Historia by Ann / Tanira

Twórczość użytkowników związana z "Prison Break": opowiadania, wiersze itd.
Posty: 715 Strona 28 z 29
AutumnLeaf
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06


Super ^^
I naprawdę ich nie ma xD
Xaneta
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19


bosko...ślub... Susan jako kobieta. cudowny odcinek.
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


Wszystko było tak strasznie sztuczne.
Ludzie.
Uśmiechy na twarzach.
Nawet uściski rąk nie były szczere.
Miałam wrażenie, że każdy kto składa gratulacje Jamesowi ma ochotę wbić mu nóż prosto w serce.
Z wymuszonym uśmiechem odciągnęłam Whistlera na bok.
- nie chce tu być – szepnęłam bawiąc się falbanką od sukni.
- Ann jeszcze tylko chwila…
- nie czuje się tu dobrze. Popatrz na tych ludzi. Każdy ma mord w oczach.
- jeszcze tylko chwila i obiecuję, że stąd pójdziemy – szepnął odgarniając mi włosy z ramion – jeszcze tylko chwila. Chodź.
Pociągnął mnie za rękę w kierunku jakiejś starszej kobiety.
- nowy członek rodziny – uśmiechnęła się promiennie.
Była inna niż pozostali.
Uwierzyłam w jej uśmiech.
- to jest Ann babciu – szepnął James uśmiechając się szeroko.
Kobieta popatrzyła na mnie z nieukrywaną miłością w oczach i chwyciła z rękę.
- on nie jest taki jak mój syn – szepnęła –James wdał się w matkę. I dzięki Bogu.
James spuścił wzrok ale uśmiechnął się delikatnie.
- no idźcie już, idźcie. Wyciągnij go z tego sztywniackiego wesela – szepnęła mi do ucha.
Uśmiechnęłam się szeroko i wciągnęłam Jamesa do domu.
Zamknęłam z nim drzwi do pokoju i zagrodziłam wyjście.
- jeśli się stąd ruszysz zabiję – szepnęłam – przebieramy się i jedziemy gdzieś.
- gdzie? – zapytał z szerokim uśmiechem.
- obojętnie. Byleby daleko od tego całego kłamstwa – szepnęłam wyglądając przez okno – oni i tak nas nie potrzebują. Gdy wybuchnie jakaś afera to przynajmniej nie dostanę kulki w głowę.
Usłyszałam cichy śmiech.
Odwróciłam się.
Zabierał się za zdejmowanie spodni.
- nie tutaj! – krzyknęłam i zakryłam oczy biegnąc do łazienki.
Zrzuciłam z siebie całą etykietkę panny młodej i wbiłam się w dżinsy i białą koszulkę.
- ja jestem gotowa – szepnęłam i wyszłam z toalety skupiając całą swoją siłę na ułożeniu kilku loków.
- ja też.
Spojrzałam na niego.
Zielona koszulka, dżinsy.
- szkoda tylko, że się ogoliłeś – szepnęłam z diabelskim uśmiechem wskakując mu na barana.
- zabijesz mnie kiedyś – wyszeptał powstrzymując śmiech.
- nie gadaj tyle tylko ruszaj. Jedziemy gdzieś. Na plażę.
- znowu? – uniósł brew do góry.
- mówiłam nie gadaj tylko idź. Idź Whistler!
Wymknęliśmy się cicho głównym wejściem.
Wsiedliśmy do czarnego Jeep’a i ruszyliśmy przed siebie.
- uwiera mnie – szepnęłam grzebiąc przy palcu.
- co cię uwiera?
- obrączka.
Zaśmiał się cicho.
- skoro już teraz uwiera cię perspektywa spędzenia całego życia ze mną to co będzie później – szepnął.
- przestań sobie ze mnie robić jaja. Nie jestem do tego przyzwyczajona. Nie nosze na co dzień biżuterii.
- przyzwyczaisz się – szepnął patrząc na mnie.
- eee tam przyzwyczaisz…boli…
- pokaz.
Chwycił moją rękę.
Coś kazało mi spojrzeć na drogę.
- JAMES UWAŻAJ! – krzyknęłam widząc pędzący prosto na nas samochód.
Czego jak czego ale refleksu jaki ma James można mu pozazdrościć.
Ostre hamowanie.
Pisk opon.
Brzdęk tłuczonej szyby.
- Boże…- wyszeptał – nic ci nie jest? – zapytał chwytając mnie za rękę.
- nie…- szepnęłam odpinając pasy i wysiadając z samochodu.
Spojrzałam przed siebie.
Znałam ten samochód.
Siedziałam na jego masce wtedy w lesie.
- Lincoln…- szepnęłam gdy James chwycił mnie za rękę.
Po chwili z kłębów kurzu wyłoniła się postać.
Później kolejna.
- miło, że się spotykamy – syknął Linc mierząc prosto do Jamesa.
Whistler zasłonił mnie swoim ciałem.
Spojrzałam na jego kieszeń.
Pistolet.
- spokojnie…może jakoś dojdziemy do porozumienia…- wyszeptał James, któremu trzęsły się ręce.
- z tobą nie idzie dojść do porozumienia – szepnął Mike.
Przytuliłam się do Jamesa jeszcze mocniej gdy usłyszałam odgłos odbezpieczanego pistoletu, który trzymał Linc.
- pożegnaj się z nią – syknął celując mu prosto w głowę.
Trzęsącą ręką wyciągnęłam z kieszeni Whistlera pistolet.
Delikatnie.
Bez pośpiechu.
Odbezpieczyłam cicho.
- pożegnaj się – powtórzył Linc.
- nie bo nigdzie nie odchodzę – wysyczał James.
- to tobie się tak wydaje. Jak to jest po hiszpańsku? Adios?
Nigdy nie myślałam, że to zrobię.
Nigdy nie myślałam, że będę celować do mojego brata z zamiarem zabicia go.
Strzał wypełnił mi uszy.
Czułam tylko jak James ciągnie mnie za rękę do samochodu.
Wpycha na siedzenie, odpala i odjeżdża.
- zabiłam go – szepnęłam patrząc na drogę.
- nie zabiłaś. Strzeliłaś mu w ramię – szepnął.
- chciałam go zabić…
Przejechaliśmy spory kawałek zanim się zatrzymał.
Wysiadłam i oparłam o betonowy mur dzielący mnie od plaży.
- chciałaś zabić bo on chciał zabić mnie?
Pokiwałam głową zalewając się łzami.
Przytulił mnie mocno.
- nic mu nie będzie. To tylko postrzał w ramię – szepnął przytulając mnie mocniej.
- James ja…ja…
Spojrzał mi prosto w oczy.
- to był twój naturalny odruch – szepnął – nie zabiłaś go. Nie masz powodu do obaw.
- James ja cię…
Przyłożył mi palec do ust.
- nie mów. To co zrobiłaś zastępuje wszystko…

