksze swieta, chodzenie co niedziele zaniechalem z powodow osobistych.
Dzisiejszych ludzi ludzi oddanych religii w posce wyobraza sie jako starsza pania z berecikiem z antenka na glowie, bluzgajaca na tvn i wyborcza :D Mimo ze to stereotyp lecz jakże sie on sprawdza ;)
Ania1991_ck
Michael Scofield
Posty: 1616
Rejestracja: 2008-01-30, 11:10


Mnie się wydaje że jak się chodzi do kościoła to nie dla tych sparszych pań nie dla księdza ani nie dla opini tylko dla siebie. Jak odczuwam wyższą potrzebe iść do kościoła i posłuchać to ide i słucham. KOściół to takie miejsce gdzie każdy może za swój sposób brać udział w mszy i to jest fajne. Nieraz ksiądz mówi bardzo przyjadne rzeczy życiowe nie związane z religią i to jest włąsnie fajne.
Nie trzeba być wierzącym żeby iść do kościoła, ja chodze czasami bo poszukuje odpowiedzi na pytania i recepty na życie. Może kiedys odnajde w ewangelii nawiązanie do własnego życia i własnych kłopotów.
Alexxa
Mahone
Posty: 682
Rejestracja: 2007-12-01, 22:29


Ania1991_ck pisze:
Mnie się wydaje że jak się chodzi do kościoła to nie dla tych sparszych pań nie dla księdza ani nie dla opini tylko dla siebie.
O tak, tak, tak. ja jakbym miała się kierować tym, jacy są niektórzy księża , i jakie są okropne niektóre stare baby- nie chodziałbym chyba wcale do kościoła, a jednak to robię. Nie powinno się raczej odbierać wiary przez pryzmat duchownych, choć sama przyznam, że wolę posłuchać jakiegoś sympatycznego księdz,a którego lubię niż jakiegoś zrzędliwego i chamskiego. A w mojej parafii jest akurat teraz takich 2 sympatycznych księży...
edzik
Michael Scofield
Posty: 1194
Rejestracja: 2008-06-06, 14:50


Mam na imie Edyta i jestem wierząca :).
Morgoth
Fernando Sucre
Posty: 389
Rejestracja: 2007-10-08, 22:03


Jak na jakimś AA :D Jestem Edyta, mam 20 lat i nie piję od 3 miesięcy xD

Ja jestem wierzący, chodzę do kościoła, obrzędy rzymskokatolickie, uznanie papieża itp... z tym papieżem to u mnie różnie bywa... taki... ksiądz, tyle że awansowany :D ... jakoś się teraz nie mogę rozpisać na ten temat...
Ania1991_ck
Michael Scofield
Posty: 1616
Rejestracja: 2008-01-30, 11:10


Edyta nie ma 20 lat :-D :-D

Lubie słuchać ksiedza bo mówi ciekawe rzeczy. Mimo że nie zgadzam się ze wszystkim czego uczy kościół ale jakto ktoś powiedziała człowiek musi w coś wierzyć. Łatwiej jest życ z mysla że to wszystko ma jakis sens, niz tak egzystowac bez celu. Puki nie odnalazłam swojej drogi jestem jestem neutralna co do religi.
B...
Michael Scofield
Posty: 3654
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12


Morgoth pisze:
Ja jestem wierzący, chodzę do kościoła, obrzędy rzymskokatolickie, uznanie papieża itp... z tym papieżem to u mnie różnie bywa... taki... ksiądz, tyle że awansowany :D ... jakoś się teraz nie mogę rozpisać na ten temat...
toż to następca sw. Piotra!!! /o\ a nie ksiądz awansowany^^


