i nie wybijesz.
tobie było szkoda a ja myslalam ze kompa wywale przez okno.
Nie taki ma być.
Nie chce zeby zrobila sie z niego ciepła klucha bo i po co?
I nie chce zeby go usmiercili w jakikolwiek sposob.
Niech gdzies wyjedzie tylko zeby go nie zabijali
_________________ "Everyone has a story to tell" - Chris Vance
Wiek: 21 Dołączyła: 27 Sie 2007 Posty: 3246 Skąd: from Stata Mind ^^
Wysłany: 2008-09-03, 22:47
Ech, Whistler...Piwko za Ciebie, stary.
Wydaje mi się, że zabicie go było najgorszym rozwiązaniem a nie mówię tego tylko i wyłącznie z powodu sympatii do tej postaci. Przeszedł na dobrą stronę, mógł jechać z Majkiem i Alexem. Z wiedzą, jaką posiadał ich działania dążące do zniszczenia Fimy szłyby znacznie szybciej. A jeszcze to zdjęcie w gazecie z 2 odcinka i nagłówek, ech...
_________________ Wiewiórka o oczach Włocha
i ruchach wariata...
____________________________________________
Wsio by Whistlerowa ;*
Ostatnio zmieniony przez AutumnLeaf 2008-09-04, 01:40, w całości zmieniany 1 raz
Wydaje mi się, że zabicie go było najgorszym rozwiązaniem a nie mówię tego tylko i wyłącznie z powodu sympatii do tej postaci.
własnie ja nie wiem co o tym sądzić...
bo tą śmiercią byłam strasznie zaskoczona, spodziewałam się zupełnie czegoś innego... czegoś w stylu: James-'gruba ryba' Firmy itp^^ a tu kurcze takie coś nam dają... i gdyby tak jego losy wyglądały to rzeczywiscie byłoby szkoda, bo z pewnością byłoby ciekawie ale gdyby miał współpracować z resztą i stanąc na amen po tej 'dobrej stronie mocy' to bym już chyba zwątpiła^^
beznadziejnie poprowadzili tą postac, przez 13 odc kierowali nasze domysły w jedną stronę, w 3 minuty okryli jego prawdziwa twarz, a potem wcisneli mu kulke, ehhhh...
_________________
Some things will never change...;*
ja nawet nie oglądałam drugiego odcinka.
Dla mnie Skazany juz sie skończył.
Co do mojej ulubionej nie ukrywając postaci.
Żal. Czuję żal do "panów od serialu".
James był postacią niezwykle barwną.
Miał w sobie to coś co chwyta za serce i nie dam sobie wmowic, że był tylko beznadziejnym dodatkiem do 3 sezonu.
Dzięki niemu 3 sezon w ogóle się kręcił bo miał wkoło czego się kręcić.
Zabili go bo co? No właśnie...
Serial jak dla mnie rozpada się w swoim własnym czasie.
Usmiercanie...nagłe przywracanie życia nie robi już na mnie wrazenia.
Co jeszcze...
Żegnaj Aniele...
_________________ "Everyone has a story to tell" - Chris Vance
Eh, obejrzałam w końcu pierwszy odcinek 4 sezonu i naprawde nie rozumiem, skąd pomysl na tyle trupów na raz ^^. Scenarzyści to chyba sami nie wiedzą, czego chcą. Po co wprowadzać tak ciekawą i okryta tajemnicą postać jak James, jeśli potem tak szybko go uśmiercono ? Przecież w sezonie 3 wszystko kręciło się wokół niego, wiele kwesti zostalo jeszcze niewyjaśnionych. Początek 4 sezonu- James chce przejść na stronę Michaela, i trach. Nie wiadomo czemu, zabijają go ^^. Niby nie był on moją najbardziej ulubioną postacią, ale trochę pusto bez niego będzie...
Ech.. nie mieliśmy zbyt wiele czasu (bo tylko 13 odcinków + ten jeden) by go lepiej poznać - a mimo to przez ten czas scenarzyści stworzyli postać, którą myślałam, że będą rozwijać dalej. A tu BUM, kulka w łeb i po sprawie. Sposób w jaki go usunęli z serialu w ogóle mi sie nie podoba. Oczywiście było to bardzo niespodziewane i może nawet.. ee efektowne, bo takie szybkie i kompletnie zaskakujące.. no ale.. zginął tak jakoś szybko, w jakimś zaułku jakby w ogóle nigdy się nie liczył, jak jeden z więźniów w Sonie, którzy byli na ekranie może łącznie dwie minuty. Jakby chcieli nam powiedzieć "Dobra, zapomnijcie o nim, w ogóle nigdy go nie było."
To tak jakby Abruzzi potknął się o krawężnik i umarł od uderzenia głową w kamień, albo jakby Alex wysiadł z samochodu, bez słowa wpakował kulkę Tweenerowi, po czym wsiadł z powrotem i pojechał coś zjeść.
Eeee.. jakoś tak bez szacunku zginął, mogli to chociaż jakoś bardziej rozwinąć..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach