Uczucia

Filozofia, psychologia, socjologia, religie, historia etc.
Posty: 10 Strona 1 z 1
Morgoth
Fernando Sucre
Posty: 389
Rejestracja: 2007-10-08, 22:03


Uczucia towarzyszą nam przez całe życie. Są ich setki. Od Miłości przez Żałość do Nienawiści. Każdy z nas odczuł w swoim życiu nienawiść, każdy spotkał się z miłością, każdego dopadła żałość. Wśród tysięcy różnych emocji wyróżniają się dwie grupy: Te pozytywne, jak szczęście, miłość, spokój, oraz i te negatywne jak nienawiść, żądza krwi, niezaspokojenie, żałość, czy smutek. Myślę że każdy z nas wolałby czuć to co dobre i przyjemne, ale co robimy w tym kierunku?
Ania1991_ck
Michael Scofield
Posty: 1616
Rejestracja: 2008-01-30, 11:10


żadza krwi :mrgreen: :mrgreen: to chyba o wampirach było.
Dla mnie każde uczucie jest coś warte i zmienia człowieka na lepsze. Dlatego nie robie nic żeby unikać tych gorszych. Najbardziej nie lubie takiej obojętności i nudy jak tylko się dzieje dobrze albo tylko źle. Ja musze miec taką mieszanke to wtedy jest dobrze.
Jak to powiedział ktoś mądry cierpienie uszlachetnia.
B...
Michael Scofield
Posty: 3653
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12


Najlepsze wyjscie: stoicki spokój, badź w wersji bardziej współczesnej i możliwej do zrealizowania: całkowita obojętność. To naprawdę bardzo wygodne rozwiązanie.
Zamiast na siłę szukać przyjemnych wrażeń lepiej skupić się na ograniczaniu zbytnego przeżywania tych negatywnych.
ot, cała filozofia mojego istnienia :lol:
Dominik676
John Abruzzi
Posty: 616
Rejestracja: 2008-03-16, 11:36


Z tym stoickim spokojem, akurat w moim przypadku jest bardzo trudno. Łatwiej przychodzi mi obojętność, ale jednak jestem typem człowieka, który raczej przejmuje się uczuciami innych ludzi. Nie lubię patrzeć jak ktoś się smuci, zawsze staram robić wszystko, żeby go jednak pocieszyć. No chyba, że to jest ktoś kto nigdy się mną nie przejmował, robił mi na złość, wtedy to jestem obojętny na jego uczucia. Coś za coś.
B...
Michael Scofield
Posty: 3653
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12


A ja nie lubię jak ktoś się 'wtrąca' w moje sprawy, tzn. stara się ...nie wiem...pocieszyć mnie czy coś w tym stylu. I bardziej odpowiadają mi sytuacje, gdy ludzie trzymają jakiś dystans wobec siebie, bo wychodzę z założenia, że jeśli ktoś potrzebowałby pomocy to by zwyczajnie o tym powiedział. Sama staram się tak robić, cenię sobie tą 'osobistą sferę'-zarówno swoją jak i innych, więc oczekuje tego samego w stosunku do mnie.

: )
Morgoth
Fernando Sucre
Posty: 389
Rejestracja: 2007-10-08, 22:03


Kłopot tkwi w tym, że nie wiele osób potrafi się przyznać do tego że potrzebuje pomocy, że ma problem. Nie wiedzą do kogo się udać, być może myślą że z tą, daną osobą nie chcą się dzielić swoimi żalami (czyli zachować tą swoją "osobistą sferę"), jakby nie patrzeć, nie każdy potrafi rozmawiać z osobą, która ma problem, większość stara się być naturalna i gadać po swojemu, a tu właśnie potrzeba trochę przyciszenia, spokoju, zastanowienia. Nie jednokrotnie uczestniczyłem w akcjach poprawczo-humorystycznych xD Podobno wychodzi mi to świetnie :D i nie czekam aż ktoś przyjdzie i powie - Hej, mam problem, możesz mi pomóc - bo wiem, że do tego nie dojdzie, nie ma w moim otoczeniu osób które by się do tego posunęły^^ chyba taki wiek... xD Ludzie nigdy nie próbowali mi pomóc, bo nigdy nie dałem im odczuć że mam problem... no dobra, raz dałem ... skończyło się tym że leżałem pod klasą a kolega na mnie usiadł i sobie po mnie skakał, a ja się śmiałem na całą szkołę... idiotyczne, ale po tym czułem się jak nowo narodzony xD
Dominik676
John Abruzzi
Posty: 616
Rejestracja: 2008-03-16, 11:36


większość stara się być naturalna i gadać po swojemu, a tu właśnie potrzeba trochę przyciszenia, spokoju, zastanowienia.
Być może mam rację, ale ja w takich sytuacjach właśnie staram się być jak najbardziej normalny, aby osoba, której chce pomóc myślała, że ja nie wiem o jej problemie, a nie żeby czuła, że robie to z żalu lub z łaski. Takie jest moje zdanie.
Z tym, że człowiek często nie mówi o swoich problemach trzeba się zgodzić. Wiem to na swoim przykładzie. Zawsze staram się udawać, że nic się nie stało, nawet jeżeli jestem bardzo smutny. Wiem, że najprawdopodobniej robię źle, ale taki już jestem, po prostu nie lubię się nad sobą użalać, od razu komuś mówić jak mam jakiś problem.
B...
Michael Scofield
Posty: 3653
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12


No ja tez nie nalezę do osób, które łatwo mowią o swoich problemach. W ogole gdy muszę kogokolwiek o coś prosić to szlag mnie trafia^^
A swoje kłopoty wolę rozwiązywać samodzielnie. Nie oczekuje, że ktoś mi pomoże i działa to w dwie strony w moim przypadku, bo sama też nie narzucam się z jakimiś radami innym, gdyż zakladam, ze mogą mieć do tego takie same podejscie jak ja ;]
Kurczę w ogole jak się tak zastanowić to wychodzę na jakąś straszną egoistkę :lol:
Ale, ale^^ to nie oznacza, że powiedzmy czyjes nieszczęście mnie jakoś nie dotyka.
Tu zgadzam się też ze zdaniem Dominika:
Dominik676 pisze:
właśnie staram się być jak najbardziej normalny, aby osoba, której chce pomóc myślała, że ja nie wiem o jej problemie, a nie żeby czuła, że robie to z żalu lub z łaski.
bo sama wolalabym nie odbierać tak zachowania innych wobec mnie. Jeśli ktoś naprawdę potrzebuje pomocy i uważa, ze jestem osobą, która może się przydać w jakiś sposób to będzie mógl mi o tym otwarcie powiedzieć i ja także będę mogła zachować się adekwatnie do sytuacji. Bo nie zawsze, zeby kogoś np pocieszyć potrzebne są jakieś zyciowe porady itp, tylko zwyczajna, niezobowiązująca rozmowa, ktora pozwoli się jakoś oderwać od tych problemów. Gdy ktoś ni stąd ni zowąd wyskakuje mi nagle z jakimiś poradami to mnie to trochę denerwuje^^ A ponieważ sama tego nie lubię, wolę nie praktykować tego wobec innych, w myśl zasady: 'Nie czyń drugiemu co Tobie nie mile'... rodem z lekcji religii :lol:
no.
sylwek1005
Sara Tancredi
Posty: 152
Rejestracja: 2008-10-12, 23:56


z trudnością przychodzi mi prośba o coś do kogoś, wolę sam sobie poradzić. Natomiast mam większą satysfakcję jak komuś pomogę, wolę być asystującym przy golu niż sam być strzelcem, jednak strzelenie bramki zawsze kusi :-P Gdy jestem w smutnym nastroju to zawsze oglądam mistrzowskie skoki Małysza z komentarzem 'Szarańczy' badź też finał mś1998 :-D
Sebo
Michael Scofield
Posty: 1110
Rejestracja: 2008-02-13, 21:28


To jakie uczucia okazujemy zależy od sytuacji w jakiej się znajdujemy, czyli spotkało mnie coś dobrego wiec jestem szczęśliwy podobnie jest z czymś złym, to naturalna kolej rzeczy:)

Inną rzeczą jest okazywanie uczuć, w pewnym stopniu też zależy od sytuacji, bo nieraz po prostu nie sposób pohamować emocji:) zależy to też od charakteru:)

miłość to chyba najbardziej rozwinięte uczucie:) wszystko sie z nią wiąże:)

takie moje małe zdanie:)
Posty: 10 Strona 1 z 1
Wróć do „Poważne tematy”