"My tylko chcemy mieć z powrotem nasze rodziny!"

Twórczość użytkowników związana z "Prison Break": opowiadania, wiersze itd.
Posty: 40 Strona 2 z 2
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


AutumnLeaf pisze:
on nie łazi...on płynie miedzy szarymi ludzkimi sprawami
kuwa faa...tym to mnie zabiłaś...na śmierć.
jestem jak Raid xD
niunia
Michael Scofield
Posty: 1458
Rejestracja: 2007-10-21, 16:32


*Madziula* pisze:
starając się, choć przez chwilę zapomnieć o powodach, dla których przyleciały do Panamy – dwóch seksownych powodach…
ale to swietnie ujełaś.. ^^
*Madziula* pisze:
Linc, sam nie wiedział, po co tak koniecznie chciał je zobaczyć… No może nie je…tylko samą Susan…
romans się szykuje ? :D

ciekawie to wszystko napisałaś.. z niecierpliwościa czekam na nastepne.. :)
*Madziula*
John Abruzzi
Posty: 587
Rejestracja: 2007-11-07, 10:57


IV (część przedostatnia)


Minęło kilka dni, Plan ucieczki z Sony został już opracowany w najdrobniejszych szczegółach, Linc kilkakrotnie spotykał się z Pam i Susan, czasami Sofia szła z nimi no i nie ominęły go ciężkie rozmowy z Susan, która nadal przetrzymywała jego syna. Było popołudnie przed dniem ucieczki. Sofia zabrała Pam na drobne zakupy, a Susan Hollander została sama w wynajmowanym mieszkaniu. Tą właśnie porę wybrał sobie Lincolna na złożenie im wizyty.
- Witam
- O! Cześć! Jestem sama bo Pam wybrała się z Sofią na zakupy, ale wejdziesz?
- No pewnie, że tak… - powiedział Lincoln patrząc jej w oczy i wchodząc do mieszkania. Susan uśmiechnęła się do niego i poszła do kuchni zrobić kawę. Linc podążył za nią, nachylił się nad jej uchem i wyszeptał…
- Susan... – ona odwróciła się w jego stronę i nie zdążyła nic powiedzieć kiedy poczuła jego usta na swoich…
- Przestań! I puszczaj mnie! – krzyknęła wyrywając się z jego objęć.
- Susan… Proszę nie rezygnuj z uczuć…
- Co ty sobie wyobrażasz?! Kto dał Ci prawo decydowania co mam czuć!
- Ależ Susan… A nasze rozmowy, twoje uśmiechy i spojrzenia?! To nic nie znaczyło?!
- Traktowałam Cię jak przyjaciela… To wszystko… Nigdy nic co do ciebie czułam nie było czymś więcej niż tylko przyjaźnią. Jeśli wydawało Ci się, że wysyłam Ci jakieś sygnały, to przepraszam… nawet przez myśl mi nie przeszło, że możesz to tak zinterpretować… Przecież wiesz, że kocham Teddy’ego
- W czym on jest lepszy ode mnie?!
- Kocham go. Myślę, że ta rozmowa nie ma dalszego sensu. Idź już. – Lincoln wyszedł wściekły trzaskając drzwiami. Po drodze zastanawiał się czy bardziej jest zły na nią czy na samego siebie… Wściekły wszedł do baru mając ochotę zalać się w trupa. Po kilku, a może kilkunastu drinkach postanowił wracać do hotelu. Zmierzając w stronę wyjścia zobaczył kobietę o lodowatym spojrzeniu i bliźnie na twarzy…
- Cześć Linc, jakieś problemy? – zapytała z kpiącym uśmieszkiem Susan, Lincoln przestał się kontrolować – może była to wina jego rozstrojonych nerwów, może przepełniającej go samotności a może alkoholu, albo też wszystkich tych składników po trochu… - z zaskoczeniem zauważył, że całuje Susan a ona odwzajemnia jego pocałunki, nie wiedział jak nie wiedział kiedy znalazł się z nią w swoim hotelowym pokoju. Dwie samotne dusze gorączkowo poszukiwały bliskości, wyciągały ukryte gdzieś na dnie siebie emocje, uczucia plątały się w jakimś do tej pory nie znanym im tańcu by unosić się w górę i szaleńczo, gwałtownie opadać w dół. W oczach Susan dostrzegł te błyski, których bezskutecznie szukał w oczach tej drugiej Susan; ona odkryła pokłady czułości i delikatności, których nie spodziewałaby się po tym mięśniaku. Kiedy stali się jednością świat przestał istnieć, aby znów powrócić w porannym otrzeźwieniu- z wielkim kacem, moralnymi wątpliwościami i wewnętrznym rozdarciem.
- Spałem z kobietą, która odcięła Sarze głowę i która więzi mojego syna… - ta myśl kołatała Lincolnowi po głowie, kiedy pospiesznie się ubierał zerkając kątem oka na szykującą się do wyjścia Susan.
- Chyba będzie lepiej jak już pójdę… - powiedziała cicho Susan i odeszła... zostawiając Lincolna samego ze swymi myślami i błagającym o wodę kacem.
MarQ
Michael Scofield
Posty: 1452
Rejestracja: 2007-09-25, 21:11


za mocne :D
*Madziula* pisze:
Spałem z kobietą, która odcięła Sarze głowę i która więzi mojego syna
kretyn... :D
*Madziula* pisze:
myślami i błagającym o wodę kacem.
*Madziula* pisze:
z wielkim kacem,
to bylo dobre ;)

czkeamy na ostatnia czesc :P
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


Lincoln jakieś problemy? xD
on sam jest jednym wielkim problemem xD
*Madziula*
John Abruzzi
Posty: 587
Rejestracja: 2007-11-07, 10:57


V (ostatnia)


Lincoln, Susan, Pam i Sofia z niecierpliwością czekali w umówionym miejscu wśród gęstego panamskiego lasu. To był ten dzień, to miejsce, ta pora. To tutaj mieli dotrzeć uciekinierzy, to tu miała pojawić się Susan z LJ’em, to tutaj miały rozważyć się losy ich wszystkich. Nagle w oddali dało się usłyszeć syreny alarmowe
- Cholera! Mam nadzieję że tym razem uda im się uciec.
- Gdzie oni są? Już powinni tu być – denerwowali się w bezczynnym oczekiwaniu. Nagle usłyszeli szelest liści, odgłosy łamanych gałązek i zobaczyli wyłaniających się uciekinierów.
- Alex!
- Teddy!
- James!
- Michael! – czwórka uciekinierów wpadła w objęcia oczekujących na nich ludzi.
- Co za śliczny obrazek, aż żal go psuć. – ostry głos Susan przerwał radosne powitanie
- Lincoln chciałbyś odzyskać syna? To przyprowadź do mnie James’a… - Lincoln automatycznie wyciągnął broń, złapał Whistlera i zaczął powoli, ostrożnie zbliżać się do Susan cały czas pilnując aby LJ’owi nie stała się krzywda.
- Pozwól LJ’owi podejść do mnie a dostaniesz Whistlera! – zawołał Lincoln patrząc Susan prosto w oczy.
- Chodź tu i sam go weź! – Lincoln zbliżył się do Susan i syna. Pchnął Whistlera w stronę Susan a ona puściła LJ’a. Linc złapał syna w objęcia i pospieszni zaczął się z nim oddalać
- Stać! – krzyknęli ludzie z Firmy i wycelowali swoją broń w uciekinierów i ich rodziny.
- Zabierzcie Whistlera i odjedźcie stąd! – Wrzasnęła Susan celując w swych dotychczasowych towarzyszy. Ci z zaskoczeniem patrzyli jak niewiadomo skąd pojawiają się czarne terenowe samochody, wyskakują z nich ludzie z karabinami i celują w nich.
- Lincoln! Wsiadacie czy czekacie aż Oni was zabiją? – zapytała Susan patrząc z łobuzerskim uśmiechem na Lincolna.
- Chyba nie mamy wyboru – stwierdził Linc i pociągnął za sobą LJ’a i Michaela. Teddy, Susan, Alex i Pam szybko poszli w ich ślady i za chwilę wszyscy zniknęli we wnętrzu samochodu.
- Ale dlaczego… - zdążył zapytać Scofield gdy nagle zobaczył jak Susan całuje jego brata.
- Wysadźcie nas w porcie. Czeka tam na nas statek… jak chcecie też możecie się na niego zabrać – obwieściła spokojnie Pam siedząc na kolanach ukochanego Alexa.
- Dokąd płynie?- zapytał LJ
- Do Wenezueli, ale zatrzymuje się jeszcze w porcie w Brazylii – tam będzie czekała moja kuzynka z dziećmi. – powiedziała wtulona w Teddy’ego Susan. – Nareszcie będziemy razem…

KONIEC
B...
Michael Scofield
Posty: 3653
Rejestracja: 2007-11-01, 12:12


*Madziula* pisze:
patrząc z łobuzerskim uśmiechem na Lincolna.
fajne...łobuzerskie spojrzenie ;-)
*Madziula* pisze:
obwieściła spokojnie Pam siedząc na kolanach ukochanego Alexa.
a poniewaz ja mam tak na drugie imie^^hehe to mozecie mi juz zazdroscic :-D

fajne Madziula, miło sie czyta ;-)
PatuŚ
Michael Scofield
Posty: 2945
Rejestracja: 2007-10-27, 18:51


boshe swietne .. tez bym sobie posiedziala u Alexa na kolanach :-D swietne , dzieki *Madziula*,
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


czemu takie krotkie? xD
*Madziula*
John Abruzzi
Posty: 587
Rejestracja: 2007-11-07, 10:57


czemu takie krotkie? xD
bo nie miałam pomysłu na cedeka :P
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


ech no xD to trzeba cos nowego wymyslec xD
*Madziula*
John Abruzzi
Posty: 587
Rejestracja: 2007-11-07, 10:57


sesja się zbliża :( teraz nie mam czasu :(
Tanira
Michael Scofield
Posty: 5018
Rejestracja: 2007-10-23, 15:39


oj...ja też ma teraz tyle że koniec...
MarQ
Michael Scofield
Posty: 1452
Rejestracja: 2007-09-25, 21:11


fajne madziula :D super sie czyta tylko szkoda ze tak krotko :P
niunia
Michael Scofield
Posty: 1458
Rejestracja: 2007-10-21, 16:32


*Madziula* pisze:
- Michael!
i wpada w me ramioonaaa... ^^
*Madziula* pisze:
Nareszcie będziemy razem…
jakie ładne zakończenie.. :)

Madziulku ślicznie to napisałaś ;) Napiszesz jeszcze kiedyś jakieś opowiadanie ?
Posty: 40 Strona 2 z 2
Wróć do „Fan Fiction - Twórczość własna”