Chociaż własciwie nie jestem osobą wierzącą to lekceważące i prześmiewcze stanowisko wobec tej kwestii trochę mnie irytuje. Czyli to swiadczyłoby o tym, ze moze jednak w jakimś procencie jednak jestem wierząca...no ciężko orzec :lol: jesli juz to na pewno blizej mi do tego poglądu, do którego nawiązał javelin. Moze istnieje rzeczywiscie jakiś nadludzki byt^^, a wszystkie religie z ich boskimi istotami są tylko wersjami tej samej osoby?
Ania1991_ck pisze:
Mimo że nie zgadzam się ze wszystkim czego uczy kościół
Koscioł powinnien mimo wszystko 'wrzuci troche na luz' i pojsc z duchem czasu. Tymczasem mam wrazenie, ze tkwi on cały czas w jednym punkcie i ani mysli wyjsc na przeciw zmieniającym się oczekiwaniom wiernych. I to zarówno w tym sensie ogólnym: Kościół jako cała wspólnota, instytucja, jak i na tym najniższym poziomie czyli w bezposrednim kontakcie z członkami tej wspólnoty, chociazby w parafii. Szkoda, bo własnie przez takie okupowanie sie konserwatywnymi wartosciami, brak otwartosci na zmiany wiele osób odchodzi z Koscioła. Szczegolnie młodych ludzi.
Sama miałam stycznosc z takim zjawiskiem w liceum na lekcjach religii. W pierwszej klasie mielismy swietnego księdza. I nie chodzi mi juz nawet o to, ze był przeagentem, opowiadając o tym jak wyskakiwał przez okno z domu, bo matka go nie chciała wypuscic na impreze^^, ale potrafił zainteresowac nas tym co mówił, a mówił przeciez o poważnych sprawach, dotyczacyh istoty wiary. Kazdy go bardzo lubil. Potem go odsuneli od uczenia w szkole, bo jak stw. proboszcz główny^^ parafii, na obszarze ktorej znajdowała sie szkoła, nie umiał realizowac planu narzuconego mu przez zwierzchników. Przydzielili nam nowego. Był kompletnym kretynem, wyjatkowo irytujacym i to nie tylko jako ksiadz, ale przede wszystkim człowiek. Kazda katecheza konczyła sie kłótnia. Mielismy przez niego problemy z wychowawczynia i dyrektorem, bo latał i sie skarżył. Byl chamski, otwarcie obrażał każdego kto nie podzielał jego zdania. Ale wg proboszcza to on lepiej nadawal się do pracy z młodzieżą. W efekcie prawie 10 osob wypisało się z religii w ogole.
Także gromkie brawa. O zachowaniu samych proboszczów w parafiach nie chce się nawet pisac.
edzik
Michael Scofield
Posty: 1194
Rejestracja: 2008-06-06, 14:50


W księżach irytuje mnie wiele rzeczy. Np. nie rozumiem jak mozna odmowic pochowku nieboszczykowi, ktory za zywa nie chodzil do Kosciola. Nie chodzil- trudno, ale chyba obowiazkiem kaplana jest pochowac parafianina... to jest dla mnie troche chore zjawisko
Żmij
Sara Tancredi
Posty: 161
Rejestracja: 2008-09-20, 19:47


Cóż, niektórzy księża odmawiają pochówku zbyt wcześnie narodzonym dzieciom, albo porońcom, że się tak po słowiańsku wyrażę, odmawiali pochówku samobójcom itp, bo jak to ksiądz też jest człowiekiem i zdarza się, że pośród nich bywają kanalie.

Ja ma księdza, jakiego ze świecą szukać. Normalny facet, że się wyraże, tyle, że w sutannie. Pogadać można, śmieje się, nie wywyższa, odpowiada na pytania, szanuje, toleruje, zaciekawia, zaraża rodością. Aż miło się u niego spędza tę godzinkę tygodniowo!

Wydaje mi się, że Kościół popełnia taki najważniejszy błąd, że jest zbyt konserwatywny. Chodzi mi właśnie o radość, o uczucie radości czerpanej z bycia chrześcijaninem. Prościej to ujmę:
skoro Chrystus za nas umarł, żebyśmy żyli, skoro dał nam siebie pod postacią chleba (opłatka na mszy), to chyba to jest dla nas powód do radości, że możemy być przy Nim w niebie, że jestesmy dziećmi Boga, że możemy uczestniczyć w tym cudzie życia, w tym darze od Boga. No a jak ludzie się zachowują na mszy?... Sorry, jak na mszy żałobnej! Ponure miny, ta okropna powaga, ten lamęt zamiast śpiewu... :-/ A jak się idzie po ten opłatek, to jak na ścięcie. Potem ksiądz zalicza otwarte buzie albo dłonie, jak najszybciej, jak najsprawniej, czasami lediwe powiem Amen, i już wciska opłatek. A przecież daje mi Ciało Chrystusa!!!! I to ma być szacunek?...

Dlatego nie lubię chodzić do kościoła. W ogóle nie lubię kościoła. Ale na ten temat mógłbym elaborat napisać. Oszczędzę wam tego.

Miałem lekcję religii, obrazującą największy błąd kościoła.
Uczeń prowokuje:
- No, a jak inkwizycja była, to inkwizytatorzy powinni, tak jak ci, którzy im na to zezwalali, a więc też papież, zostać nazwani mordercami, bo wymordowali setki niewinnych osób, a czasami winnych tylko temu, że mieli odmienne zdanie na temat wiary. Dlaczego nie są mordercami, a w wielu przypadkach świętymi?
Ksiądz rozdrażniony na to:
- Tak, ale działali w dobrej wierze! Mieli dobre intencje!...
Przeczytał chyba tę ksiażkę polecaną przez Gościa Niedzielnego, w której to autor sugerował, że to nie osoby duchowne żądały śmierci heretyków i czarownic, ale tłum, i że gdyby nie oni, to my, prości ludzie mielibyśmy na sumieniu o wiele więcej niewinnych pomordowanych na stosach i w salach tortur.
I to jest podłe, zakłamane i tchórzliwe, że kościół, nie powie: Tak, w przeszłości mordowaliśmy, byliśmy fanatykami, takimi jak dziś fanatycy religijni, których tępi cywilizowany świat. Ci ludzie byli niewinni, my ponosimy winę za wszystko, odwróciliśmy się od nauk Boga i Jego syna, prosimy i wybaczenie, kroczymy właściwą drogą. Mimo, że wielu księży tak uważa, do końca nie wiem jak to z naszym papieżem Janem Pawłem II było, nie mogę uwierzyć, że są osoby, które usprawiedliwiają mord inkwizycji, którzy oczyszczają kościół, którzy przeżucają winę na kogo innego w myśl, że kościół jest nieomylny.

Zatem wierzę w Boga, ale nie katolickiego, nie chrześcijańskiego. To taki mój obraz Boga. Wiem, że jest, że jest jeden, i że dlatego trzeba szanować innych Bogów, Allaha, Śiwę, Wisznu... Bo, jak mówi moja mama, Bóg ma wiele imion, że wystepuje pod iweloma postaciami, ale najważniejsze jest znaleźć tego swojego, który jest Panem lub też Opiekunem ludzi, zwierząt i roślin. I dlatego trzeba szanować ludzi, zwierzęta i rośliny.

Hm. To chyba wszystko...
Xaneta
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19


Do takich mocnooo wierzących osób nie należę. Do Kościoła nie chodzę już od dłuższego czasu,olewam sobie to bo po co mam się nudzić przez bitą godzine. Ksiądz se pogada pogada a ja i tak nic z tego nie wynosze. Nazywam siebie 'pseudo ateistka' bo chodze na religię, właściwie wierze w Boga ale nie robie nic w tym kierunku. Nie modlę się, nie umacniam swojej wiary ,bo nie wiem czy to ma sens. Siostra mnie zniechęca swoimi poczynaniami wobec mnie co też odrzuca.
Dominik676
John Abruzzi
Posty: 616
Rejestracja: 2008-03-16, 11:36


Widzę, że na forum mamy dość mało osób takich "wierzących do końca". Chyba jestem sam :mrgreen: . Zostałem tak wychowany od dziecka i teraz nie mam najmniejszego zamiaru tego zmienić.
Wiem, że niektórzy nawet jak są wierzącymi to się nie przyznają, tylko dla tego, że ktoś mógłby ich wyśmiać. Jak dla mnie to jest idiotyzm. Jestem wierzący i jestem z tego dumny i na pewni nie mam zamiaru tego ukrywać.
Niektórzy ludzie uważają, że jak ktoś nie chodzi do kościoła, to od razu musi być nie wierzący, satanista itp. Ja takiego zdania na pewno nie podzielam.
B...
Michael Scofield
Posty: 3654
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12


No i dobrze, że jesteś konsekwentny w swojej postawie :-)
Sama, mimo, że jestem już na tym etapie własciwie niewierząca, to jednak bardzo cenie takie zachowanie. Nie lubię, gdy ktoś podchodzi do sprawy wiary tak...olewająco. Ludzie powinni się określić: tak albo tak. Niby sama pochodzę z katolickiej, praktykującej rodziny, ale widzę, że religia za bardzo nie przeklada się na zycie codzienne,a ja sama nie potrafię się jakoś wznieś na wyżyny^^ i stać się gorliwą katoliczką. Więc jasno stawiam sprawę. A takie zachowania o jakich piszesz wyżej są naprawdę żenujące.
Dominik676 pisze:
Niektórzy ludzie uważają, że jak ktoś nie chodzi do kościoła, to od razu musi być nie wierzący, satanista itp. Ja takiego zdania na pewno nie podzielam.
no to dobrze xD
Mnie w ogóle smieszy takie stereotypowe rozróżnienie: gdy ktoś jest praktykujący idzie do nieba, kto nie-to nie :lol: Już pomijając moje zdanie na temat zycia po smierci^^, to wydaje mi się, że ważniejsze od tego czy ktoś chodzi co tydzien na mszę, jest to jakie ma poglądy i jak się zachowuję w stosunku do innych. Bo czy osoba, która chodzi do Kosciola, bo tak trzeba, bo rodzice każą, bo coś tam... i,tak jak pisała Xaneta, przesiedzi sobie tą godzinę wynosząc z niej jedynie ogłoszenia parafialne powinna czuć się jakoś zabezpieczona przed "ogniem piekielnym"? xD Wg mnie lepszym wyjściem jest postępowanie zgodnie z wlasnym sumieniem...czy jakby to nazwać, a nie udawanie kogoś kim się nie jest czy robienie czegoś tylko tak od niechcenia.
Dominik676
John Abruzzi
Posty: 616
Rejestracja: 2008-03-16, 11:36


i jak się zachowuję w stosunku do innych.
No właśnie. Uważam się za chrześcijanina, modlę się codziennie, ale z tym zachowywaniem się w stosunku do innych to muszę przyznać, że jest bardzo różnie. Jak mnie ktoś zdenerwuje, albo jakoś obrazi to odwdzięczę się mu tym samy. Wiem, że w religii katolickiej takie zachowanie nie jest pochwalane, ale trzeba sobie powiedzieć, że nie jest łatwo przestrzegać wszystkich zasad religii. Muszę jednak powiedzieć, że wydaje mi się, że w zachowywaniu się w stosunku do innych jestem trochę chyba lepszy niż niektórzy ludzie w mojej szkole. Oni też uważają się za katolików, ale po ich zachowaniu czasami można wywnioskować coś innego, jak np. szydzą sobie z Boga, co zdarza się bardzo często.
niunia
Michael Scofield
Posty: 1458
Rejestracja: 2007-10-21, 16:32


Z racji tego, że wychowałam się w rodzinie, gdzie mama chodzi do kościoła ewangelicko-chrześcijańskiego, a tata katolickiego, sama muszę podjąć decyzję do jakiej wspólnoty chcę należeć..
I szczerze to już się pomału zaczynam w tym gubić. Wierzę w Boga, czytam Biblię i się do tego przyznaję, chociaż teraz tak mało jest tolerancji, gdy ktoś nalezy do innej wiary. Wiem to po mojej cioci, która się ode mnie odwróciła tylko dlatego, że bliżej mi do wiary ewangelicko-cheścijanskiej. I tak już chyba zostanie, nie wezmę bierzmowania i będę mogła szczerze powiedzieć, że nie jestem katoliczką, tak jak moja prawie cała rodzina.
Wciąż mam wątpliwości.. choć po ostatniej lekcji religii powinnam już ich nie mieć - ksiądz dosłownie żalił się nam, że w tym roku tak mało pieniędzy dostał i nie pojmuje tego jak ktoś tak bogaty może na kościół dać tylko 40 zł. Nie chcę nikogo obrazić, może tak tylko w mojej parafii jest.. do której i tak już nie chcę należeć.

A co sądzicie o tym ?
http://www.youtube.com/watch?v=N0fkeFkZqGc
http://www.youtube.com/watch?v=8EctKJPN ... re=related
sylwek1005
Sara Tancredi
Posty: 152
Rejestracja: 2008-10-12, 23:56


ksiądz dosłownie żalił się nam, że w tym roku tak mało pieniędzy dostał i nie pojmuje tego jak ktoś tak bogaty może na kościół dać tylko 40 zł.
ksiądz nie powinien tak mówić, jeśli tak powiedział to pewnie nie jest dobrym księdzem. Większość duchownych wozi się super samochodami, bródka obrasta w tłuszczyk :-D Jednak wołanie na tace, w dodatku żalenie się że za mało to już przesada... Jestem ministrantem ale dotąd nie spotkałem się z czymś takim... Ksiądz który mnie uczył religi był za Barceloną... Hahha, fajnie się było z niego nabijać jak Real zostawał mistrzem Hiszpanii :-D Osobiście jestem katolikiem z krwi i kości, chodzę do kościoła regularnie, do spowiedzi staram się co miesiąc, jednak czuje że moja wiara słabnie :roll:
Sebo
Michael Scofield
Posty: 1110
Rejestracja: 2008-02-13, 21:28


Jestem katolikiem , do kościoła nie chodzę, hmm..to trochę nudne dla mnie, siedzieć ( jak dobrze pójdzie) w kościele godzine nieraz nawet dwie, ksiadz jak zacznie mówić kazanie 40 min to można szału dostać, na końcu zawsze tylko o pieniądzach, bo na to albo na tamto niema, ale na nowe auto to w totolotka wygrał..heh śmieszne... i jeszcze jedna sprawa..."spowiedź" dla mnie to bez sensu, jak można mówić komuś o swoich grzechach??? przecież to kompletnie bez sensu, wole w modlitwie powiedzieć je bogu niż księdzu na spowiedzi, on pewnie i tak tego nie słucha, tylko jak sie już przyklęknie w konfesjonale to znak dla niego że trzeba dac pokutę ....
Posty: 23 Strona 1 z 1
Wróć do „Poważne tematy”