Teraz zdałam sobie sprawę
Że naprawdę nie wiedziałam
Jak bardzo Cię kocham
Do dziś…
Ostatnio zmieniony 2008-04-11, 14:26 przez Tanira, łącznie zmieniany 1 raz.
AutumnLeaf
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06


zakryłam oczy biegnąc do łazienki
eee...?xD
Idź Whistler!
ha! po nazwisku najlepiej xD

ach...miodnie ^^ zajefakenbicznie xD
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


AutumnLeaf pisze:
eee...?xD
słucham? xD jakiś problem? xD

[ Dodano: 2008-04-11, 13:03 ]
AutumnLeaf pisze:
ha! po nazwisku najlepiej xD
a co xD
AutumnLeaf pisze:
...miodnie ^^ zajefakenbicznie xD
danke xD
agulec
Michael Scofield
Posty: 3495
Rejestracja: 2007-12-07, 15:27


Tanira pisze:
Zabierał się za zdejmowanie spodni.
- nie tutaj! – krzyknęłam i zakryłam oczy biegnąc do łazienki.
ehe.. taa.. jasne. Uważaj, bo Ci uwierzę xD
Tanira pisze:
- szkoda tylko, że się ogoliłeś – szepnęłam z diabelskim uśmiechem wskakując mu na barana.
za pierwszym razem przeczytałam 'wskakując mu na banana' hahaha xD
Tanira pisze:
Strzał wypełnił mi uszy.
zabiłaś Linca?!!? no nieeee... to ja dalej nie czytam xD
AutumnLeaf pisze:
zajefakenbicznie
hahahaha.. że jak? xD
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


agulec pisze:
za pierwszym razem przeczytałam 'wskakując mu na banana' hahaha xD
no nie xD nie publicznie o takich rzeczach xD
Xaneta
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19


fajnie fajnie....A juz myslałam ze zlewa zabiłaś.No ale cóż.Mówi sie trudno... JA chce wiecej :D
Aglek
Michael Scofield
Posty: 1481
Rejestracja: 2008-02-23, 10:55


Bardzo wciągająca ta opowieść!! Zazwyczaj nie czytam opowieści bo bym musiała spędzić dużo czasu na nadrabianiu, ale twojej przeczytałam prolog właściwie przypadkiem i stwierdziłam, że jest ekstra!! :D Doszłam do 19 odc. no i mój brat chciał wsiąść więc postanowiłam reszte wydrukować bo bym nie wytrzymała!! xD No i tym sposobem doszłam do końca gdzie wkurzyło mnie jak Linc chciał zabić Whistlera, a potem Ann strzeliła w Linca xD No i Susan miłosierna!! xD
PatuŚ
Michael Scofield
Posty: 2945
Rejestracja: 2007-10-27, 18:51


awwww cudne... no poprostu tak za tym tęskniłam a tu ... suprise ! i jest nowiusi odcineczek .. ale z tej Ann kochana siostra ..ale jakbym miała takiego mamuta za brata tez bym pewnie go zastrezliła :-D
AutumnLeaf
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06


zabiłaś Linca?!!? no nieeee... to ja dalej nie czytam xD
Boże...ja myślałam, że się już dzisiaj nie uśmiechne... ^^
hahahaha.. że jak? xD
zajefakenbiczny xD
*Madziula*
John Abruzzi
Posty: 587
Rejestracja: 2007-11-07, 10:57


Super xD
Tanira pisze:
Była inna niż pozostali.
Uwierzyłam w jej uśmiech.
xD Normalny żywy człowiek xD
Tanira pisze:
- szkoda tylko, że się ogoliłeś – szepnęłam z diabelskim uśmiechem wskakując mu na barana.
(...)
- mówiłam nie gadaj tylko idź. Idź Whistler!
Biedny Dżejms :lol:
Tanira pisze:
wyciągnęłam z kieszeni Whistlera pistolet.
Delikatnie.
Bez pośpiechu.
Odbezpieczyłam cicho.
wow... Ann dopasowuje się do nowej rodzinki xD
feffcia131
Świeżak
Posty: 1
Rejestracja: 2008-02-23, 23:46


Zajebiste opowiadanie... nie mogę doczekać się następnych odcinków. [shadow=yellow][/shadow] :mrgreen:
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


[center]9 miesięcy później…

Panama się nie zmieniła.
Nadal była tak upalna.
Tak radosna jak wtedy gdy po raz pierwszy przyjechała do tego kraju z Nim.
Bracia i Ona zostali oczyszczeni ze wszystkich zarzutów i mogli wrócić spokojnie do USA.
Oni skorzystali.
Ona nie.
Straciła z Nimi kontakt.
Starała się zapomnieć.
Jamesa nikt już nie ścigał.
Ona nie wnikała w to co im zrobił.
To gorące słońce było uciążliwe dla wszystkich ludzi.
Szczególnie dla kobiet w ciąży.
A jeszcze bardziej szczegółowo dla jednej…
[/center]

- Jaaaaaaaamesssssss – wyjęczałam leżąc nieruchomo na łóżku.
- Jaaaaaaaamesssssss gorąco mi…
Whistler otworzył leniwie oczy i spojrzał najpierw na mój brzuch a później na mnie.
- wszystko w porządku? – zapytał
- jest mi gorąco…bardzo…
- czy z dzieckiem wszystko w porządku? – zapytał ponownie unosząc brew do góry.
Zrobiłam urażoną minę i odgarnęłam włosy, które rozwiewał mi wentylator.
- boli mnie – szepnęłam.
James otworzył szerzej oczy wbijając we mnie wzrok.
- znaczy wiesz…czuję mrowienie….tu…
Chwyciłam jego rękę i przyłożyłam do dolnej części brzucha.
- on nie kopie – szepnął James robiąc jeszcze większe oczy.
- bo jest za duży – mruknęłam z ogromną pewnością siebie.
- to może pojedziemy do szpitala?
- zgłupiałeś? Jeszcze dużo czasu…
James westchnął cicho i zlazł z łóżka.
- nie przeklinaj przy dziecku – mruknął idąc do łazienki.
Umiałam sobie sama radzić w ciężkich sytuacjach.
Nie przewidziałam tylko ciąży.
Z wielkim trudem wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę balkonu, który był zasłonięty roletą.
- wyglądam jak ciężarówka – mruknęłam nie patrząc na swoje odbicie w lustrze.
Odsłoniłam ciężkie rolety i uderzył mnie blask ostrego słońca.
- jasna cholera – syknęłam.
- słyszałem! – krzyknął James przez zamknięte drzwi łazienki.
Prychnęłam cicho i wyjrzałam przez okno.
Nie wiedziałam gdzie jest bardziej gorąco.
Czy w pokoju czy na dworze.
Mrowienie zamieniło się w ostry chwilowy ból, który spowodował, że z oczu popłynęły mi łzy.
Chwyciłam się mocno parapetu i im mocniej ściskałam tym ból ustępował.
Odetchnęłam głęboko i ruszyłam w stronę łóżka nie mając ochoty na przygody takie jak ta.
Usiadłam na łóżku.
Ból się powtórzył.
Jeszcze silniejszy.
Oprócz łez wywołał także krzyk.
Z łazienki wybiegł James zaplątując nogi w dżinsach, który zatrzymały się na wysokości kolan.
- co ci? – zgrabnym ślizgiem wylądował obok mnie.
- nie wiem – wyszeptałam przez łzy trzymając się kurczowo za brzuch – chyba…
- co chyba?!
- chyba rodzę!!! – krzyknęłam tak głośno na ile miałam sił.
James wytrzeszczył na mnie oczy.
Wstał spokojnie z podłogi wciągając dżinsy do końca i zakładając jakąś koszulkę, którą znalazł pod łóżkiem.
- odbiło ci? – zapytałam prawie wybuchając śmiechem.
- ja jestem spokojny – szepnął i złapał trzęsącymi się rękami kluczyki do samochodu – jestem bardzo spokojny. Pamiętaj, że masz oddychać głęboko – mruknął cicho.
- pamiętam…- szepnęłam schodząc po trzech stopniach i wychodząc na rozgrzaną ziemię.
- nie. Nie ty. Ja – powiedział skupiony w sobie James wsadzając mnie do samochodu.
Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.
- chyba ci się coś pomyliło…- szepnęłam gdy usiadł za kierownicą.
- czytałem…
Nie dokończył.
Przerwał mu mój głośny krzyk.
Oczy zaszły mi łzami.
Nie czułam nic oprócz tego, że „coś” stara się wydostać.
- James szybciej bo urodzę w samochodzie – syknęłam gdy zaparkował z piskiem przed wejściem do szpitala.
- mam…cię wziąć na ręce? – zapytał cicho.
- sama dam sobie rade! – krzyknęłam coraz bardziej zdenerwowana.
Doczołgałam się jakoś do recepcji.
- rodzę – syknęłam z wymuszonym, sztucznym uśmiechem.
Kobieta spojrzała na mnie dziwnie.
James starał się wydusić z siebie cos po hiszpańsku ale nie za bardzo mu wychodziło.
- ja rodzę – syknęłam łapiąc go za koszulkę i przyciągając do siebie – zrób coś bo nie ręczę za siebie!
Po chwili zwijając się z bólu wylądowałam na jakiejś sali.
Ktoś zaczął ściągać ze mnie ciuchy.
- łapy precz zboczeńcu! – krzyknęłam czując, że przez ból stracę przytomność.
Wystraszony lekarz zaczął gadać coś po swojemu.
- co?! – krzyknęłam mu prosto w twarz ściskając ręce w pięści.
Ktoś chwycił mnie za rękę.
- gryź, drap rób co chcesz…- szepnął James uśmiechając się delikatnie.
Ból był nie do zniesienia.
Wbiłam mu paznokcie w dłonie.
Nie widziałam czy go boli.
Łzy zasłaniały mi wszystko.
Zaczęło mi się mieszać.
James coś do mnie mówił ale go nie rozumiałam.
Krzyczałam najgłośniej w swoim życiu.
Po chwili ktoś krzyczał już ze mną.
- o cholera…- wyszeptałam cicho zamykając oczy.
- mówiłem nie przeklinaj przy dziecku – szepnął wyraźnie rozbawiony świeżo upieczony tatuś i pocałował mnie w czoło.
- jestem zmęczona…- mruknęłam tylko gdy wywozili mnie z sali.

Dłonie miałam zimne jak zwykle.
Leżałam w idealnie wymalowanej sali.
- dostał 10 na 10 – zaświergotał James wchodząc do środka z małym zawiniątkiem.
Spojrzałam na niego dziwnie.
Nie wszystko jeszcze do mnie docierało.
- chcesz zobaczyć synka? – zapytał siadając obok na łóżku.
Uśmiechnęłam się delikatnie wyciągając ręce w kierunku malucha.
Odsłoniłam delikatnie pieluszkę z jego twarzy.
- jest śliczny…- szepnęłam czując, że do oczu znowu napływają mi łzy.
Maluch otworzył oczy.
Błękitne, pełne głębi oczy.
- jak u tatusia – powiedział z dumą James prężąc ramiona – już wiesz jak go nazwiemy?
- James…- powiedziałam cicho gdy kruszynka złapała mój palec.
- ja nie wiem…- szepnął przysuwając się bliżej i patrząc w jego oczy.
Uśmiechnęłam się delikatnie.
- James Junior – szepnęłam.
James chciał coś powiedzieć ale przerwał mu głośny płacz.
- zaczyna się…- mruknął uśmiechając się szeroko.
*Madziula*
John Abruzzi
Posty: 587
Rejestracja: 2007-11-07, 10:57


super xD


A ty weź się wreszcie zdecyduj czy to mały Dżejms czy Chris :-P :mrgreen:
AutumnLeaf
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06


ahahaha, dobra, zaczynamy xD
bo jest za duży – mruknęłam z ogromną pewnością siebie.
cytując książkę dla niemowlaków?xD
wyglądam jak ciężarówka
y y. słonica xD
Z łazienki wybiegł James zaplątując nogi w dżinsach, który zatrzymały się na wysokości kolan.
Bo dlaczego niby miałby je założyć do końca, nie?^^ nehehehe
- ja jestem spokojny ... Nie ty. Ja – powiedział skupiony w sobie James wsadzając mnie do samochodu.
To jest prawdziwy James, jakiego znam xD

Dżej Dżej!
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


AutumnLeaf pisze:
cytując książkę dla niemowlaków?xD
si xD
AutumnLeaf pisze:
y y. słonica xD
masz wpier*** xD
AutumnLeaf pisze:
Bo dlaczego niby miałby je założyć do końca, nie?^^
nie wiem co on tam robił xD
AutumnLeaf pisze:
To jest prawdziwy James, jakiego znam xD
taaaa myślący tylko o sobie xD jak ty xD
AutumnLeaf pisze:
Dżej Dżej!
to jest tak słodkie że nie wiem xD awwww
AutumnLeaf
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06


jak ty xD
masz wpier*** ^^
agulec
Michael Scofield
Posty: 3495
Rejestracja: 2007-12-07, 15:27


hyhy.. moje Gratulację!! :D
fajowy odcinek xD normalnie śmiać się i płakać ze wzruszenia za jednym razem^^ i tak jakoś fajnie mi^^
nie cytuję, bo by miejsca w poście zabrakło xD
Xaneta
Michael Scofield
Posty: 2154
Rejestracja: 2008-01-27, 18:19


hahaha xD dobre xD
Tanira pisze:
jestem bardzo spokojny. Pamiętaj, że masz oddychać głęboko – mruknął cicho.
- pamiętam…- szepnęłam schodząc po trzech stopniach i wychodząc na rozgrzaną ziemię.
- nie. Nie ty. Ja – powiedział skupiony w sobie James wsadzając mnie do samochodu.
Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.
kto by uwierzył xDxD
podobało mi sie xD i to bardzo ;]
Aglek
Michael Scofield
Posty: 1481
Rejestracja: 2008-02-23, 10:55


Ekstra!! Dzidziuś ^^ Nie spodziewałam sie takiego zwrotu akcji xD James jest spokojny :lol:
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


Mam wrażenie, że z tej historii robi się Moda na sukces xD
Pytanie: Czy pisać dalej?
*Madziula*
John Abruzzi
Posty: 587
Rejestracja: 2007-11-07, 10:57


pisz, pisz, pisz! (albo będzie sławetny strajk 8-) )
Aglek
Michael Scofield
Posty: 1481
Rejestracja: 2008-02-23, 10:55


Tanira pisze:
Pytanie: Czy pisać dalej?
Radzę pisać bo my tutaj zwiędniemy xD
AutumnLeaf
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06


Tylko żeby ci się nie zrobił z Jamesa zdziadziały pantoflarz xD o, taki jak ten nasz ehehe xD
Posty: 715 Strona 28 z 29
Wróć do „Fan Fiction - Twórczość własna”