oj tak odcinek genialny. Roe przywiezli sportowca ze zlamana reka (fajnie mu chrupla xD) ale nie pamietam co mu bylo Xd. Hehe House na randce z Cameron xD. Liczylam na cos wiecej
Ten facet zatruł się kadmem,który był w ziemi,z której brał marychę.House wyglądał słodko z Cameron na tym pokazie Monster Trucków,szkoda tylko,że na TVP2 przetłumaczyli to jako "ciężarówki potwory" Odcinek ogólnie był świetny jak wszystkie inne...
_________________ Everything happends for a reason...
House wyglądał słodko z Cameron na tych Monster Truckach
ehehehe to prawda - szczególnie na końcu jak kłócili się o tą piankę
Sama bym se taką zjadła, nie wspominając już o pójściu na te Monstery xD
Szkoda mi się go powoli robi, bo wszyscy mu ciągle jadą, że jest sam, a on ukrywa się pod tym swoim sceptycyzmem i ironizmem. Pokazuje co naprawdę czuje jak wie, że nikt go nie widzi i jest sam. A przy Cameron było widać, że się trochę.. otworzył^^
Chociaż i tak mi do siebie nie pasują, to miło było na nich patrzeć
A najbardziej lubię go słuchać, jak zauważa i ubiera w słowa takie proste rzeczy, że aż przez chwilę się zastanawiam nad tym co powiedział i stwierdzam, że rzeczywiście tak jest, np. ostatni tekst o tym że "chory pamięta ile ma tabletek, uzależniony patrzy tylko ile mu jeszcze zostało".
Ten kto pisał teksty House'owi jest niesamowity
_________________ Poza zasięgiem do 10 września :]
akcja z monster trukami była świetna...
najpierw to całe jego "załatwianie biletów"
już prędzej bym podejrzewałą narkotyki.... no i ten dialog "-trudno, zaproszę innego najlepszego kumpla...
- masz innych kumpli?
- jasne Mitcha (nie pamiętam imienia ) z onkologii
-ale on się nazywa Mike (tego też nie)
- bo my mamy takie sekretne imiona ^^ "
a na całej tej imprezie jak się ganiali do samochodu to już masakra... ^^
a przypadek dosyć dosyć... no i przynajmniej żona nie zostawiła mężusia, jak zlew żonę w pewnym odcinku
a i jeszcze tekst "zachowamy próbkę, House wleje sobie we flakonik i powiesi na szyi "
I jak oni po nim jechali na kolacjii... aż żal biednego doktorka...
"-trudno, zaproszę innego najlepszego kumpla...
- masz innych kumpli?
- jasne Mitcha (nie pamiętam imienia ) z onkologii
-ale on się nazywa Mike (tego też nie)
- bo my mamy takie sekretne imiona ^^ "
haha ^^ to było mocne jak zwykle błyskotliwe wypowiedzi Housa
A czemu w czwartek nie było odcinka, ja tu pedze do domu na załamanie karku a ty jakies "wyznania.." bleee... a ja tak chciałam Housa
_________________ "Jeśli ktoś prosi nas o pomoc, to znaczy że jesteśmy jeszcze coś warci "
Odc niczego sobie^^
przede wszystkim fajny przypadek jaka wysypka
"Dom Husajna" xD
wąglik & trąd tego bym sie nie spodziewała
i niezly motyw z ojcem Chase'a. W ogole ta scena w gabinecie House'a gdy Chase mówił o tej obojetnosci' łagodnie' mnie ruszyła^^ Ladnie wkomponowali tez od razu zauwazalny paralelizm miedzy historia Chase'a a przypadkiem tego 12-latka. Nie widziałam tego odcinka wczesniej wiec zrobił na mnie wrazenie
na razie twórcy raczą nas odrobinką tych 'filozoficzno-refleksyjnych' momentów, w zasadzie w kazdym odcinku cos sie znajdzie, cos co zmusza do myslenia (z pozoru zdolnego przewidziec wszystko) House jak i w jakims stopniu nas-widzów. Lubie te sceny, gdy ktos go tak 'przygasi', gdy jest w stanie powiedziec tylko zwykłe "OK" jak dzis^^
Juz w 2 sezonie bedzie tego troche wiecej i w wiekszym stopniu bedzie odnosic sie wlasnie do postaci tytułowej.
juz czekam na jutrzejszy seans
- Jeżeli szybko czegoś nie wymyślimy, będzie sparaliżowany do końca życia.
- Czyli przez jakiś tydzień. [House]
Nie mogę z tych tekstów
No i poznaliśmy w końcu człowieka, po telefonie którego House przyjął Chasea do swojej ekipy, czyli jego ojca. Smutna historia w ogóle - myślałam, że na końcu ojciec mu powie, że ma raka A tu jednak nie - i za to właśnie (między innymi) lubię ten serial, potrafi zaskoczyć
_________________ Poza zasięgiem do 10 września :]
kurczak a ja kawalek widzialam bo malowalam w chacie i lipa. Przykra widomosc bo w przyszlym tygodniu nie bedzie House'a w srode przez jakis denny mecz ;/
Wiek: 16 Dołączyła: 14 Lip 2008 Posty: 135 Skąd: z ulicy sezamkowej
Wysłany: 2008-07-22, 14:34
Phh..też nie maja kiedy piłki kopać...
Wczorajszy odcinek mi się podobał ;]
W ogóle też się spodziewałam, że mu ojciec powie o raku, a tu nic... ;<
No i oczywiście teksty ^^'
"-Dwunastolatki nie uprawiają sexu.
-Ich strata. " xD
Wiek: 14 Dołączyła: 03 Mar 2008 Posty: 912 Skąd: Wągrowiec^_^
Wysłany: 2008-07-22, 17:13
Roe napisał/a:
"-Dwunastolatki nie uprawiają sexu.
-Ich strata. " xD
No z tego to nie mogę Boże, Greg jak coś powie
Ale odcinek naprawdę był ciekawy, połaczenie dwóch chorób. Niezłe. To naprawde musiała być jakaś klątwa...
A Chase jak minął swojego ojca. Jakby go wogóle nie znal. Ale dobrze ze później im się te kontakty poprawiły
ja sie wczoraj przekonałam ze nie ogladam tego zbyt uwaznie^^
bo kiedy w któryms z pierwszych odc House mowił ze Chase'a zatrudnił z powodu rozmowy z jego ojcem to ja sobie dopowiedziałam( bądź nie przyswoiłam dokładnie jego słów), ze widziała sie z nim osobiscie a nie tylko gadał przez telefon
wiec jak wczoraj go spotkał i nie wiedzial kim jest, to cos mi zaczeło 'smierdziec' xD
nie wiem na czym (kim? ) ja sie tak skupiam ze pomijam takie rzeczy
Tam było chyba, że przyjął go po telefonie jego ojca tzn.. nawet się nad tym nie zastanawiałam, a w poprzednim poście też tak napisałam, że po telefonie, więc chyba musisz mi zaufać xD
_________________ Poza zasięgiem do 10 września :]
Vogler wkracza do akcji. Jak ja nie znoszę tego typa. Ale na szczęście....Może nie będę zdradzać akcji bo chyba są tacy co nie oglądali jeszcze.
A co do wczorajszego odcinka to House pokazał że ma serce. Ryzykować karierę dla kobiety której nie znał. I Vogler przerwał mu koncert. A tak pięknie grał
_________________
Nero, nie odzywam się do Ciebie !!!
Wiek: 14 Dołączyła: 03 Mar 2008 Posty: 912 Skąd: Wągrowiec^_^
Wysłany: 2008-07-23, 10:41
Wczorajsze teksty mnie rozwaliły.
Np. słucha sobie muzyki i wchodzi ten nowy kierownik. House na to, ze to jego ulubiony fragment, a jak już miał wyłaczoną piosenke, to "zawsze musi wszystko zepsuc"
Co to by było za życie bez House'a??
Może nie będę zdradzać akcji bo chyba są tacy co nie oglądali jeszcze.
Nie zdradzaj, nie zdradzaj
Kurde ja od razu wiedziałam, że ta jego nie budząca podejrzeń postawa, szeroki uśmiech i z pozoru sympatyczne usposobienie to tylko przykrywka. Straszny facet. Jak na końcu przywalił, że łatwiej zwolnić Cuddy i Wilsona niż House'a, to krew mnie zalała, nawet House nie wiedział co odpowiedzieć.
Cameron jak dała czadu xD Gdyby była taka na co dzień to nie dało by się z nią pracować.
A jak komuś podobała się piosenka na końcu wczorajszego odcinka, którą House tak ładnie grał to to było The Who - Baba O'Riley :]
_________________ Poza zasięgiem do 10 września :]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach