Historia by Ann / Tanira

Twórczość użytkowników związana z "Prison Break": opowiadania, wiersze itd.
Posty: 715 Strona 1 z 29
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


No dobra chcieliście to macie.
Zaczęłam to pisać juz dawno...mam nadzieje ze sie spodoba ^^

Prolog

- Niech oskarżona zamilknie! – Krzyknęła sędzia.
Nogi się podemna ugięły.
- Kara za nieumyślne spowodowanie śmierci wynosi 25 lat, jednak w tym przypadku kara dla pani będzie 10 lat odsiadki. Może pani podziękować za to swojemu obrońcy.
-, Ale ja…- podniosłam glos
- Pani zdanie nie jest w tym momencie istotne. A i jeszcze jedno. Z powodu braku miejsc w więzieniach dla kobiet zostanie pani warunkowo umieszczona w wiezieniu stanowym Fox River. Zamykam rozprawę. Proszę wyprowadzić więźnia.
- CO?! NIE PANI ZARTUJE! NIE! NI…- mojego krzyku nikt juz nie usłyszał zza szklanych drzwi, barczyści policjanci wyprowadzili mnie siłą z sali i wepchnęli do opancerzonego samochodu, który stal na parkingu.

Pamiętam Fox River...To tutaj, przed brama tego wiezienia jeszcze niedawno żegnałam ze łzami w oczach moich dwóch braci – Lincolna i Michaela, a teraz ja sama miałam wejść do tego piekła, i to na 10 długich lat.

Mam na imie Ann i mam 18 lat. Zostałam skazana za nieumyślne spowodowanie śmierci w obronie własnej. Z jednej strony się cieszę, zobaczę swoich ukochanych braci, za którymi już bardzo się stesnilam. Z drugiej zaś świat, który niebawem się dla mnie otworzy nie będzie sielanką…

-Tak się za wami stęskniłam…-pomyślałam z kajdankami na rekach. W tym samym momencie łza spłynęła po moim policzku…

Samochód właśnie minął bramę Fox River…
AutumnLeaf
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06


Aaaach kocham cię za to ;* xD

Ann ty moja ^^ nareszcie się odważyłaś ^^
dajeszdajesz nie przestajesz ^^
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


taa...zobaczymy co z tego wyniknie...
*Madziula*
John Abruzzi
Posty: 587
Rejestracja: 2007-11-07, 10:57


Tanira pisze:
Z powodu braku miejsc w więzieniach dla kobiet zostanie pani warunkowo umieszczona w wiezieniu stanowym Fox River.
też kiedyś myślałam aby w ten sposób wrzucić jakąś babkę do Fox River... ale nie chciało mi się pisać :lol:

ogólnie ciekawie się zapowiaa^^ czekam na cedeka ;)
niunia
Michael Scofield
Posty: 1458
Rejestracja: 2007-10-21, 16:32


Tanira pisze:
ze łzami w oczach moich dwóch braci – Lincolna i Michaela, a teraz ja sama miałam wejść do tego piekła, i to na 10 długich lat.
ej, moze kiedyś bedziemy rodzina ! :D

Świetny początek, czeeekam na wiecej, szwagierko ^^ ;)
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


klawiatura moja xD swiat jest moj xD mozliwe ze bedziemy rodzina xD
niunia
Michael Scofield
Posty: 1458
Rejestracja: 2007-10-21, 16:32


i to jest najlepsze.. to od nas zalezy co sie bedzie działo potem i jak sie losy potoczą owych bohaterów ;)
B...
Michael Scofield
Posty: 3653
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12


ciekawe, czekam na dalszy ciąg :-D
MarQ
Michael Scofield
Posty: 1452
Rejestracja: 2007-09-25, 21:11


tnaira (czy moze ann xD) pisz dalej bo ten prolog choc genialny to za malo :P
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


- No witamy…Słyszałem, że maja przywieść nowego więźnia, ale nie wiedziałem ze takiego – powiedział z głupim uśmiechem Bellick – Bardzo chętnie cię przeszukam –zaśmiał się głupawo
- Tylko mnie dotkniesz a pożałujesz
- Złotko nikt cię tutaj nie obroni a jeszcze mi pomogą. Zabrać ja do pokoju przeszukan.
Popchnął mnie z całej siły tak ze o mało sie nie wywaliłam.
- Bellick zostaw ja! Ona idzie ze mną.
- Tak jest. Ale panie naczelniku trzeba ja przeszukać.
- Przeszukali ja jeszcze w sadzie, jakoś nie chce mi się Wierzyc ze cos przemyciła ze związanymi rekami. Wracajcie do swoich zajęć.
- dzieki Bogu...- pomyślałam i odetchnełam z ulga
Razem z naczelnikiem weszłam po schodach do jego gabinetu. Nie odzywał się ani słowem dopóki nie zamknął drzwi.
- Czy wy chcecie tu założyć klan rodzinny?! – Wydarł się na mnie – Widać w rodzinie Scofildow i Burrowsow to tradycja trafić do wiezienia. Dziecko ty masz 18 lat, wiesz ze przesiedzisz tu najlepsze lata swojego życia?
- To nie tak! Ja się broniłam!
- Jak to się stało?
- Zaatakowali mnie…co miałam robić?!
- Skąd miałaś pistolet?
- od michaela. Powiedział ze mam na siebie uważać i w razie, czego użyć.
Naczelnik spojrzał na mnie litościwie…
- Wiesz ze tutaj tez nie możesz być bezpieczna. Musisz uważać. Nic więcej nie mogę dla ciebie zrobić. Nawet nie mogę przydzielić ci osobnej celi.
- jak to? Będę w celi z facetem?
- i to nie byle jakim. Dlatego proszę uważaj.
- ok. nie ma sprawy.
- skończ z ta beztroskością. Tutaj nie będzie ci potrzebna. Michael wie ze tu jesteś?
- nie.
- to będzie dla niego miła niespodzianka. Strażnik odprowadzi cię teraz do twojej celi.
Wstał z miejsca i chciał otworzyć drzwi…
- a co z Lincolnem?
- przebywa w izolatce. Wiesz ze…
- tak wiem. Modle się o to żeby go uniewinnili, przecież on tego nie zrobił.
- ty wiesz wiele więcej rzeczy niż my prawda?
- wiem...ale nie mogę panu powiedzieć…właśnie przez to chcieli mnie zabić.
- trzymaj się dziewczyno. John odprowadź ja do celi!
Był akurat czas wolny wiec nie było nikogo w celach. Nagle zatrzymaliśmy się. Zza białym prześcieradłem siedział szczupły facet.
- współczuję ci naprawdę – szepnął do mnie – T-Bag masz gościa.
Facet spojrzał na mnie i dziko się uśmiechnął
- nie mogę. Laska. Co dziś za święto John?
- nowy więzień.
- i akurat do mnie? Co za szczęście – patrzył na mnie a uśmiech nie znikał z jego twarzy.
- dlatego ze twój ostatni współwięzień się powiesił.
Spojrzałam na niego z przerażeniem. Strażnik mnie rozkul.
- no to ja was zostawiam.
- nie proszę Jimmy, John czy jak ci tam. Proszę cię.
- kochana to nie należy do moich obowiązków
Odszedł dzwoniąc kluczami…
T-Bag przez cały czas mi się przyglądał…tak dziwnie się przyglądał….
- no to powiedz kruszynko jak się nazywasz?
- a co cie to interesuje - wysyczałam
Zaśmiał się cicho
- cos nie tak? Zaprowadzisz mnie na spacerniak?
- ekhm jasne, chodz
- tylko uważaj na moja nogę. Te barany z konwoju prawie by mi ja złamały.
- może zamiast na spacer wybierzesz się do lekarza? Pokaz ta nogę.
Usiadłam na łóżku i podwinęłam nogawkę
- nie wygląda to za dobrze powinnaś…
- T- BAG ZOSTAW JA!!!!
Michael wpadł do celi cały zdyszany
- naczelnik mi powiedział. Zostaw ja sukinsynu! – Kopnął go w brzuch z całej siły
- michael zostaw go! On nic nie zrobił!
- Ann to morderca i gwałciciel on ci może w każdej chwili cos zrobić!!!
- na razie nic nie zrobił. Tak witasz siostrę?
Spojrzał na mnie czule i mocno przytulił
- tęskniłem wiesz, ale do cholery, co ty tu robisz?
- zabiłam człowieka…człowieka, któremu ufałam.
- jak to…
T-Bag usiadł obok na łóżku
- odsuń się od niej ty gnoju
- micheal zostaw go w spokoju! Co w ciebie wstąpiło?! Nigdy taki nie byłeś. Od kiedy traktujesz z pogarda innych ludzi?
- siostra ma racje słuchaj się jej
- ona ma za miękkie serce
- przestańcie! Gdzie jest Lincoln? Mike zaprowadź mnie do niego proszę
Mike wziął mnie za rękę.
- musisz na niego uważać to nie jest…
- Linc!!
Wyrwałam się Michaelowi i pobiegłam do płotu
- Ann?! Co ty tu…Boże twoja noga…
- nic mi nie będzie - ale tak naprawdę ledwo trzymałam się na nogach. Usiadłam na trawie obok płotu.
- nic mi nie będzie…
-ANN!

dlaczego ja to robie? o matko...autumn ja cie zabije kiedys :P
AutumnLeaf
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06


dlaczego ja to robie? o matko...autumn ja cie zabije kiedys
ta pani jest pod wpływem alkoholu, i nie wie co mówi.

Ja jestem w tej fantastycznej sytuacji, że już czytałam wszycho lalala xD

;*
niunia
Michael Scofield
Posty: 1458
Rejestracja: 2007-10-21, 16:32


Tanira pisze:
Spojrzał na mnie czule i mocno przytulił
- tęskniłem wiesz, ale do cholery, co ty tu robisz?
:roll: :roll: .. zazdrosna jestem ^^

świetneeee! czekam na nastepną cześć z niecierpliwościąąą.
MarQ
Michael Scofield
Posty: 1452
Rejestracja: 2007-09-25, 21:11


super ci wyszlo :P
Tanira pisze:
Kopnął go w brzuch z całej siły
to jest najlepsze :P chcialbym to zobaczyc :P

napisz cos z soba w roli glownej jak wpadasz do sony i zarywa do ciebie whistler :P :P :P
*Madziula*
John Abruzzi
Posty: 587
Rejestracja: 2007-11-07, 10:57


do celi T-Baga :lol: nie no wyraźnie rąbnęłaś mi z głowy pomysł na opowiadanie *rozmyśla nad zemstą :twisted: * :lol:
Gość


marq112 ja juz mam napisene tego z 19 odcinkow xD i jak narazie nie ma sony xD

*Madziula* to mi sie sniło OO to była masakra OO ach ten pamietny sierpien...za duzo sie wtedy tedzia naogladałam
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


tak to byłam ja...zapomniałam sie zalogować :roll:
MarQ
Michael Scofield
Posty: 1452
Rejestracja: 2007-09-25, 21:11


Gość pisze:
ja juz mam napisene tego z 19 odcinkow xD
no to jak masz tyle to wrzucaj juz reszte :P

jak dla mnie zajebiste :D
niunia
Michael Scofield
Posty: 1458
Rejestracja: 2007-10-21, 16:32


Tanira pisze:
marq112 ja juz mam napisene tego z 19 odcinkow xD i jak narazie nie ma sony xD
kiedy nam je pokazesz ? :D

czekam na kolejna czesc ^^
PatuŚ
Michael Scofield
Posty: 2945
Rejestracja: 2007-10-27, 18:51


boshe ale świetn e.... nie noi dobrze że to tu umieściłaś.. czekam na dalsza cześć. czytałam z zapartym tchem :-D
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


Obudziłam się...Czułam się jak naćpana. Promienie słońca oświetlały pokój. Leżałam na jakiejś kozetce. Podniosłam się i o mało, co nie obudziłam śpiącego Lincolna.
- Siedział przy Tobie cały czas – usłyszałam bardzo ciepły kobiecy glos
Odwróciłam głowę i zobaczyłam bardzo ładna i serdeczna brunetkę.
- Wreszcie się obudziłaś...Jestem dr Sara Tancredi
- nie za bardzo rozumiem...- szepnęłam rozgladajac sie dookoła
- straciłaś trochę krwi przez ta ranę w nodze, ale już jest wszystko wporzadku.
Chciałam odłączyć sobie kroplówkę
- ale tego kochana jeszcze nie ściągaj…będziesz przychodzić do mnie na kontrole, codziennie, najlepiej pod wieczór – uśmiechnęła się do mnie serdecznie i poszła w stronę biurka, zatrzymała się i…
- o mało co a bym zapomniala…- pokazala mi wielki bukiet kwiatow – mimo tego co mowia T-Bag to chyba pozadny facet, co?
- sa sliczne…
- przyniosl je wczoraj. Swoja droga musial się niezle namęczyć żeby je zdobyc.
Usłyszałam ze ktos otwiera drzwi…
- już się obudziłaś moja spiaca królewno?
- michael…dobrze ze jestes
Ucałował mnie w czolo i usiadl obok na krzesle
- panie scofiel proszę podwinąć rekaw – powiadziala lekarka
- nowa dawka insuliny…
-insulina? – zapytałam zdziwiona – po co ci?
- twój brat ma cukrzyce. Nie wiedziałaś?
Michael spojrzal na mnie dziwnym wzrokiem…
- eee...a no tak...faktycznie...- szepnęłam nie spuszczajac z niego wzroku - brał cos w domu ale myslałam że ćpa
-ann no wiesz co…porzadni ludzie tego nie robia – powiedział
Sara zamilkla, spojrzala gdzies w dal i odezwała sie dopiero po dluzszej chwili
- ty chyba nie jestes Az tak porządny skoro siedzisz tutaj. Proszę, skończone.
Michael wyraznie chcial cos powiedziec ale nie moglo mu to przejsc przez gardlo
- panie scofield cos nie tak?
- ok. wszystko ok - wyszeptal
Podszedł do Lincolna i zaczal go budzic.
- co jest? – powiedział zaspanym glosem Linc – obudzila się już?
- tak stary już dawno. Wstawaj
Lincoln podniosl glowe i spojrzal na mnie…
- moja kochana…dzieki Bogu ze nic ci nie jest…
Przytulil mnie bardzo mocno, w tym samym momencie weszlo dwoch strażników
- dzien dobry pani doktor. Zabieramy scofielda i burrowsa.
- oczywiście, ty skarbie jeszcze ze mna zostaniesz, musze ci pobrac krew
Zostalam z nia sama…
- Lincoln jest z toba bardzo związany. Siedział tu od czasu kiedy cie przynieśli. Nie chciał cie zostawic wiec wymusiłam to na strażnikach.
- Lincoln mnie wychował...łaczy nas szczegolna wiez...
- taki brat to skarb…michael tez się oczywiście interesowal ale jednak Lincoln...naprawde laczy was cos szczegolnego – podeszla do mnie i podwinęła mi rekaw…miala bluzke z krotkim rekawem wiec doskonal widziałam jej rece…były posiniaczone
- mogę o cos spytac?
- oczywiście – uśmiechnęła się
- czy pani ma jakies problemy?
Popatrzyła najpierw na mnie pozniej na swoje rece i szybko założyła fartuch
- nie…to, to już od jakiegos czasu…spadlam ze schodow – próbowała się uśmiechnąć
- o proszę już skończone. Możesz wracac do celi. Tylko uwazaj na siebie. Tom! Możesz ja odprowadzic.
- ale…
- widzimy się jutro wieczorem. Do zobaczenia.
Strażnik skul mi rece i zaprowadzil do celi. Po drodze słyszałam rozne docinki i glupie odzywki. Gdy weszłam co celi nikogo nie było
Usiadlam na lozku…
- chyba czas odwiedzić brata...- szepnęłam
Chciałam wyjsc z celi gdy droge zastawil mi potężny facet
- witam koleżanko…my z kolegami… – zza jego plecow wyłoniło się jeszcze czterech takich jak on – mamy już dosc monotonii. Od dwoch lat tylko sami faceci a tu nagle przychodzi dziewczyna. I to jest dla nas znak.
- jeśli nie chcesz zobaczyc mojego znaku, Alex, lepiej stad spadaj.
za jego plecami zobaczyłam t-baga
- słuchaj teddy, może byśmy się nia podzielili?
- nie jestem rzecza! – krzyknęłam
- ma racje. Nie jest i nie będziemy się nia dzielic. ona jest tylko moja jasne? czy masz jakis problem?
Alex spojrzal na mnie pozniej na T-Baga i uśmiechnął się głupio
- jasne Teddy. Masz to jak w banku.
Odeszli ciagle głupawo się uśmiechając
- jestes bezpieczna. Mam tu opinie psychopaty wiec nikt przy zdrowych zmysłach mi nie podskoczy.
- dzieki - wyszeptałam
Spojrzal na mnie i po chwili delikatnie się uśmiechnął
- nie ma za co…idz do brata bo chyba to mialas zamiar zrobic.
Ja z usmiechem na ustach poszlam do michalea.
Gdy bylam już przy jego celi nagle wychylil z niej glowe facet…
-JEZU! NIE STRASZ LUDZI!
- ale czy ty musisz tak krzyczec? – zapytałam – jest michael?
- nie ma. Jestem Sucre, jego współwięzień.
- milo mi. Ann, jego siostra.
- aaaaa – uśmiechnął się – to o tobie mowi cale wiezienie.
- być może. Mam dwa dni wyjęte z życiorysu. Poczekam na niego skoro go nie ma
Sucre zastąpił mi droge
- niestety nie możesz..
- jak to nie mogę? Bo co?
- gdyz…ponieważ…aczkolwiek mogłabyś ale…
- czy wy tam...eeeee
- NO OSZALAŁAŚ?! CO TY MYŚLISZ?!?
Wybuchnelam smiechem
- no I z czego sie smiejesz?
Wykozystalam chwile jego nieuwagi i wślizgnęłam się do celi
- no dziewczyno czy ty nie rozumiesz ze… - zasłoniłam mu usta dlonia
Stanęłam jak wryta…
- opusc to prześcieradło! Chcesz żeby ktos zobaczyl?!
W miejscu gdzie była toaleta i zlew była jedna wielka dziura z której wylazł michael.
- no Sucre już prawie, będę musial powiedziec o tym Ann…
- już nie musisz – powiedzieliśmy z Sucre jednoczesnie
Michael podniosl glowe…
- ty zawsze musisz mi popsuc cala niespodzianke! Przed twoimi urodzinami tez tak było!
- braciszku już nie przezywaj…co ty robiłeś w tym kanale?
- to nie kanal! Za ścianami sa korytarze…a zreszta…chodz idziemy na spacer. Sucre wiesz co robic.
Wziął mnie za reke i poszliśmy na dwor
- chcecie uciec?
- robie to dla Lincolna. Nie mogę pozwolic żeby tak skończył
- To po to chciałeś obrabowac bank…żeby dostac się tutaj
- nie wybaczyl bym sobie gdybym mu nie pomogl…jesteśmy rodzina i musimy trzymac się razem.
- wiem…- wyszeptałam
- jutro musisz isc na badania pamiętaj.
- chyba sam chetnie bys poszedł za mnie.
- co znowu za insynuacje?
- przeciez na nia lecisz!
- nieprawda!
Spojrzalam na niego z wyrzutem
- mnie nie oszukasz – uśmiechnęłam się- ale wiesz… z narkomanami uwazaj
- z jakimi znowu narkomanami?
- sama ci powie…chodz wracamy bo robi się zimno.
- idziemy na kolacje? Glodny jestem.
- idz ja pojde do celi. odchudzam sie - szepnelam z szerokim usmiechem
- tylko uwazaj na T-Baga…wiesz ze…
Przerwalam mu
- tak wiem wszystko wiem. Idz
Weszłam do budynku…faktycznie żywej duszy nie było…wszyscy pognali na kolacje
Weszłam do celi…na lozku siedział T-Bag z albumem zdjęć na kolanach…
- ooo, juz ze spaceru? Przyniosłem ci kolacje…myślałem ze nie zdazysz.
- dzieki…– uśmiechnęłam się i usiadlam obok niego
- co tam oglądasz? zapytałam ciekawsko
- moje zdjęcia z dzieciństwa…patrz to ja jak miałem 3 lata – pokazal mi zdjecie slicznego chłopca z misiem w reku
- zartujesz? To naprawde ty? Jaki slodki – położyłam mu glowe na ramieniu…lekko się wzdrygnął
- wiesz co jestem troche zmeczona…pooglądamy pozniej?
- jasne..spij – chciał wstac ale objelam go reka…
- nie, proszę zostań…


dlaczego mi sie wydaje ze to jest kiczowate i beznadziejne? xD
AutumnLeaf
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06


dlaczego mi sie wydaje ze to jest kiczowate i beznadziejne? xD
bo wysłałaś za dużo esemesów xD

ja kocham twojego słodkiego Majkiela ^^
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


no to nie miał byc taki Majkiel...nie wyszło mi...cholera...
AutumnLeaf
Michael Scofield
Posty: 3268
Rejestracja: 2007-08-27, 02:06


Wieeem miał być ostry, ale jak jest ostry to robi się słodki ^^ wyszło jak cholera xD
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


*zapada sie ze wstydu pod ziemie* ja jestem chora na mozg...to pewne...
MarQ
Michael Scofield
Posty: 1452
Rejestracja: 2007-09-25, 21:11


fajooooooweeeee :D
normalnie jak czytalem to sie nie moglem oderwac :P
bystra ta siostrzyczka majkela :D
Posty: 715 Strona 1 z 29
Wróć do „Fan Fiction - Twórczość własna”