Odcinek trochę gorszy, niż poprzedni. Fabułę deprecjonuje wątek z LJ'em. Jest zbędny, nielogiczny, nie wniósł nic poza tym, że pozwolił jakoś zapełnić te 40 minut.
Faktycznie, odcinek trochę zawodzi. Przesłuchanie LJ'a jest nudne, a to główny wątek odcinka. jestem skłonna twierdzić, że to jeden z gorszych - jeśli nie najgorszy odcinek II serii.
_________________ " -I didn't expect you to forgive me... But I don't want you to be alone in this...
-I don't want to be alone..."
Rzeczywiscie ten odcinek zleciał mi "nie wiadomo na czym"^^
wątek z beczochem....moze i nielogiczny, ale dzięki niemu moglismy podziwiac z bliska błekitne oczeta pana detektywa i ten zniewalający uśmiech, gdy wchodził od windy.
w ogole ta scena byla bardzo dziwna. Mahone spogladał do góry tak jakby chciał wyczytac w oczu Michaela jego kolejny ruch...xD troche mnie to bawi teraz...tym bardziej ze moglismy podziwiac napręzającego sie do granic Linca i jego niby od niechcenia odłonieta klatę....oj boshe
scena z T-Bagiem jak zwykle na wysokim poziomie, w zasadzie tylko on, dodawał tym początkowym odcinkom typowej dla pierwszego sezonu finezji
_________________
Some things will never change...;*
Właśnie zapomniałam! Ten gniew w windzie Lubię czasami patrzeć jak Mahone się denerwuje A Linc to jedna wielka poruta! I to obleśne oblizywanie sie gdy rozmawiał przez telefon w garażu, gdy Mike poszedł po samochód i go czyścił. Fuj!
ale dzięki niemu moglismy podziwiac z bliska błekitne oczeta pana detektywa
B... napisał/a:
i ten zniewalający uśmiech, gdy wchodził od windy.
...bezcenne
B... napisał/a:
...tym bardziej ze moglismy podziwiac napręzającego sie do granic Linca i jego niby od niechcenia odłonieta klatę....oj boshe
Linc a'la boski żigolo - to jest to
Ja tam lubie ten odcinke ze względu własnie na scene "windowa" kiedy Michael i Alex patrza sobie głeboko w oczy - i wiadomo że od tej pory ich drogi często bedą sie krzyzowały
_________________ "Jeśli ktoś prosi nas o pomoc, to znaczy że jesteśmy jeszcze coś warci "
własnie uświadomiłam sobie ze tytuł tego odcinka ma wiele wspólnego z chomikowo-mogulsową czescią mojego zycia
Alex denerwuje sie w sposób bardzo pociagajacy xD
az dziwne ale podobały mi sie sceny z Bellickiem, przynajmniej nie miał na sobie cętek. Ale rzeczywiscie elementy tego odcinka nie zostały do konca skomponowane i przemyslane, i porównujac go do poprzedniego wypada znacznie słabiej
Wiek: 17 Dołączyła: 29 Mar 2008 Posty: 802 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-07-03, 22:51
Hmm coż napisać widziałam ten odcinek jakieś 3 dni temu
Przewijałam cały czas na scenę w windzie xD Mahone się tak pięknie denerwował. hehe ale mi odwala na jego punkcie xD
_________________ "Wspomnienia są jedynym rajem, z którego nie można nas wygnać"
hehe napisałam o tym...
dawno tego nei widziałam więc było ciekawie...
no i w przypływie weny streściłam dwa odcinki (coś mojego...)
ogólnie to odcinek fajny, troszku nudny ale scena w windzie nadrabia wszystko ^^
Ah, Alex w garniturku tego mi było trzeba I ten jego uroczy gniew Zdążyłam dopiero na 3/4 odcinka, ale i tak nie jest źle. Sceny z T-Bagiem- zdecydowanie najlepsze.
Wiek: 15 Dołączyła: 03 Mar 2008 Posty: 936 Skąd: Wągrowiec^_^
Wysłany: 2008-07-04, 09:41
Mahonia napisał/a:
O rany Pope, myślałam kiedyś, że cię zabiję za to, że zniszczyłeś budowlę Michaela! T-Bag i jego pierwsze morderstwo Biedny doktorek.
Nie chciał mieć poprostu z nim nic wspólnego... Niszczył to, co Michael dla niego zrobił... Rzeczywiście, budowla była przepiękna, ale nie dziwię mu się. Chciał o nim zapomnieć... Ale i tak sie spotkali
Żal mi też tego Gudata... Nie wiem, za co T-Bag go zabijał... Nic mu nie zrobił
Jak ja uwielbiam Alexa jak się denerwuje O mały włos by mu LJ zdzielił przez przypadek
Nie wiem, za co T-Bag go zabijał... Nic mu nie zrobił
No nie zrobił, ale jakby powiedzial że w jego gabinecie był 'jeden ze zbiegłych z Fox River, ten ileśkrotny morderca i gwałciciel', to na pewno by Teddy'ego znowu wsadzili do więzienia. Więc wniosek z tego : T-Bag chciał być na wolności-> musiał zabić doktorka..
że zniszczył budowlę się nie dziwię mu wcale... troszku szkoda, ale ja bym całe FR rozwaliła na jego miejscu od razu...
a dzisiaj jechałam windą Otisa... ale nie right bo była tylko 1
właściwie to wczoraj...
Wiek: 15 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 175 Skąd: Prudnik
Wysłany: 2008-07-18, 21:14
ale henry i tak się wykazał kiedy Michael przyszedł do niego z Sarą z prośbą aby poszedł do klubu cygarowego odebrać taśmę w zamian za to że Michael odda się władzą,odebrał taśmę a Michaelowi podarował to oddanie się w ręce władz uważam że zrobił słusznie poniewarz dobrze wiedział ''na czym stoją bracia''
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach